Przestańmy zajmować się sobą

Z posłem Zbigniewem Girzyńskim (PiS) rozmawia Wojciech Wybranowski


Spodziewał się Pan większych zmian?


– Jestem zadowolony z przebiegu kongresu. Myślę, że było to odpowiednie zamknięcie pewnego okresu funkcjonowania partii. Udało nam się podsumować jej działanie i doprowadzić do zakończenia oceny sytuacji partii po wyborach. Przede wszystkim jednak mam nadzieję, że okaże się on pewnego rodzaju nowym początkiem, że od dziś przestaniemy – jak to miało miejsce przez ostatnie dwa miesiące – zajmować się samymi sobą i zaczniemy się zajmować tym, co jest istotą funkcjonowania partii opozycyjnej. A więc, że zaczniemy zajmować się recenzowaniem działań partii rządzącej, zwłaszcza w sytuacji, gdy te działania są w sposób widoczny bardzo niekorzystne dla funkcjonowania państwa.


Mówi Pan o nowym początku, ale PiS chyba zatrzymało się jeszcze na etapie kampanii wyborczej. W przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego zabrakło choćby słowa oceny błędów popełnionych w kampanii wyborczej, a delegatów na kongres witały wyświetlane filmiki z okresu właśnie tej kampanii.


– Dokładnie tak, dlatego myślę, że sobotni kongres to ostatni moment domknięcia tego okresu wyborczego, oceny tej kampanii, refleksji nad nią. A teraz przystępujemy do zdecydowanych działań, a mianowicie do budowy silnej partii z silnym przywództwem i rozważnym programem, który zaakceptują wyborcy.


Konfliktów wewnątrz partii nie da się jednak uciszyć w taki sposób, jaki próbowano na kongresie, poprzez pozbawienie możliwości udziału w nim byłych wiceprezesów, niepoddanie pod głosowanie wniosku posła Bosaka czy głosowanie nad wotum dla Kaczyńskiego jeszcze podczas dyskusji.


– Myślę, że te dyskusje ucichną, ponieważ wyjścia są w tej chwili tylko dwa. Prezes Jarosław Kaczyński wyraźnie zadeklarował, że wyciągnie jeszcze raz rękę do zgody w stosunku do byłych wiceprezesów, jeżeli ta ręka zostanie przyjęta i zgoda nastąpi, a byli prezesi będą w stanie poddać się rygorom funkcjonowania zdyscyplinowanej partii politycznej, to będzie to kończyło ten okres, kończyło zawirowanie. Jeżeli to nie nastąpi, bo okaże się, że byli wiceprezesi nie są w stanie zaakceptować naszych reguł, to niestety będziemy musieli się rozstać, a to też w naturalny sposób skończy konflikt. Chociaż to drugie rozwiązanie byłoby niekorzystne dla partii.


Jeśli wiceprezesi będą musieli odejść, wyciągną za sobą część działaczy Prawa i Sprawiedliwości.


– Sądzę, że tak się nie stanie. Biorąc pod uwagę skalę akceptacji działań prezesa, jaka uwidoczniła się na kongresie, ponad 85 proc. w tajnym głosowaniu udzieliło Kaczyńskiemu wotum zaufania. To oznacza, że stopień zaufania do osoby szefa partii jest na tyle silny, że nie sądzę, by jakieś większe ruchy „rozłamowe” poza pojedynczymi osobami się zdarzyły.


85 procent to niższy wynik, niż można się było spodziewać.


– No tak, tylko w porównaniu do sytuacji, jaka miała miejsce podczas poprzedniego kongresu, się zmieniła. Wówczas byliśmy partią, która odniosła zwycięstwo w wyborach. Życzyłbym wszystkim liderom partii, które przegrały wybory, aby osiągały taki rezultat.


A co z oceną błędów, jakie w kampanii wyborczej popełnili panowie Bielan i Kamiński?


– Mam nadzieję, że wszystkie te błędy zostaną wyjaśnione. Będę opowiadał się za tym, by tak się stało, ale o wszystkich wątpliwościach, jakie dotyczyły sytuacji w terenie, w regionach, będziemy rozmawiać podczas spotkań politycznych. Natomiast nie wydaje mi się rzeczą właściwą, aby tego typu były dyskutowane na forum mediów, nawet tak obiektywnych jak „Nasz Dziennik”.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj