Przekazywać Ewangelię przez TV

Rozmowa z Ks. Abpem Gianfranco Ravasi,
Przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Kultury

1. o. Z.K: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ekscelencjo! Jest naszą wielką radością, że mamy dziś pośród nas tak czcigodnego gościa. I już teraz jesteśmy wdzięczni za możliwość przeprowadzenia tego wywiadu korzystając z obecności Ks. Abpa w Polsce, w Kielcach. Od razu przechodzę do postawienia pytań, które przygotowaliśmy.
Ekscelencjo, czy Ks. Abp jako Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury mógłby powiedzieć słuchaczom Radia Maryja i widzom TV Trwam coś na temat relacji między wiarą a kulturą. Do jakiego stopnia jesteśmy wezwani, by kochać ten świat i jego kulturę?

Ks. Abp. Ravasi: Chciałbym przede wszystkim podziękować za te pozdrowienia i sam pozdrowić wszystkich polskich telewidzów, którzy mnie teraz słuchają i którzy mi towarzyszą podczas mojego pobytu w Polsce. Pytanie, które zostało mi postawione jest pytaniem szczególnie wymagającym. Ma ono jednak swój zasadniczy punkt odniesienia już w samej Biblii. Jeśli my np. wpatrzymy się w oczy, w oblicze św. Pawła i jego historię, znajdziemy odpowiedź na to pytanie. Paweł miał bowiem mocną świadomość, że korzenie chrześcijaństwa były w Jerozolimie, istniały w przestrzeni tej pierwotnej wspólnoty chrześcijańskiej, która przeżyła doświadczenie Chrystusa i świadczyła o nim. Jednak z drugiej strony wychodzi on ze skały, jaką jest Jerozolima i rozpoczyna swoją podróż po drogach świata rzymskiego nie tylko na jego obrzeżach, ale nawet przekracza ten wymiar i docieraja do wszystkich ważniejszych centrów ówczesnej kultury i społeczeństwa. Jest więc czymś koniecznym, by potwierdzić, że ziarno chrześcijaństwa nie miało po prostu tkwić na terytorium własnego horyzontu, własnego świata, ale zostaje zdeponowane także w innych miejscach. Należy jednak podkreślić, że ta kultura, te terytoria, używając obrazu z przypowieści Jezusa o siewcy, mają przymioty różniące się między sobą, jedne są bardzo żyzne, inne kamieniste i jeszcze inne cierniste. Powiedziałbym więc, upraszczając trochę temat, że sposób, w jaki chrześcijanin powinien wchodzić i przepowiadać to słowo w kulturze współczesnej, jest następujący: z jednej strony nie powinien jej odrzucać automatycznie w całości, jakoby ona była tylko po wpływem Zła, ponieważ wewnątrz tej kultury istnieją pytania, istnieją oczekiwania i nadzieje, czasem może nawet ukryte niekiedy pod postacią odrzucenia, kontestacji, negacji. Tak więc należy unikać zamykania się w ramach swojego własnego środowiska. Ale z drugiej strony – i to jest ważne – należy unikać, aby pośród świata nie rozproszyć się, nie stracić własnego kolorytu, nie stracić własnego oblicza, nie ulec pokusie synkretyzmu, który miesza wszystko razem. Tak więc zachowują swoje znaczenie lapidarne słowa Chrystusa, że my powinniśmy być w tym świecie mając nogi dobrze zakorzenione w kulturze, w społeczeństwie, ale nie możemy zakończyć naszej historii, przynależnością do tego świata.

2. o. Z.K: Ekscelencjo, jaka rolę mogą odegrać środki społecznej komunikacji w ewangelizacji kultury we współczesnym świecie?

Ks. Abp. Ravasi: Naturalnie, jest to podstawowe pytanie, także w tym miejscu, gdzie rozmawiamy przed kamerami telewizyjnymi. To wyzwanie naszych czasów, jak powiedział tu jeden z uczonych amerykańskich, jest wyzwaniem radykalnym dla wszystkich religii, kultur i rodzajów orędzia. W ostatnich dziesięcioleciach dokonała się przemiana, jak powiedział ów uczony, podobna do owej wielkiej przemiany, jaka nastąpiła w starożytnej kulturze dzięki odkryciu ognia. Prawdopodobnie jest to przesadne porównanie, jednak jest poza wszelką wątpliwością, że kiedy młody człowiek pozostaje przed ekranem komputera przez 6-7 godzin dziennie, surfując w internecie, czatując w sposób chłodny, zimny tak, iż nie jest to już relacja międzyosobowa, ale sposób mechaniczny, jakby obchodził się z maszyną do pisania, która jest tylko przedmiotem. Takie nastawienie nie tylko zmienia jego sposób mówienia, wyrażania się, milczenia, ale zmienia także samą osobę w taki sposób, że nie jest już gotowa wejść w kontakt z drugą osobą, podjąć bezpośredni dialog, jak my to teraz czynimy. Z tego powodu jest czymś nieodzownym, by zrozumieć, że istnieją nowe metody komunikowania się, które mogą mieć efekty zabójcze ale i też efekty pozytywne. Głoszenie Ewangelii powinno dokonywać się także na tych nowych drogach, nie zapominając o poprzednich, nie zapominając o wspólnocie kościelnej, o homilii, katechezie, jednak powinno używać już tego nowego języka, pamiętając, że przy zastosowaniu nowego języka coś się traci, a coś zyskuje. Pomyślmy tylko o dzisiejszym młodym człowieku, który jest przyzwyczajony do używania jedynie niewielu słów, w porównaniu ze słownikiem tak obszernym, którego my używamy, pomyślmy o młodzieńcu, który używa tylko języka telefonu komórkowego, który jest przyzwyczajony tylko do znaków. Otóż także jemu winniśmy przekazać podstawową treść orędzia chrześcijańskiego używając jego języka. Powinniśmy przekazywać Ewangelię poprzez telewizję, która jest zapewne środkiem dominującym w dzisiejszym świecie komunikacji, nie zapominając przy tym o złożoności i bogactwie orędzia chrześcijańskiego wyrażanego poprzez język teologiczny, badania naukowe, katechezę, homilię. Jest to wyzwanie rzeczywiste i właściwe, które stoi przed Kościołem.

3. o. Z.K: Chciałbym w tym momencie wtrącić małą uwagę. Otóż słuchając Ks. Arcybiskupa w podczas targów Sacro Expo w Kielcach, jak i przed chwilą w czasie konferencji wygłoszonej w Kieleckim Seminarium mówił Ks. Abp o nowym języku, którego powinniśmy dzisiaj używać. Mówiąc o massmediach trzeba by więc także mówić o zmianie języka w dzisiejszym świecie.

Ks. Abp. Ravasi: Zmiana języka to nie jest tylko coś co się czyni, ponieważ jest już czymś nieodzownym, by mówić w inny sposób. Chrześcijaństwo, a także inne religie, ale przede wszystkim chrześcijaństwo, które jest religią wcielenia, nie może pozwolić sobie na pozostanie religią ezoteryczną, jak np. w ramach małej grupy, która się rozumie, tak jak się to dzieje, gdy spotykamy się na sympozjach teologicznych i jesteśmy tylko my sami w takim gronie, w którym się dobrze rozumiemy. Natomiast naturą chrześcijaństwa jest wcielenie, dlatego powinno ono wejść w istotę historii, w obrazy historii współczesnej, w środki komunikacji, tak jak to uczynił właśnie św. Paweł, który nie bał się przepowiadać na areopagu w Atenach. Wobec publiczności całkowicie innej używał innego sposobu rozumowania. Naturalnie powinniśmy być przygotowani także niekiedy na niepowodzenie.

4. o. Z.K. Pragnę Ekscelencji postawić trzecie już pytanie, a raczej czwarte, aby dowiedzieć się nieco więcej na temat złożonej relacji między wiarą i historią, wiarą i nauką. Jaką prawdę współczesny człowiek odkrywa dla siebie w Piśmie Świętym? Bardzo nas interesuje np. temat o stworzeniu e o ewolucji. Jak również w kontekście roku kapłańskiego temat modlitwy Psalmami, gdzie pojawiają się niektóre teksty o treści zawierającej przemoc. Według Ekscelencji, jak one powinny być interpretowane?

