Recepta na bulimię i anoreksję – zdrowa rodzina

Z Danutą Wieczorkiewicz, psychologiem z warszawskiego Gabinetu Terapii Zaburzeń Odżywiania, rozmawia Anna Zalech

Jak wyjaśnić nasilenie się obecnie chorób takich jak bulimia czy anoreksja, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu należały do rzadkości?

– Rzeczywiście, obecnie coraz częściej diagnozujemy choroby związane z zaburzeniami odżywiania. Na pewno diagnostyka tych chorób jest teraz lepsza, co przekłada się na wyższy wskaźnik rejestracji tych schorzeń. Niemniej jednak zaburzenia łaknienia – jadłowstręt psychiczny (anorexia nervosa) i bulimia nervosa – rozpowszechniają się z niespotykaną jak dotąd szybkością. Myślę, że wpływ na to ma obecna kultura gloryfikująca szczupłą sylwetkę. Przemysł odzieżowy narzuca standard ubrania niemal mundurowy, wymusza ujednolicenie kształtów do wzoru sylwetki więcej niż szczupłej, w telewizji pokazywane są jako autorytety w drodze do perfekcjonizmu wychudzone kobiety. Także duże oczekiwania w stosunku do młodzieży, która powinna być w każdym momencie sprawna, elokwentna, znać języki etc., często sprawiają, że młodzi, niepotrafiący sprostać tym wymaganiom odnajdują substytut namiastki akceptacji w jedzeniu, wpadając w sidła tych groźnych chorób.

U podstaw zaburzeń w odżywianiu leżą także problemy emocjonalne i kłopoty z komunikacją w rodzinie. Wielu rodziców nie potrafi przekazać swoim dzieciom wartości, właściwego sposobu na życie. Chociaż osoby chore na zaburzenia łaknienia można też spotkać w dobrze funkcjonujących rodzinach.


Wynika z tego, że choroby te atakują zazwyczaj młode osoby mające problemy emocjonalne. Kto jeszcze jest w grupie ryzyka?


– Na zaburzenia odżywiania cierpią najczęściej dziewczęta w przedziale wiekowym 12-21 lat i młode kobiety. Choroby te nie omijają chłopców czy mężczyzn, choć rzeczywiście zapadają na nie rzadziej.


Wspólną cechą bulimii i anoreksji jest obsesja na punkcie odchudzania się, która tak naprawdę kończy się utratą kontroli nad samym sobą i często prowadzi do wyniszczenia organizmu. Czym charakteryzują się bulimia i anoreksja?


– Aktualnie stosowane są kryteria bulimii psychicznej według DSM-IV-TR z wyodrębnianymi dwoma typami bulimii: typ „przeczyszczający” w przebiegu bulimii – regularnie prowokowane są wymioty, nadużywane są środki przeczyszczające, odwadniające lub lewatywy. Drugi typ nosi nazwę „nieprzeczyszczający” – człowiek stosuje zachowania kompensacyjne, takie jak intensywne ćwiczenia fizyczne lub głodówki, ale bez regularnych wymiotów. To, czy dana osoba choruje na bulimię, wyznaczają takie kryteria, jak: powtarzające się epizody gwałtownego objadania się (powinny występować co najmniej dwa razy w tygodniu przez trzy miesiące), stosowanie powtarzających się zachowań kompensacyjnych, chroniącym przed przyrostem masy ciała, samoocena osoby wyznaczona jest głównie przez kształt i masę ciała.

W przypadku anoreksji uwzględnia się następujące kryteria: odmowa utrzymania ciężaru ciała co najmniej na poziomie minimalnym dla wieku i wzrostu, intensywny lęk przed przybraniem na wadze lub otyłością mimo utrzymującej się rzeczywistej niedowagi, zaburzenie sposobu doświadczania kształtu własnego ciała i jego masy, u dziewcząt nieobecność trzech cykli menstruacyjnych.

W anoreksji wyodrębniamy typ „restrykcyjny” – w trakcie choroby nie dochodzi do epizodów objadania się, wymiotowania, nadużywania środków przeczyszczających czy odwadniających, i typ „żarłoczno-wydalający” – w przebiegu choroby dochodzi do regularnych epizodów niekontrolowanego objadania się i zachowań „wydalających”, tzn. indukowania wymiotów, nadużywania środków przeczyszczających lub odwadniających.


W czym tkwi jeszcze niebezpieczeństwo tych chorób?


