Rewanż za służbę geologiczną
Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który nie ma swojej służby geologicznej
Z prof. Mariuszem Orionem Jędryskiem, byłym głównym geologiem kraju, rozmawia Zenon Baranowski
W mediach pojawiły się krytyczne wypowiedzi o koordynowanym przez Pana projekcie serii monografii z zakresu geologii…
– Myślę, że tak jak w przypadku szkalowania mnie za pozytywną opinię, iż w okolicach Torunia wiercenia geotermalne mają sens (bo mają), cała sprawa ma podtekst rewanżu za moją próbę powołania Polskiej Służby Geologicznej na bazie części Polskiego Instytutu Geologicznego – tak aby zleceniodawca nie był jednocześnie zleceniobiorcą, aby był silny gospodarz zasobów geologicznych Polski. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który nie ma swojej służby geologicznej. Stąd m.in. brak przemyślanych kierunków i sposobów udostępniania informacji geologicznej (m.in. monografie), brak w ponad połowie powiatów geologów powiatowych (łamane jest w ten sposób prawo), około 1 mld zł straty Polski z tytułu nielegalnej eksploatacji, nieskoordynowane planowanie przestrzenne (w tym inwestycje budowlane na cennych złożach np. w okolicach Legnicy). Rola PSG byłaby ogromna także w innych zakresach, np. osłona przeciwosuwiskowa, geoparki, zagospodarowanie porzuconych kopalni odkrywkowych i hałd na cele sportowo-rekreacyjne na terenach o słabej infrastrukturze, ratownictwo geologiczne, wspomaganie geologów wojewódzkich i powiatowych, zabezpieczenie międzynarodowych interesów Polski.
Co jeszcze przemawia za utworzeniem służby geologicznej?
– PSG powinna stworzyć dobry klimat wokół geologii, zintegrować polskich geologów i urynkowić system realizacji prac zamawianych przez ministra środowiska – to jest około 100 mln zł rocznie. Musi to jednak być koordynowane przez nowo powołaną PSG, która zdecydowanie nie powinna być na tyle dużą jednostką, żeby mogła samodzielnie to wykonać. Powinna poszczególne zadania zlecać, a sama zajmować się identyfikowaniem potrzeb, planowaniem, koordynacją, odbiorem, weryfikacją, kompilacją, wykorzystaniem i na tej podstawie ponownym identyfikowaniem nowych kluczowych zadań. Zleceniobiorcami powinni być natomiast PIG, uczelnie, przedsiębiorstwa geologiczne i PAN. Więcej na ten temat w moim liście głównego geologa kraju (http://www.pgi.gov.pl/images/stories/przeglad/pg_2007_10_03.pdf).
„Dziennik” napisał, że przyznał Pan sobie 660 tys. złotych?
– To jest całkowita nieprawda. Nie podpisywałem dla siebie żadnych umów w kwestiach finansowych, nie wziąłem żadnych pieniędzy i nie przygotowywałem dla siebie umów. Prawdą jest natomiast, że jestem pomysłodawcą i redaktorem naczelnym serii monograficznej z zakresu geologii – bez wynagrodzeń. Nie jest prawdą, że jestem lub miałem być koordynatorem, w którego to gestii mają być sprawy związane w opłaceniem druku, recenzentów, spotkań redaktorów poszczególnych tomów w celu uściślania tematyki na styku redagowanych przez siebie tomów. To wszystko miało kosztować około 3,5 mln złotych. Karta programowa koordynacji z osobą koordynatora i redaktor naczelny – to są dwie zupełnie różne kwestie. Zgodnie z projektem, koordynatora serii monograficznej miało wyłonić ministerstwo w drodze przetargu. Nie wiem, na jakim etapie są działania w tym zakresie. Ja zostałem redaktorem naukowym, który nie pobiera wynagrodzenia i nie decyduje w ogóle o pieniądzach. Dotychczas byłem redaktorem w kilku różnych przedsięwzięciach, np. „Coursebook on Isotope Geology” czy „Materials and Geoenvironment”, jestem jednym z głównych redaktorów „Mineralogia Polonica” czy redaktorem w „Environmental Chemistry Letters” (wydawane przez Springer-Verlag) – nigdzie nie brałem i nie biorę za to wynagrodzenia. Ten, kto mnie o to posądza, widocznie mierzy własną miarą. Sprawy finansowe mają należeć nie do mnie jako redaktora naczelnego, ale do niezależnego ode mnie koordynatora.
Czyli?
– Czyli osoby, którą miało wyłonić Ministerstwo Środowiska. W gestii redaktora naczelnego mieszczą się tylko sprawy merytoryczne, za które – powtarzam jeszcze raz – nie bierze pieniędzy. Nie jest przewidziane w ogóle finansowanie. Może komuś trudno w to uwierzyć, ale tak jest, bo tak się dzieje w nauce.
Szacował Pan tę kwotę 660 tys. złotych?
– Nie wiem, co to jest za kwota, skąd się wzięła w „Dzienniku”. Jak wspomniałem, główny koszt koordynacji tej serii to kwestia druku, recenzji i spotkań autorów. W zakresie całej serii monograficznej wszystko regulują dokumenty zaakceptowane przez urzędników Ministerstwa Środowiska. Corocznie na zamówienie głównego geologa kraju wydawane są mapy, atlasy, poradniki, monografie. Jest to ważny element udostępniania informacji geologicznej. Publikacje te, niestety, nie mają zwykle wspólnego, przemyślanego i spójnego kierunku, nie wynikają ze skoordynowanych potrzeb geologii, okresowych podsumowań udostępnianej informacji geologicznej, a raczej z bieżących ofert i doraźnych potrzeb zgłaszanych przez Radę Geologiczną, Państwowy Instytut Geologiczny, instytucje, przedsiębiorstwa geologiczne, samorządy, uczelnie i oczywiście urzędników w Ministerstwie Środowiska. Chciałem to uporządkować, usystematyzować. Dlatego, zwracając się do społeczności geologicznej (głównie akademickiej i PIG), uruchomiłem program wydania serii obejmującej różne dziedziny geologii i podsumowującej nowoczesną wiedzę niezbędną geologom, samorządom etc. Ze względu na wysokie koszty, niewielkie nakłady i niszowy charakter wydanie takiej serii finansowanej przez MNiSW nie byłoby możliwe. Zaznaczam raz jeszcze – na zamówienie głównego geologa kraju monografie były wydawane od wielu lat. Różnych tego typu wydawnictw, w tym map i atlasów, były setki z podobnymi kosztami, jakie przewidziano dla planowanej przeze mnie serii.
Pracownik PIG zarzuca, że jedna osoba koordynowała i nadzorowała całą serię…
– Ale zwracam uwagę, że każdy z tych 40 tomów ma redaktora naczelnego. W sumie miało być około 200 autorów, a ja miałem nadzorować redakcję całości od strony naukowej. Jestem profesorem tytularnym (i zwyczajnym) – w dziedzinie geologii, od dobrych kilku lat chyba najmłodszym w Polsce – czuję się naukowo kompetentny w zakresie wspomnianych monografii. W mojej ocenie, warto się zastanowić, czy te krytyczne wypowiedzi nie są efektem odrzucenia przez powołanych przeze mnie ekspertów, a ostatecznie przeze mnie, niektórych propozycji merytorycznie słabych lub niespełniających wymagań. Wymagania były bardzo wyśrubowane, kontaktowałem się w tej sprawie ze wszystkimi głównymi ośrodkami geologicznymi w Polsce, a nie tylko z PIG.
Dziękuję za rozmowę.
