Przełomu w relacjach z Rosją nie widzę

Z Pawłem Kowalem, wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie PiS,
posłem do Parlamentu Europejskiego (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy),
rozmawia Marta Ziarnik

Co dla Federacji Rosyjskiej oznacza śmierć prezydenta Lecha
Kaczyńskiego?

– W Rosji mamy do czynienia z falą czysto ludzkiego
współczucia. Rosjanie są bowiem bardzo wrażliwi na indywidualne nieszczęście i
stąd tyle pozytywnych reakcji, których sam doświadczyłem. Mówię tu szczególnie o
współczuciu i wsparciu, którego Polacy doznają od zwykłych ludzi na rosyjskich
ulicach. Nie ma to jednak bezpośredniego związku z polityką, a interpretowanie
tego jako fundamentalnej zmiany jest zdecydowanie na wyrost.

Rzeczywiście, współczucie ze strony zwykłych obywateli jest faktem.
Jednak kilka dni temu rozmawiałam z Wiktorem Suworowem, który ocenił, że
„putinowski reżim jest reżimem kryminalnym”, niezdolnym do miłosierdzia,
współczucia…
– Widziałem ten wywiad. Przekładanie bardzo
pozytywnych reakcji społecznych w Rosji na politykę świadczy o kilku
nieporozumieniach. Można tak mówić w momencie, gdy ktoś nie zna tego kraju i
sądzi, że cała Rosja jest niechętna Polsce. A tak nigdy nie było. Rosjanie mają
dobre odczucia względem Polaków, podobnie zresztą jak Polacy w stosunku do
Rosjan. Niemniej daleko idące wnioski polityczne czy pochopne ogłaszanie zmiany
relacji są swego rodzaju upolitycznianiem tej tragedii. Dzisiaj nie ma żadnych
podstaw ku temu, żeby mówić, iż stosunki polsko-rosyjskie znacząco się
poprawiły. Być może jednak w przyszłości tak będzie. Myślę, że politycy polscy
muszą teraz uczciwie rozmawiać o relacjach polsko-rosyjskich i oddzielać to, co
jest normalną reakcją na tragiczne wydarzenia, od faktycznej woli zmian
politycznych. Osobiście nie jestem wcale zaskoczony reakcją Rosjan, bo ich
doświadczenia z ostatniego stulecia pokazały, że są wrażliwi na nieszczęścia.
Rosja nie jest jednak krajem, w którym wola obywateli – intelektualistów czy
stowarzyszeń takich jak Memoriał – wprost przekłada się na decyzje polityczne.
Jeśli chodzi o politykę, to jeszcze nie zaszło nic takiego, co by było podstawą
do ogłaszania przełomu.

Czy po katastrofie pod Katyniem interesy rosyjskie się
zmienią?

– Główne interesy rosyjskie są niezmienne od kilkuset lat,
a dziś polegają na odbudowie strefy wpływów w Europie Środkowej i na Kaukazie
Południowym, bez napotykania przy tym na opór państw Unii Europejskiej. Rosji
zależy również, aby zdominować rynek energetyczny w Europie Środkowej. Nie
sądzę, żeby po tej tragedii Kreml był skłonny szybko zmienić priorytety swojej
polityki. Rosjanie nie zaprzestaną budowy gazociągu Nord Stream i nie odejdą od
wpływania na sytuację wewnętrzną innych krajów regionu. Sprzeczności interesów
pomiędzy Polską a Rosją zatem pozostaną. Prezydent Lech Kaczyński, według
analityków rosyjskich, uosabiał politykę, która nie zgadza się na renesans
rosyjskich wpływów w Europie Środkowej. Niemniej nie był on jedynym politykiem w
kraju, który na to wskazywał, ponieważ takie podejście jest stale obecne w
polskiej myśli. Mam nadzieję, że stosunek Polski do Wschodu nie zmieni się po
śmierci prezydenta Kaczyńskiego.

Polityka historyczna i zagraniczna prezydenta Kaczyńskiego, zdaniem
komentatorów, napsuła wiele krwi rosyjskim politykom…

– Bardzo
często rozmawiałem na ten temat z prezydentem i wiem, że zależało mu na tym,
żeby relacje polsko-rosyjskie były lepsze. Mówienie, że prezydent prowadził
antyrosyjską politykę, jest krzywdzeniem jego pamięci. Początkowo szukał on
bowiem porozumienia z Rosją i niejednokrotnie kontaktował się nawet w tej
kwestii z doradcą prezydenta Władimira Putina – Siergiejem Jastrzembskim. Jednak
prezydent uważał – podobnie jak wielu polskich myślicieli – że nie można budować
dobrych relacji z Rosją kosztem innych państw czy też za cenę prawdy o ofiarach
Katynia. W jego świadomości istniało ciągle demokratyczne przesłanie polskiej
„Solidarności”, której idee pragnął realizować również na arenie
międzynarodowej. I taki właśnie był sens polityki wschodniej Lecha
Kaczyńskiego.

Pana zdaniem, nowy prezydent powinien w relacjach polsko-rosyjskich
podążać drogą swojego poprzednika?