– Zarówno anoreksja, jak i bulimia są bardzo podstępnymi chorobami. Zaczynają się zupełnie niewinnie – chcąc sprostać wymaganiom środowiska, młoda osoba dąży do perfekcji swojego ciała, do szczupłej sylwetki, do poczucia się kimś ważnym. W anoreksji pojawia się stopniowe ograniczanie ilości spożywanych pokarmów, osoba taka odczuwa zadowolenie, czuje się dobrze, że jest coś, co kontroluje, w którymś momencie jednak niejedzenie staje się jej obsesją. Nie chce przytyć, więc się głodzi. Następuje wycieńczenie organizmu, organy odmawiają posłuszeństwa. Około 20 proc. anorektyczek umiera np. na niewydolność nerek, krążenia, na infekcje, z którymi nie radzi sobie osłabiony układ immunologiczny. Bulimia jest jeszcze gorszą chorobą, bo dla otoczenia jest ona w zasadzie niezauważalna. Chory nie jest przesadnie chudy, a ukrywając swoją chorobę, może trwać w takim stanie latami, choroba w tym czasie powoduje w organizmie szereg nieodwracalnych już zmian. W wielu przypadkach nieleczona bulimia kończy się śmiercią na skutek zaburzeń w układzie sercowo-naczyniowym, rozległych infekcji czy samobójstw.


Tak naprawdę to chyba większość dziewcząt odchudza się w pewnym okresie swojego życia. Gdzie kończy się odchudzanie i normalna dbałość o sylwetkę, a zaczynają zaburzenia odżywiania?


– W tym wszystkim nie chodzi przede wszystkim o jedzenie, lecz o psychikę osoby chorej. Tak jak już wspomniałam, rzadko można spotkać chorych na bulimię czy anoreksję w zdrowych rodzinach, gdzie jest prawidłowa relacja pomiędzy rodzicami a dziećmi, gdzie panuje miłość i zrozumienie oraz pełna akceptacja. Osoby z takich rodzin wiedzą, kiedy przerwać odchudzanie, wiedzą, co jest ważne w życiu. Pod zaburzeniami jedzenia zawsze kryje się coś głębszego. W leczeniu takich osób chodzi o to, by zastanowić się, co jest istotą problemów osoby chorej i jak temu zaradzić. Są to choroby nie tylko ciała, ale przede wszystkim psychiki człowieka.


Często problem anoreksji czy bulimii jest lekceważony przez ludzi z otoczenia chorych, którzy nazywają schorzenia fanaberią czy wymysłami dojrzewających dziewcząt. Czy te schorzenia to poważne choroby, uzależnienia, które powinno się leczyć?


– Nie tylko powinno, ale i trzeba. Są one tak samo groźne jak rak, cukrzyca czy alkoholizm albo narkomania. Pragnę w tym miejscu uczulić wszystkich – osoby chore same nie poradzą sobie ze swoją chorobą, potrzebna jest im pomoc z zewnątrz. Często chorzy nie chcą przyznać się nawet przed samym sobą, że zachorowali.


A więc bliscy powinni być tutaj czujni i zareagować w odpowiednim momencie?


– Jak najbardziej. Myślę jednak, że jak w każdej chorobie najważniejsza jest profilaktyka i wczesne wykrycie schorzenia.


Na czym więc polega profilaktyka tych schorzeń i jakie objawy powinny zaniepokoić otoczenie?


– Zdrowa, silna rodzina, umacnianie w dziecku poczucia własnej wartości, czuwanie, ale nie przesadne, nad młodym człowiekiem, właściwe relacje z otoczeniem – oto recepta na to, aby nie wpaść w sidła chorób związanych z łaknieniem. Objawy, które powinny skłonić chorych i ich bliskich do wizyty u lekarza, to m.in. zbyt niska waga, ciągle towarzyszące uczucie zimna, drażliwość i zmienność nastrojów, sucha, łuszcząca się skóra, kruche, łamliwe włosy na głowie, często izolowanie się od otoczenia, powrót do dziecięcych zachowań, tzw. wtórny infantylizm. Takie objawy mogą świadczyć o anoreksji. W przypadku bulimii są to np. znikanie dużych ilości żywności z domu, nadmierne psucie się zębów, obrażenia na grzbietowych powierzchniach dłoni powstające w wyniku pobudzania wymiotów, zbyt długie spędzanie czasu w łazience po posiłkach, wielogodzinne ćwiczenia fizyczne.


Jeśli ktoś z bliskich – rodzice, dziadkowie – zauważy niepokojące objawy u swoich pociech, co powinien zrobić, gdzie szukać pomocy?


