Rolnicy korzystają z szansy

Na Podlasiu rośnie zainteresowanie rolników pozyskiwaniem funduszy unijnych


Polscy rolnicy coraz lepiej wykorzystują przeznaczone dla rozwoju ich gospodarstw unijne fundusze. Dzięki nim kupują nowe maszyny, modernizują budynki i produkcję. Niestety, jednak najwięcej dopłat pozyskują nie indywidualne gospodarstwa rodzinne, a wielkie przedsiębiorstwa rolne i spożywcze.



– Jeśli chodzi o dopłaty obszarowe, polscy rolnicy bardzo dobrze wykorzystują tę formę wsparcia rolnictwa. To, co boli naszych gospodarzy, to nierówna stawka dopłat w stosunku do rolników z krajów starej Unii – mówi Ryszard Żochowski, kierownik działu Rozwoju Obszarów Wiejskich Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. W województwie podlaskim, którego rolnicy należą do najsprawniejszych w pozyskiwaniu dopłat obszarowych, pobiera je około 80 tys. gospodarstw. To znaczy wszystkie, które są zarejestrowane jako gospodarstwa rolne. Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013, który jest obecnie wdrażany, cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem rolników. – Podlascy gospodarze pulę środków przeznaczonych na renty strukturalne, wpisane w ten program, wyczerpali bardzo szybko. Rolnicy często przychodzą do ośrodka z pytaniem, kiedy zostaną uruchomione inne środki pomocowe z poszczególnych programów, takich jak modernizacja gospodarstw rolnych czy różnicowanie działalności gospodarczej. W poprzednich latach wykorzystywali je bezbłędnie – mówi Ryszard Żochowski.


Pieniądze się przydadzą


Rolnicy unijne fundusze przeznaczają głównie na kupno maszyn, stawianie nowych budynków bądź modernizację starych. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również fundusze przeznaczone na tworzenie gospodarstw ekologicznych bądź agroturystycznych.

Właściciele największych gospodarstw rolnych w rejonie północno-wschodniej Polski z samych dopłat bezpośrednich pobierają rocznie od 200 do 500 tys. złotych. Za hektar określonych upraw można było otrzymać ponad 500 złotych. Do tego czasu najwięcej płacono za zboża i trawy. Najmniejsze dopłaty przeznaczano na uprawę ziemniaków (oprócz skrobiowych) oraz warzyw i owoców – około 200 zł. W pierwszym roku po wejściu Polski do Unii Europejskiej, kiedy procedury dotyczące otrzymania dopłat wydawały się podlaskim rolnikom trudne do przejścia, o dopłaty starało się mniej gospodarstw. Obecnie ubiegają się o nie wszyscy. Również prawie wszyscy rolnicy w województwie podlaskim pobierają unijne pieniądze z tytułu niekorzystnych warunków gospodarowania. Wynika to ze słabych gleb, jakie tu występują. W północno-wschodnim regionie Polski jest to blisko 180 zł za hektar.

W tym roku obowiązuje już nowy Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013 (pieniądze będą wypłacane w przyszłym roku). Zmieniły się w nim nieco zasady pozyskiwania dopłat. Dla przykładu zwiększono stawki dopłat bezpośrednich za łąki i trawy, jednak tylko dla tych rolników, którzy hodują krowy, konie, owce lub kozy. Inni za trawę otrzymają jedynie płatność podstawową, tj. około 200 złotych. Dokładnych informacji na temat nowego systemu dopłat można zasięgnąć w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Dużą bolączką w systemie unijnych dopłat dla rolnictwa jest to, że nie osiągają one w pełni zamierzonego celu. Dopłaty, owoc wspólnej polityki rolnej, miały być bowiem rekompensatą za źle opłacaną ciężką pracę rolników, niskie ceny płodów rolnych niepokrywających kosztów produkcji, miały też chronić konsumentów przed podwyżkami cen żywności. Jednak po ujawnieniu danych odbiorców dopłat okazało się, że największe dopłaty otrzymują nie gospodarstwa indywidualne, rodzinne, ale duże przedsiębiorstwa rolne czy koncerny spożywcze. Dość powiedzieć, że jedno z ogromnych gospodarstw rolno-przemysłowych, stworzonych przez inwestorów z Danii na terenach po PGR, otrzymało w roku 2007 ponad 7 mln zł dopłat.


Adam Białous
drukuj