Ks. Abp. Ravasi: A więc zacznijmy! Tematów, które mi ojciec zaproponował jest sporo. Dotknijmy więc przynamniej po trosze niektóre z tych tematów. Zacznijmy od tego związanego z relacją istniejącą pomiędzy wiarą a nauką. Relacja ta w ostatnim czasie jest w ogniu zainteresowania. Wielokrotnie związek ten ukazywany jest jedynie w napięciu wzajemnego odrzucenia. Zasadniczy wysiłek, jaki należy poczynić, to połączyć te dwie rzeczywistości poprzez dialog. Ale dialog jest tą rzeczywistością, którą buduje się nade wszystko poprzez wzajemne poszanowanie z uwzględnieniem tożsamości każdej z nich. W takim sensie naukowiec, kiedy bada człowieka, czyni to z uwzględnieniem całej jego złożoności. Z punktu widzenia np. biologii molekularnej rozpatruje człowieka w złożoności jego struktury fizjologicznej, w złożoności tych mechanizmów, które nim rządzą i które dały podstawę tej postaci człowieka, którą mamy teraz dzięki bardzo złożonemu procesowi formacji, dzięki procesowi, który posiada własne prawa wewnętrzne. To powiedziawszy, pytamy się, czy naukowiec powiedział już wszystko o człowieku? Oczywiście, że nie! I on powinien to wiedzieć! Ponieważ skądinąd wiemy, że człowiek jest tym stworzeniem, któremu zaczynają chwiać się wszystkie teorie o nim w momencie, kiedy zakochuje się. Wówczas zaczyna on myśleć kompletnie inaczej niż dotychczas. Cechuje go całkiem inna racjonalność. Kiedy uprawia poezję jest inny niż normalnie. Co to oznacza? Oznacza, że człowiek posiada jeszcze inny wymiar, ten, który wielki myśliciel Błażej Pascal nazwał porządkiem ducha i porządkiem miłości, który różni się od porządku ciała. I jeszcze coś więcej!
Tak więc, kto potrafi odpowiedzieć na pytanie: kim jest tak naprawdę człowiek również w tym wymiarze? Nie jest nim już naukowiec, ale jest nim filozof, teolog. To znaczy, że potrzeba tego głębszego spojrzenia na człowieka. Spojrzenia, użyjemy trudnego słowa, metafizycznego, w odróżnieniu od tego fizycznego. Obydwa są potrzebne. Teolog nie może powiedzieć, że tamto jest nieużyteczne; konieczne jest również to spojrzenie ze strony nauki. W odniesieniu do nauki nie może on pominąć, sprzeciwić się i zanegować inny rodzaj języka i nawzajem. Użyłbym w tym miejscu pewnego obrazu. Otóż w muzyce istnieje duet, który bardzo dobrze wyraża ten sam związek, który winien zachodzić pomiędzy wiarą i nauką. Nie pojedynek (w języku włoskim duello), gdzie dwie osoby rzuciły sobie wyzwanie, ale duet (duetto w j. włoskim). Duet może zaistnieć pomiędzy sopranem i basem. Są to dwa głosy całkowicie odmienne, pomimo, że tworzą harmonię. Sopran nie musi pozbywać się basu, sprowadzając go do swego głosu, ani bas naśladować falset. Nie! Każdy ma swój sposób wyrażenia się, przesłuchiwania się i wyśpiewania harmonii. Podobnie rzecz ma się z relacją między wiarą a nauką. Z tego też powodu musimy tworzyć w trudzie.
Co zaś tyczy się następnie modlitwy, jest prawdą, że istnieją niektóre trudne Psalmy. Psalm 58 np., który pełen jest przemocy, gdyż uwalnia prawie całą nabrzmiałą energię pasji w odniesieniu do zła. Powiedziałbym w tym miejscu, że człowiek Wschodu, Semita ma potrzebę wyrażenia swojej pasji dla sprawiedliwości, swojej pasji dla prawdy, aby móc ją urzeczywistnić. On nigdy nie mówi o złu, mówi o nieprzyjaciołach. I to my powinniśmy oczyścić ten język – zdając sobie jednak sprawę- , że Biblia – i to jest to, co powinno być zrozumiane przez wszystkich – jest nie tylko Słowem jakiegoś Boga samotnika, który zamieszkuje niebo przeszłości ani Słowem Boga jako nieczułego imperatora. Jest ona natomiast Słowem tego Boga, który zstąpił na ziemię, który w Chrystusie przybrał oblicze człowieka i który pragnie dialogować z człowiekiem. A jaki jest człowiek? Człowiek natomiast jest tym, również i w obecnym czasie, tym, który przelewa krew, i zawsze taki był. Człowiek jest tym, który odrzuca samego Boga, odrzuca brata. Oto, dlaczego Biblia jest rzeczywistością, która powinna być zrozumiana wraz ze swymi trudnymi stronicami zawierającymi przemoc, ponieważ jest rachunkiem sumienia w relacji do prawdy o nas. Te stronice są okazją by słuchać głosu Boga, który zaprasza nas do wyjścia ponad wątpliwość, ponad kryzys, cierpienie, wszelką rozpacz i nawet ponad samą przemoc. I to właśnie modlitwa jest tym momentem, w którym stajemy takimi, jakimi jesteśmy, może nawet z jakimiś przejawami przemocy. Pomyślmy np. o zrozpaczonym chorym człowieku, który jak Hiob krzyczy do Boga, będąc bliski złorzeczenia Mu. Hiob mówi: „Ty o Boże jesteś jak ten tygrys, który wyostrza swe oczy na mnie. Jesteś jak tryumfujący generał, który miażdży mi czaszkę. Hiob odczuwa Go jako nieprzyjaciela, prawie w sposób bluźnierczy. Ale na koniec odkrywa Go jako Kogoś, kto do niego mówi. Oto ta wędrówka jest drogą modlitwy.

