Radio, które uczy wybierać

Początki były niepozorne. Wówczas nic nie zapowiadało, że po latach
rozgłośnia z Torunia będzie aż tak znana i słuchana przez wielu Polaków na całym
świecie. Nikt też wtedy nie wiedział, jak toczyć się będzie najbliższa historia,
a miały być to lata niełatwe. Dzisiaj Radio Maryja, w wachlarzu wielu innych
mediów, jest dobrze znane, rozpoznawalne i charakterystyczne. Nie dlatego, że
takie jest założenie marketingowe. Jest inne, bo ma inny cel i inne założenia.
Zapewne codziennie w różnych rozgłośniach można posłuchać ciekawych i
wartościowych dyskusji czy programów profesjonalnie i uczciwie przedstawiających
problemy. Ale też faktem jest, że toniemy w gąszczu informacji, a ich nachalność
utrudnia rozróżnianie spraw ważnych i istotnych. Kultura medialna sprawia, że
gazeta przynosząca sensacyjne wiadomości już następnego dnia staje się mało
interesującą makulaturą. Współczesny świat to jeden wielki supermarket idei i
sposobów na życie. Widać to szczególnie w komercyjnych środkach masowego
przekazu, kiedy to podczas tej samej audycji ktoś zachwala medytację jednoczącą
człowieka z naturą, ktoś inny przekonuje o wolności uzyskanej dzięki negacji
istnienia Boga, a kolejna osoba – "otwarta" na dialog ze światem – dzieli się
swoim doświadczeniem ze spotkania z wróżką. Wszystko w jednym potoku słów. W
innym programie znana dziennikarka po kolejnym rozwodzie mówi o fascynacji
obecnością Ducha Świętego w jej życiu, a "otwarty katolik" daje żołnierzowi
udającemu się na niebezpieczną misję zagraniczną słonika na szczęście. Do tego
jeszcze na łamach gazet i ekranach telewizorów co chwila pojawiają się tzw.
katolicy dyżurni, którzy w poważnych kwestiach moralnych mają jednak pewne
intelektualne wątpliwości.

Rzeczywistość wolna od złudzeń
Radio Maryja wpisuje się wyraźnie w charyzmat redemptorystów jako ważne
narzędzie docierania do człowieka. Uczy czegoś bardzo ważnego – sztuki
wybierania, gdyż – jak nawet zauważają to niewierzący – proponuje inne
spojrzenie na rzeczywistość. Kiedyś Cyprian Kamil Norwid powiedział, że nadzieja
jest z prawdy. Redemptoryści zaś mają w swoich Konstytucjach, czyli regule
życia, zapisane słowa o obowiązku odróżniania rzeczywistości od złudzeń. Naszym
chlebem powszednim jest więc swoistego rodzaju realizm, który polega na sztuce
stawania w prawdzie, rozpoznawania Boga w osobach i wydarzeniach. Co natomiast
jest iluzją, złudzeniem, absurdem? Jest to życie bez perspektywy wiary. Jako
misjonarze mamy być świadkami żyjącego i zmartwychwstałego Jezusa. Naszym
zadaniem jest głosić, że Bóg zbawia, daje nadzieję i choć pozostaje ukryty, to
jednak ciągle nas wypatruje. Złudzeniem byłoby dla nas upajanie się oklaskami i
podziwem. Iluzją – szukanie sukcesów. Absurdem – układanie się według
dzisiejszej mody, by było wygodniej, nowocześniej lub atrakcyjniej. Zdradą –
tanie wyprzedawanie Boga, językiem polukrowanym, dogadującym się jakoś "ze
światem". Pomyłką – ucieczka w demagogię, dogmatyzowanie, moralitety lub
obrażanie się na świat i ludzi. Głoszenie chrześcijaństwa bez krzyża, bez ofiary
jest rozcieńczaniem klarowności moralnej, piękna życia w wierności, wyzwalającej
mocy miłości – wszystkiego, co składa się na prostą wiarę. Dzisiejsi ludzie,
szczególnie ci pogubieni, ubodzy i opuszczeni, z pewnością potrzebują Boga. Nas
zaś, redemptorystów, o tyle, o ile o Nim mówimy, albo jeszcze lepiej, o ile
dajemy o Nim świadectwo.