– Po pierwsze, jeszcze nie wiemy,
kto będzie nowym prezydentem. Po drugie zaś, jeśli Rosjanie wycofają się z
polityki dominacji w sektorze energetycznym, odtajnią archiwa katyńskie oraz
zrehabilitują ofiary tej zbrodni – to dopiero wówczas zaistnieje realna podstawa
do zmiany relacji politycznych. Natomiast same emocje, choć pozytywne, szybko
opadną. Poza tym nie sposób na czymś tak ulotnym budować dobrej polityki. Nowy
prezydent – ktokolwiek nim zostanie – będzie musiał w którymś momencie uczciwie
odpowiedzieć na pytanie: czy coś się rzeczywiście zmieniło w stosunkach
polsko-rosyjskich?

Czy wraz ze śmiercią prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który tak usilnie
zabiegał o zainteresowanie NATO i Unii Europejskiej krajami byłego bloku
wschodniego, państwa te nie zostaną teraz przez Zachód porzucone i nie trafią z
powrotem do rosyjskiej strefy wpływów?

– Ci, którzy dojechali na
pogrzeb, zaświadczyli, jak ważna dla Wschodu była polityka Lecha Kaczyńskiego. W
dramatycznych okolicznościach w ostatniej chwili na pogrzeb dotarł Micheil
Saakaszwili. To niesłychane, ale obok siebie w ławach krakowskiej bazyliki
Mariackiej stanęli wspólnie obecny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i jego
poprzednik Wiktor Juszczenko, a także minister spraw zagranicznych i główna
postać ukraińskiej opozycji Julia Tymoszenko. Samochodami dotarli także
prezydenci państw nadbałtyckich, przyjechał, co warto podkreślić, lider opozycji
demokratycznej na Białorusi Aleksander Milinkiewicz. Przybyli wszyscy ci, którzy
wiele zawdzięczali prezydentowi Kaczyńskiemu. Z punktu widzenia demokratycznej
opozycji na Białorusi, Ukraińców czy Gruzinów Lech Kaczyński był niezawodny,
ponieważ nie godził się na żadne kompromisy ich kosztem.

Mogą się teraz pojawić problemy z rozszerzeniem NATO o te
państwa?

– Dla mnie smutnym akordem kłopotów z rozszerzeniem NATO
była nieobecność na pogrzebie przedstawicieli Sojuszu. NATO było dla nas zawsze
bardzo ważne. Kiedy jednak zginął szef Sztabu Generalnego i dowódcy wszystkich
rodzajów sił zbrojnych, a przede wszystkim zwierzchnik armii, do Krakowa nie
dotarł nikt z jego kierownictwa. Należy podkreślić, że stało się to, mimo że
NATO ma możliwości techniczne, by pokonywać takie przeszkody jak opary
wulkaniczne. Myślę, że takie sygnały polityczne powinniśmy dokładniej przemyśleć
w kontekście naszego bezpieczeństwa i relacji w ramach Paktu
Północnoatlantyckiego.

Dlaczego kierownictwo NATO nie przybyło na uroczystości? Jak
interpretować ten fakt?

– Należałoby zapytać ich samych o powód.
Przychodzi mi tutaj na myśl znane powiedzenie, że „prawdziwych przyjaciół
poznaje się w biedzie”. Dlatego cenię sobie przybycie Micheila Saakaszwilego i
Aleksandra Milinkiewicza, jak również prezydentów Ukrainy Wiktora Janukowycza i
Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Natomiast nieobecność przedstawicieli NATO była
sygnałem, że solidarność – tak istotna wewnątrz sojuszu obronnego – zniknęła z
powodu zjawisk natury.

Po śmierci prezydenta Kaczyńskiego pozycja regionu państw Europy
Środkowo-Wschodniej może się zmienić…

– Dzisiaj jeszcze tego nie
wiemy. Nie wiadomo, czy ulegnie ona zmianie i czy wpływy uzyskają politycy
zdolni do kontynuacji dzieła Lecha Kaczyńskiego. Nie wiemy także, jaka będzie
teraz polityka polskiego rządu. Niewątpliwie jednak strata Lecha Kaczyńskiego to
poważny cios, a w przypadku Gruzji i Ukrainy utrata istotnej części wsparcia w
dążeniach do NATO i Unii Europejskiej.

Słuszne mogą wydawać się obawy, że Rosja testuje obecnie sposób
zachowania NATO wobec jego państw członkowskich i państw spoza
Sojuszu?
– W obliczu zaistniałej tragedii należy obecnie wyrazić
wdzięczność tym wszystkim Rosjanom, którzy okazali Polakom pomoc w trudnych
chwilach. Podziękujmy za zwykłe słowa wsparcia, za gesty życzliwości, takie jak
darmowe noclegi w hotelu w Smoleńsku, oraz za kompleksową pomoc i wsparcie ze
strony najwyższych władz rosyjskich. Należy jednak pamiętać, że żałoba niebawem
minie, a w stosunkach polsko-rosyjskich przestaną dominować emocje i ponownie
dojdą do głosu fundamentalne interesy. Ważne jest jednak, aby nie tracić
nadziei, że coś się zmieni na lepsze i że wspólnie wyciągniemy konstruktywne
wnioski z tej narodowej tragedii.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj