Rastorgujew: Katyń to tajemnica państwowa
Przekazaliśmy stronie polskiej informacje na temat obławy augustowskiej –
twierdzi Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej. Z tonu odpowiedzi na
list Memoriału w sprawie zbrodni zwanej małym Katyniem należy sądzić, że reakcja
na uzupełniony polski wniosek o pomoc prawną dotyczący obławy będzie negatywna.
Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej prowadzący śledztwo w sprawie obławy
augustowskiej podkreśla, że jedyna lakoniczna informacja o liczbie aresztowanych
pochodzi z 1995 r., a Rosjanie w odpowiedzi na późniejsze trzy wnioski o pomoc
prawną pisali, że nie mają żadnych akt. "Na podstawie wniosków o pomoc prawną ze
strony polskiej, w zgodzie z porozumieniem międzynarodowym zebrała wnioskowane
informacje o nich i skierowała do wnioskodawców" – napisał W.W. Rastorgujew,
naczelnik Wydziału 5. Zarządu Nadzoru Głównej Prokuratury Wojskowej, w
odpowiedzi na zapytanie historyka prof. Nikity Pietrowa ze stowarzyszenia
Memoriał.
"W związku z Waszym artykułem "Mały Katyń", opublikowanym 08.06.2011 w "Nowej
Gazecie", na postawione przez Was pytanie, dlaczego nie ogłoszono decyzji
procesowych w rezultacie dochodzenia sprawy "karnej katyńskiej" i "rozprawy z
aresztowanymi w wyniku obławy w lesie Augustowskim" w czerwcu 1945 roku,
informuję, co następuje. Postanowienie o zamknięciu sprawy "karnej katyńskiej"
zawiera wiadomości stanowiące tajemnicę państwową i nie podlega publikacji w
druku otwartym" – twierdzi Rastorgujew.
– Nie wiem, czy stronie polskiej poza formalną odpowiedzią ze stycznia 1995 roku
przekazano jakiekolwiek dokumenty, spisy zatrzymanych itd. – zastanawia się
Pietrow. Pytany o to naczelnik pionu śledczego białostockiego oddziału IPN
Zbigniew Kulikowski, gdzie prowadzone jest śledztwo w sprawie obławy
białostockiej, stwierdza, że jedyna informacja na ten temat została przesłana
przez stronę rosyjską w 1995 roku. Był to efekt wniosków o pomoc prawną
skierowany przez poprzednika IPN – Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko
Narodowi Polskiemu, i prokuraturę w Suwałkach.
– Rosyjska prokuratura przesłała do ambasady rosyjskiej w Warszawie informację,
że zatrzymane zostały wówczas 592 osoby – mówi prokurator. Podkreśla, że była
ona niezmiernie lakoniczna, bo poza liczbą aresztowanych podano jedynie, że
dokonały tego jednostki SMIERSZY (sowiecki kontrwywiad wojskowy), a los tych
osób jest nieznany.
Kulikowski informuje, że już IPN skierował do Rosji kolejne wnioski o pomoc
prawną w 2003, 2006 i w 2009 roku. Na dwa pierwsze przyszła odpowiedź, że
żadnych dokumentów w tej sprawie nie ma. – Rosja usztywnia swoje stanowisko,
twierdząc, że nie dysponuje żadnymi dokumentami – mówi Kulikowski. Na trzeci
wniosek wystosowany w 2009 r. do tej pory nie uzyskano żadnej odpowiedzi. –
Pomimo licznych monitów – zaznacza prokurator.
– Przysłana do mnie odpowiedź jest wysoce formalna. Mówią: dochodzenia nie
prowadziliśmy, a wszystko, co trzeba, już przekazaliśmy. Przy takim stanowisku
prokuratury trudno od niej oczekiwać jakichkolwiek poważnych kroków w kierunku
odkrycia wszystkich dokumentów o tej zbrodni – ocenia stanowisko rosyjskiej
prokuratury prof. Pietrow.
Tymczasem historyk dotarł do dokumentów w tej sprawie, m.in. planu zagłady 592
osób. Opublikował je w swojej ostatniej książce "Według scenariusza Stalina".