Królestwo Boże w eterze
W świecie internetu, gazet, nadajników telewizyjnych i radiowych Kościół stoi
przed trudnym zadaniem. Jest bowiem oczywiste, że trzeba się włączyć w ten
potężny kanał publicznej komunikacji, w którym nieustannie – obok ważnych
informacji – kolportuje się potężne ilości tandetnej reklamy, nonsensów i kiczu.
W przekazie prawdy ewangelicznej, a nawet samych tylko informacji o wydarzeniach
z życia wspólnoty wierzących Kościół nie może upodobnić się do często
"sięgającego bruku" poziomu niektórych mass mediów. Środki społecznego
komunikowania służą przede wszystkim kształtowaniu opinii publicznej. Dzięki ich
działalności formuje się i zmienia sposób myślenia ludzi żyjących w świecie. W
ten proces włącza się Kościół. Nie chodzi wówczas o zdobycie monopolu na władzę,
lecz o służbę na rzecz formowania sumień i społeczeństwa. Poza niezmiennymi
prawdami Kościół ma także swoją opinię w różnych kwestiach dotyczących życia
społecznego. Zabrakłoby czegoś w życiu Kościoła, gdyby nie zabierał głosu w
doniosłych dla ludzi momentach dziejowych czy w dyskusjach dotyczących poważnych
problemów moralnych. Pluralistyczne i otwarte społeczeństwo daje Kościołowi
możliwość uczestnictwa w formowaniu opinii publicznej. Większość ludzi żyje i
myśli tak, jak dyktuje im to opinia publiczna. Dlatego środki społecznego
przekazu są dla Kościoła tak bardzo ważne.
Na wielu starych krzyżach misyjnych możemy dostrzec wyryte zdanie: "Zbaw duszę
swoją". Zestarzały się już te krzyże. Dziś Kościół stawia sobie jako zadanie nie
tylko przemawiać w ciszy do głębi duszy, ale świecić na świeczniku, aby światło
zwyciężyło nad ciemnościami nocy (Mt 5, 13-16). Jezus jest Panem świata, a nie
tylko duszy. Królestwo Boże, które głosi, jest rzeczywistością "publiczną". Z
Jezusowym wstąpieniem do Nieba rozpoczyna się Jego publiczne panowanie, gdyż to
do Niego należy cała władza na Niebie i na ziemi. Królestwo Boże jest treścią i
zakresem całego przepowiadania Jezusa. Królestwo Boże jest wielkością
eschatologiczną, "nową ziemią i nowym niebem", które nadchodzi. Obejmuje ono nie
tylko to, co duchowe i nadprzyrodzone, ale także nowy bieg historii świata, w
którym Bóg jest wszystkim we wszystkim. Królestwo Boże jest "rzeczywistością
publiczną". Gdy Jezus ogłasza nadejście Królestwa Bożego, zaczyna wypędzać
szatana, uzdrawiać chorych, wskrzeszać zmarłych, dokonywać cudów, zakłada
Kościół, ustanawia sakramenty. Widać więc, że nie chodzi tylko o przemianę
duszy, lecz o nowy kształt rzeczywistości. Głoszenie Królestwa Bożego stanowi
dla Kościoła podstawę do zaangażowania się w przemianę świata i uzasadnia jego
obecność w sferze publicznej. Jezus jest Światłem świata, Słowem objawiającym mu
prawdę i jego Sędzią. To On nakazuje swoim uczniom, by głosić Słowo Boże na
dachach, czyli – ujmując to nowoczesnym językiem – w eterze.

Codzienny pokarm
Radio Maryja podjęło ten nakaz. Dwadzieścia lat istnienia to ponad 20
redemptorystów zaangażowanych w to dzieło ewangelizacyjne na różnych etapach
jego rozwoju. To również wielu kapłanów i wiele sióstr zakonnych
współpracujących w głoszeniu Ewangelii na falach radiowych. Dwadzieścia lat to
także dziesiątki ludzi świeckich, którzy oddali wspaniałomyślnie swoje talenty i
czas, podejmując różne posługi nie tylko bezpośrednio w studiu, ale również na
szeroko rozumianym zapleczu, koniecznym do dobrego funkcjonowania rozgłośni.
Myśląc o Radiu Maryja, my, redemptoryści, uznajemy je za istotną część naszego
apostolatu na rzecz Kościoła i społeczeństwa. Radio stało się bowiem amboną, z
której słowo Dobrej Nowiny dociera do milionów ludzi. Pragnie być głosem
katolickim w domu słuchaczy w naszej Ojczyźnie i na całym świecie. To głos
otwarty i dostępny dla każdego, gdyż klimat modlitw, katechez i rozmów sprawia,
że ludzie znajdują dla siebie przestrzeń przynależności do rodziny, w której
wielu podobnie czuje i myśli. Jest to również głos stanowczy i w pewnych
sprawach krytyczny, nazywający problemy wprost. Podobny jest bowiem ton i
charakter Dobrej Nowiny. Przypomina o tym Benedykt XVI w ostatnim orędziu na
Światowy Dzień Środków Komunikacji Społecznej, gdy pisze, iż musimy być świadomi
tego, że prawda, którą pragniemy się dzielić, nie czerpie swej wartości z tego,
że jest "popularna" czy też zyskuje powszechną uwagę. Poznawana w całości ma ona
bowiem stanowić codzienny pokarm, a nie chwilową atrakcję.
Gratuluję Ojcu Tadeuszowi Rydzykowi dwudziestu lat owocnej troski o rozwój Radia
Maryja i wszystkich dzieł ewangelizacyjnych, które z radiowego środowiska
wyrastają. Gratuluję i dziękuję także wszystkim Współbraciom, którzy w ciągu
owych dwudziestu lat posługiwali w Radiu Maryja. Cieszę się, że jubileusz Radia
możemy świętować w wielomilionowej rodzinie słuchaczy, łącząc się w radosnym
dziękczynieniu Bogu. Życzę, aby głos Radia Maryja był nadal słyszany i słuchany,
aby mógł inspirować i krzepić, wskazując na jedyny fundament naszej nadziei –
Jezusa Chrystusa. Niepokalana Maryja Dziewica niech wspomaga swoją opieką to
dzieło i tych, którzy obrali Ją sobie za Patronkę.
 

O. Janusz Sok CSsR,
prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów
 

drukuj