5. o. Z.K. Środki społecznego komunikowania takie jak Radio Maryja i TV TRWAM w Polsce prowadzone są przez redemptorystów, których Założyciel św. Alfons Maria de’ Liguori jest również niebiańskim patronem moralistów. Stąd też bierze się moje następne pytanie dotyczące wzajemnej relacji pomiędzy Pismem Świętym a moralnością: co oznacza termin „moralność objawiona”, jest to jedno ze stwierdzeń współczesnego dokumentu pt. „Biblia i moralność”?

Ks. Abp. Ravasi: Ten temat jest bardzo złożony, również z punktu widzenia filozoficznego i teologicznego. I oczywiście przywołać w ty momencie św. Alfonsa Marię de’ Liguori jest bardzo znaczące nie tylko z tej racji, że pochodzi z mojej Ojczyzny, ale również dlatego, że jest mi bardzo drogi z innego powodu, a mianowicie, że kochał muzykę i poezję ludową. I to jest aspekt bardzo znaczący, ponieważ nie poprzestajemy tylko w wymiarze wzniosłej kultury, ale uświadamiamy sobie, że istnieje również kultura, która rodzi się z ziemi, rodzi się z ludu, rodzi się z folkloru, wyrasta z jego pobożności, z jego także twórczej fantazji. Ale ta kultura jest wyrazem wiary i co więcej, głębokiej potrzeby duchowości. Św. Alfons był również jednym z największych krzewicieli teologii moralnej. Jego teologia moralna przynależy do wielkich osiągnięć naukowych tego okresu.
Obecnie zmierza się do tego, aby uznać, że w rzeczywistości istnieją dwa objawienia, które następnie tworzą jedno objawienie, ale posiadające za to dwa wymiary, w których się wyraża. Wymiar szerszy i wymiar węższy. Wymiar szerszy, powiedziałbym, jest wymiarem uniwersalnym, kosmicznym, naturalnym, racjonalnym. We wnętrzu człowieka, w jego sumieniu zapala się ogień, zapala się światło, które my nazywamy prawem naturalnym. Prawo naturalne z punktu widzenia filozoficznego jest odkrywaniem mechanizmów rozumu ludzkiego, który określa co jest prawdziwe, fałszywe, dobre i złe. Z punktu widzenia teologicznego jest już Bożym głosem. Kardynał Daniélou mówił o objawieniu kosmicznym. Istnieje objawienie dostępne dla wszystkich. Psalm 19 mówi: „Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon. Dzień opowiada dniowi, a noc nocy przekazuje wiadomość”, itd. Zatem istnieje we wszechświecie orędzie, które jest możliwe do odczytania przez wszystkich. W tym orędziu dostępnym dla wszystkich istnieje również takie, które jest wpisane w każde stworzenie; i właśnie ono nazywa się prawem naturalnym, albo inaczej mówiąc, objawieniem naturalnym.
Z drugiej jednak strony istnieje inny wymiar, ten węższy. Jest to ten wymiar, w którym Bóg objawia się za pomocą słowa; słów proroków, przypowieści mądrościowych, słów Chrystusa, słów Apostołów. I tutaj pojawia się orędzie, które nie wyklucza wspomnianego wcześniej orędzia naturalnego, ale go ubogaca, przyczynia się do jego wzrostu i podnosi go ku nowym wymiarom, które nie zawierają się jedynie wewnątrz Dekalogu, jako prawo naturalne, ale otwiera się na inne wymiary. Wystarczy tylko przeczytać Kazanie na Górze, gdzie Chrystus poszerza znaczenie Dekalogu o nowe dalsze wymiary. Nadal obowiązuje przykazanie: Nie zabijaj, ale Chrystus idzie dalej. Powiada: ty powinieneś wyeliminować nie tylko to radykalne zło, które jest w tobie: absolutną nienawiść, musisz pójść jeszcze dalej i dotrzeć aż do miłowania twojego nieprzyjaciela. I to jest „moralność objawiona”, która jednak nie jest autonomiczna, niezależna, ale wyrasta z tego minimum, z tego korzenia, jakim jest objawienie naturalne, prawo naturalne przeznaczone dla wszystkich.

6. o. Z.K. Jeśli Ekscelencja pozwoli, to postawię ostatnie już pytanie: Jakie zranienie ludzkie, społeczne, cywilne, kościelne powinno zdaniem Ekscelencji być objęte ze szczególną miłością przez wierzących dzisiaj, aby mogło być uleczone?

Ks. Abp. Ravasi: Przytoczę jedynie dwa zranienia. Jedno dotyczy społeczeństwa, a drugie samego Kościoła, wnętrza wspólnoty kościelnej. Odnośnie zranienia, które dotyczy społeczeństwa, a które w sumie podwaja się w skutkach, to jest nim samotność. Ogrom samotności, drzwi opancerzone są symbolem naszego czasu, jeden boi się drugiego. I często razem z tą samotnością, która wymazuje miłość, niszczy dialog, myślimy: jak wiele osób jest całkowicie ignorowanych przez wszystkich, może tylko dlatego, że są chorymi, starcami, obcokrajowcami. Oto, dlaczego ogrom samotności, który istnieje pośrodku naszych miast. Być może, że nawet o tej godzinie jest ktoś przed telefonem i oczekuje, aby ten telefon zadzwonił, ale niestety nie zadzwoni, bo nie ma już nikogo więcej, kto by pamiętał o nim. To jest wielka choroba. Ona bardziej niż z lęku rodzi się również z innego powodu, jakim jest inne zranienie społeczeństwa objawiającym się w fakcie, że staliśmy się już bardzo powierzchowni, banalni, a nawet wulgarni, egoistyczni. Nie ma już ludzi zdolnych do budowania wspólnoty, nawet na bazie wielkich wartości, gdzie ludzie mogliby uścisnąć sobie dłoń i gdzie mogliby się spotykać. Istnieje pewien rodzaj pustki, gdzie idzie się przez życie, myśląc tylko o tym, co będziemy jeść. Oto mody i sposoby na życie. Wystarczy popatrzeć na telewizję. Wiele razy ten podstawowy środek mówi nam tylko o tym, czego powinniśmy dokonać na zewnątrz. Tak więc nie istnieje już pragnienie, aby zanurzyć się nawet w świat w wielkich wartości. Wielki filozof 19-go wieku jakim był Sören Kierkegaard, ten duński filozof, który był chrześcijaninem w swoim Dzienniku zawarł obraz aktualny również i dzisiaj. Pisze on w ten oto sposób: Statek świata jest już w rękach kucharza, już nie w rękach kapitana, ale w rękach okrętowego kucharza. I to, co przekazuje mikrofon, to już nie wiadomość o kursie statku, ale wiadomość o tym, co jutro będziemy jeść. Oto, dlaczego wielokrotnie z tego powodu choroba naszych czasów nazywa się samotnością, obojętnością, powierzchownością.
Co zaś tyczy się Kościoła, pozwolę sobie to powiedzieć jako kaznodzieja. Istnieje wielka potrzeba zaangażowania się na rzecz posługi charytatywnej, społecznej, jak już to wcześniej sobie powiedzieliśmy, potrzeba świadectwa chrześcijańskiej czynnej miłości. Ale jednocześnie może bardzo potrzebujemy czegoś, o czym tak mało się mówi, albo w ogóle się nie mówi. Kościół, jak to słusznie wyraził teolog minionego stulecia, teolog męczennik nazistowskich obozów koncentracyjnych, Dietrich Bonhoeffer, powinen głosić słowa dotyczące prawd ostatecznych, tzn. tych, które dotyczą historii, które dotyczą nas. Ale Kościół nigdy nie może ich zapomnieć; musi głosić słowa prawd ostatecznych: życia, śmierci, Boga, cierpienia, zła, życia wiecznego, niesprawiedliwości, prawdy, nieśmiertelności, nadziei. Są to słowa prawd ostatecznych, którym w Kościele pozwoliliśmy trochę wyblaknąć zamiast zaproponować je z całą ich mocą.