– Myślę, że strona polska może jeszcze raz postawić taki wniosek – o
odnalezienie dodatkowych dokumentów, odnalezienie miejsca pochowania straconych,
ich rehabilitację – radzi rosyjski historyk.
W reakcji na jego publikację IPN skierował już pod koniec czerwca kolejny,
czwarty wniosek o pomoc prawną do Rosji. Kulikowski wyjaśnia, że został on już
przekazany stronie rosyjskiej i zawiera prośby o przekazanie kopii dokumentów
wymienianych przez Pietrowa.
W wyniku przeprowadzonej w lipcu 1945 r. głównie przy użyciu sił sowieckich
obławy augustowskiej śmierć poniosło blisko 600 osób. IPN kwalifikuje ten mord
jako zbrodnię przeciwko ludzkości.
– Sprawę Katynia można było zakończyć w połowie lat 90. Ale rosyjska prokuratura
przedłużała śledztwo bez powodu. Przecież Putin i Miedwiediew przyznali, że
dokonano zbrodni, wiadomo, kto jest jej sprawcą. Pytam więc, kto jeszcze
powinien dać zgodę na odtajnienie materiałów – mówił w obszernym wywiadzie
udzielonym "Naszemu Dziennikowi" w czerwcu br. prof. Nikita Pietrow. W książce
pt. "Według scenariusza Stalina" historyk zacytował dokument z 21 lipca 1945
roku, w którym naczelnik kontrwywiadu wojskowego (SMIERSZ) Abakumow informuje
Berię o planach likwidacji 592 "polskich bandytów", członków Armii Krajowej,
aresztowanych w rejonie Puszczy Augustowskiej. – Dokument został odnaleziony
bardzo dawno, w 1990 roku, kiedy przygotowywaliśmy materiały na proces o
prawomocność dekretów Jelcyna delegalizujących Komunistyczną Partię Związku
Sowieckiego. Razem z kolegami Nikitą Ochotinem i Arsienijem Roginskim byliśmy
biegłymi Sądu Konstytucyjnego. Mieliśmy pełnomocnictwa umożliwiające badanie
dokumentów w archiwach i poszukiwaliśmy dowodów na potwierdzenie zarzucanych
partii komunistycznej przestępstw przeciwko konstytucji. Że nie była ona
organizacją społeczną, a jednym z mechanizmów władzy. Znajdowaliśmy dużo
dokumentów i te, które wydawały się przydatne do sprawy przeciwko KPSS, szły
bezpośrednio do sądu – relacjonował Pietrow.
Radioszyfrogram dotyczący losów osób zatrzymanych w czasie obławy augustowskiej
Pietrow znalazł w archiwum dawnego KGB, nie skopiował go, bo – jak tłumaczył –
"wtedy jeszcze niezbyt dobrze znał historię polskiego ruchu oporu i nie do końca
zdawał sobie sprawę z jego wagi". – Ale zwróciłem na niego uwagę, zrobiłem
dokładny wypis, jednak zostawiłem to, gdyż nie miał wówczas znaczenia dla naszej
sprawy: nie było tam żadnych konkretnych postanowień kierownictwa partii, a
tylko plan, propozycja działania. I o tym dokumencie właściwie zapomniałem, bo
nie zajmowałem się historią polskiego podziemia. Dopiero kilka lat temu
Aleksandr Gurianow opowiedział mi o wnioskach polskiej prokuratury do naszej w
tej sprawie. Wówczas przypomniałem sobie, że z czymś takim już się spotkałem,
zacząłem przeglądać swoje stare zapiski. A ponieważ przygotowywałem książkę na
temat działań organów bezpieczeństwa w Europie Wschodniej w latach 1945-1953,
postanowiłem, że go w niej umieszczę i w ten sposób zostanie on ujawniony –
mówił prof. Pietrow. Dokument znajduje się obecnie w dyspozycji Centralnego
Archiwum Federalnej Służby Bezpieczeństwa. W opinii rosyjskiego historyka FSB
nie ma żadnych podstaw prawnych, żeby odmówić jego odtajnienia. Jest on dowodem
masowych represji i według prawa nie może pozostawać tajny.
Zenon Baranowski
Współpraca Piotr Falkowski
