Remont sposobem na najemcę?

Jeszcze do niedawna budynek należał do spółdzielni piekarsko-ciastkarskiej
"Fawor". Jednak kamienica z początkiem października stała się własnością jednej
z firm. Wcześniej budynek chciało wykupić miasto, ale bezskutecznie. Nowy
właściciel szybko rozpoczął remont. Wynajęci pracownicy wzięli się za niszczenie
instalacji, demontaż okien na klatce schodowej, bramy wejściowej i kostki
brukowej na podwórzu. Wymieniany ma być też dach. Co ciekawe, według relacji
portalu epoznan.pl, pracownicy ("grupa osiłków w skórzanych kurtkach") mieli
zasugerować mieszkańcom, by ci wynieśli się z wynajmowanych mieszkań do końca
roku. Jakby tego było mało, mieszkańcy nieoficjalnie dowiedzieli się, że na
sąsiedniej działce nowy właściciel chce urządzić… dyskotekę.

Wczoraj sprawą remontu zainteresował się Miejski Konserwator Zabytków, który
posiada budynek w swoim rejestrze. Po zbadaniu sprawy przez pracowników MKZ
okazało się, że inwestor nie ma żadnych zezwoleń na prowadzone prace.
Przedstawiciel właściciela uznał jednak, że wymiana kostki czy okien takich nie
wymagają. Sprawa została skierowana do nadzoru budowlanego.
Jak wskazują najemcy, nikt formalnie nie został poinformowany o zerwaniu umów
najmu. Rozpoczęły się poszukiwania właściciela. Wczoraj okazało się, że nie jest
nim Kappa Invest (choć na rachunek tej firmy lokatorzy mieli wpłacać czynsz),
ale Fabryka Mieszkań i Ziemi. To ta sama firma, która w przeszłości
przeprowadzała w Poznaniu podobny remont innych kamienic, np. w 2008 roku na ul.
Strusia. Lokal po sprzedaży zmieniał właściciela, a uciążliwe remonty nie
pozwalały najemcom normalnie funkcjonować. Właściciel tłumaczył się, że wykonuje
niezbędne prace, bo o budynek nikt nie dbał przez pół wieku, że nie chce
krzywdzić mieszkańców, ale też nie ukrywał, iż wolałby, aby ci się wyprowadzili.
Dopiął swego. Ostatni lokatorzy dobrowolnie opuścili mieszkania w pół roku po
tym, jak kamienica została przejęta.
Podobny remont rozpoczął się też w maju br. w jednej z kamienic przy ul.
Niegolewskich. Najpierw nastąpiła podwyżka czynszu (właściciel utrzymywał, że
najemcy nie opłacają rachunków), a następnie zaczął się gruntowny remont budynku
– bez stosownych zezwoleń. Do września br. wszystkie mieszkania pozbawiane
kolejnych mediów i zasypywane górą gruzu z remontowanych mieszkań opustoszały.
Odnowione lokale zostały wystawione na sprzedaż.
W każdym z przypadków najemcy podkreślali, że rozumieją, iż właściciel ma prawo
do dysponowania swoim majątkiem, ale sprzeciwiali się sposobowi, w jaki zostali
potraktowani. Jak powiedział nam Michał Grześ, zastępca przewodniczącego Rady
Miasta Poznań, mieszkańcy w związku ze sprawą kamienicy zwracali się o pomoc do
radnych, ale jak przyznał, władze miasta nie mają tu podstaw do interwencji. Jak
usłyszeliśmy, skoro lokal został nabyty wraz z lokatorami, to nowy właściciel
powinien w sposób cywilizowany dojść do porozumienia z mieszkańcami w kwestii
dalszego najmu. Na pewno negocjacji nie należało rozpoczynać od przystąpienia do
gruntownego remontu kamienicy.

 

Marcin Austyn

drukuj