7. o. Z.K. Ekscelencjo, kończąc to piękne spotkanie, wywiad, czy zechciałby Ksiądz Arcybiskup skierować jakieś słowo, przesłanie do wszystkich wiernych i do wszystkich Polaków za pośrednictwem naszej Telewizji i naszego Radia.

Ks. Abp. Ravasi: Właściwe przesłanie pragnę zaczerpnąć z zakończenia dzisiejszego przemówienia. I chciałbym zaprosić po trosze wszystkich do zachowywania tego zapału, tego pozytywnego napięcia, którym charakteryzuje się chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo jest także religią pocieszenia. Nie zapominajmy: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni; ale jest jednak w dużej mierze również religią niepokoju, tego, które charakteryzowało św. Augustyna; religią utrudzenia, zaangażowania, powagi. Oblicze Chrystusa w Ewangelii św. Mateusza często przybiera poważny wyraz np. Dlaczego nie pojmujecie tej godziny, dlaczego nie rozumiecie, że to jest chwila decydująca, ponieważ Królestwo Boże jest już pośród Was. I zatem pragnę życzyć wszystkim tego zapału pośród tego świata, który często jest poszarzały, szalony, ale pusty, który wybiera pustkę.
I dlatego chciałbym przypomnieć pewne zabawne zdanie wielkiego pisarza francuskiego, którego miałem szczęście spotkać, pisarza katolickiego, Juliena Greena, zmarłego w 1998 roku. Przeczytawszy wszystkie jego dzieła zapytałem go: Jakie jest serce jego orędzia, które wyłania się ze wszystkich jego książek”?. A on mi odpowiedział w ten sposób: „Dopóki się ma w sobie niepokój można być spokojnym. Dopóki jest ten niepokój duszy, która pragnie Boga, Tajemnicy, dotąd można rzeczywiście być spokojnym. Nie wtedy, gdy jest ten spokój, który pochodzi z otępienia samozadowoleniem wewnętrznej pustki.

o. Z.K. Ekscelencjo. Dla nas było to ogromną radością mieć pośród nas tak znamienitego gościa. Prawie miesiąc temu naszym gościem był Sekretarz Stanu Jego Świątobliwości ksiądz kardynał Tarcisio Bertone. Dzisiaj mamy radość z tego powodu, że właśnie Ekscelencja jest u nas. Naprawdę bardzo dziękujemy! Mamy taki zwyczaj, że każdy, kto mówi do naszej Rodziny Radiowej staje się też jej członkiem. W ten też sposób w imieniu wszystkich pragnę zapewnić, że odtąd będziemy nosić Ekscelencje w naszych sercach, w naszych modlitwach, aby wyprosić u Miłosiernego Pana wszystkie te łaski potrzebne w wypełnianiu tak odpowiedzialnej posługi we współczesnym Kościele. Dziękujemy Ekscelencjo!

Abp. Ravasi: Dziękuję i ja. Niech Bóg Wam błogosławi!

Rozmawiał O. Zdzisław Klafka CSsR

drukuj