– Dla osób do 18. roku życia pomocy należy szukać w poradniach zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży, starsi otrzymają ją w poradniach psychiatrycznych, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Przede wszystkim nie należy zwlekać z postawieniem diagnozy i rozpoczęciem ewentualnego leczenia. Te choroby naprawdę są śmiertelne.

Dziękuję za rozmowę.


Katarzyna, lat 27, była bulimiczka


W wieku 17 lat stwierdzono u mnie bulimię. Wiedziałam, co to za choroba, ale nie chciałam się do niej przyznać, gdy lekarz, do którego zaprowadziła mnie mama, postawił diagnozę. Mama zauważyła, że stosuję często środki przeczyszczające, nie chciałam się jednak przyznać do wymiotów po jedzeniu – było mi wstyd. Dopiero wizyta u psychiatry pozwoliła mi na mówienie głośno, jednak tylko wśród bliskich, o swojej chorobie. Nie sądziłam, że zwykłe objadanie się może przerodzić się w niekontrolowany nałóg jedzenia. Potrafiłam naraz zjeść 10-15 pączków czy 3 zapiekanki – rodzice o niczym nie wiedzieli, bo kupowałam te rzeczy z własnego kieszonkowego. Oczywiście później było mi mdło, stosowałam środki przeczyszczające, prowokowałam wymioty…

Na moje szczęście nie trwało to długo – choroba nie poczyniła tak ogromnych spustoszeń jak w wielu innych przypadkach. Dzięki przytomności mojej mamy, z którą mam dobry kontakt, wyszłam z choroby. Jedną z przyczyn zachorowania na bulimię okazała się zła relacja z moim tatą, który chciał – mówiąc wprost – abym była idealną córeczką. Nie potrafiłam sprostać jego wymaganiom. Odpowiednia terapia zbliżyła nas do siebie i wyjaśniła wiele w naszych relacjach. Trudno jest mi wracać do tamtych wydarzeń, jestem obecnie szczęśliwą żoną i matką, ale cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze, bo mogło być inaczej…


Anna, 21 lat, anorektyczka


Na anoreksję choruję 4 lata, choć dopiero po roku od postawienia diagnozy uznałam swoją chorobę. Było mi trudno przyznać się, że mam problem. Cieszyłam się, że jestem szczupła, choć niektórzy mówili, że jestem zbyt chuda. Uważałam, że 47 kg przy wzroście około 170 cm to jednak zbyt dużo… Rodzice za bardzo się nie przejmowali moim wyglądem – wszystkie koleżanki były na dietach. Poza tym mama była wiecznie zapracowana, a tata miał swój problem – był alkoholikiem i podobnie jak ja nie potrafił przyznać się do swojego uzależnienia. Dopiero gdy zemdlałam na jednym z wykładów i musieli odbierać mnie z pogotowia, coś do nich dotarło. Później był psychiatra, spotkania rodzinne, grupowe, lekarze różnych specjalności ratujący mój organizm. Przez te lata na przemian tyłam i chudłam, miałam dobre i złe dni. Relacje z rodzicami uległy poprawie – mama stara się poświęcać mi więcej czasu, a tata też próbuje się leczyć. Nie jest łatwo, ale mam nadzieję, że wyjdę z tego – założę wspaniałą rodzinę i będę miała gromadkę dzieci; ja jestem jedynaczką. Wierzę w to…

Po czym poznać

ANOREKTYKA

– bardzo szczupły, przeżywa silny lęk przed przytyciem, mimo że jego waga jest poniżej normy dla jego wieku i wzrostu;

– skrupulatnie liczy kalorie w pożywieniu, zbyt przesadnie interesują go diety; – ma zaburzony obraz własnej osoby – ciągle jest niezadowolony ze swojej sylwetki, złości się, płacze, jak coś zje, i boi się, że przytyje do monstrualnych rozmiarów;

– chora kobieta – nie miesiączkuje;

– kłamie o ilości spożytych posiłków;

– nie chce jeść wśród innych osób;

– uprawia intensywne ćwiczenia fizyczne;

– często ma niską samoocenę i brak mu wiary w siebie (jestem gruba/-y, nieatrakcyjna/-y, brzydka/-i i do niczego – powtarza)

BULIMIKA

– znika po jedzeniu do toalety i długo w niej wysiaduje;

– ma popsute zęby i braki w uzębieniu spowodowane częstymi wymiotami;
– potrafi naraz zjeść ogromne porcje jedzenia, przed spożyciem czuje niepokój i rozdrażnienie;

– nie kontroluje napadów tzw. wilczego apetytu;

– nadużywa środków przeczyszczających i moczopędnych;

– podobnie jak w anoreksji ma zaniżoną samoocenę

drukuj