Prokuratura odmawia
Prokuratura oddaliła wniosek władz Konstancina-Jeziorny i Starostwa
Powiatowego w Piasecznie, nie dopatrując się w procedurach prywatyzacyjnych
znamion przestępstwa. Jak powiedział "Naszemu Dziennikowi" Krzysztof Ćwirta,
zastępca prokuratora rejonowego Warszawa-Śródmieście, zawiadomienie złożone w
tej sprawie przez władze Konstancina-Jeziorny i starostwa piaseczyńskiego
zostało rozpatrzone odmownie.
I sprawa na tym etapie postępowania jest zakończona. – Postępowanie zostało
zakończone wydaniem decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa wobec stwierdzenia
braku znamion czynu zabronionego. Decyzja została podjęta m.in. po analizie
materiałów, o jakie prokuratura zwróciła się do ministerstwa skarbu – zaznacza
Ćwirta. – Śledztwo wszczyna się w momencie, kiedy zachodzi uzasadnione
podejrzenie popełnienia przestępstwa. W tym przypadku prokurator, po dokonaniu
analizy materiału i przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego, nie stwierdził
zasadnych podstaw do wszczęcia postępowania przygotowawczego, w związku z tym
wydał postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania – dodaje. Decyzja nie jest
jeszcze prawomocna, a wnioskodawcom przysługuje prawo odwołania. Władze
Konstancina-Jeziorny i powiatu piaseczyńskiego, które złożyły wniosek w sprawie
podejrzenia popełnienia przestępstwa na szkodę społeczności lokalnej przez
Ministerstwo Skarbu Państwa przy prywatyzacji Uzdrowiska Konstancin-Zdrój i
zostały już poinformowane o decyzji podjętej przez prokuraturę, wprawdzie nie są
tym faktem podekscytowane, ale na razie nie rozważają odwołania. Zastępca
burmistrza Konstancina-Jeziorny Dorota Gadomska w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" stwierdziła, że choć władze miasta nie są zadowolone z faktu, że
resort skarbu przeznaczył uzdrowisko do prywatyzacji, to jednak nie sądzi, by po
decyzji prokuratury droga dotycząca podejrzeń co do nieprawidłowości przy
procedurach prywatyzacyjnych była kontynuowana. W ocenie Doroty Gadomskiej,
przykłady płynące z Polski pokazują, że prywatyzacje uzdrowisk mają miejsce, bo
taka jest tendencja Ministerstwa Skarbu Państwa. – Nie jesteśmy zachwyceni
faktem prywatyzacji, a nasze obawy wynikają głównie z obawy o zachowanie funkcji
uzdrowiskowej, która jest częścią naszego wizerunku i którą za wszelką cenę
chcemy utrzymać. Tymczasem przepisy dotyczące prywatyzacji gwarantują utrzymanie
tej funkcji jedynie przez pięć lat – tłumaczy wiceburmistrz Gadomska. Co się
będzie działo później, dokładnie nie wiadomo. I to właśnie budzi obawy zarówno
władz, jak i mieszkańców Konstancina-Jeziorny, którego wizerunek buduje
uzdrowisko. Lokalne władze, które bezskutecznie zabiegały o komunalizację
Uzdrowiska Konstancin-Zdrój i utrzymanie wpływów na przyszłą działalność
instytucji, przyznają, że pozyskanie inwestora, zwłaszcza w tych trudnych
czasach, jest konieczne. Ale sprawą jeszcze ważniejszą jest zagwarantowanie
spółce dalszej działalności leczniczo-uzdrowiskowej, z której słynie Konstancin,
a to – zdaniem samorządu – nie zostało jednoznacznie zagwarantowane. Dlatego
zapowiadają, że mimo odmowy wszczęcia śledztwa przez prokuraturę będą się
bacznie przyglądać rozwojowi wydarzeń, zwłaszcza kiedy już pojawią się
potencjalni inwestorzy, z których zostanie wyłoniony przyszły właściciel
Uzdrowiska Konstancin-Zdrój.
Resort skarbu spośród 9 chętnych do ostatecznej rozgrywki w sprawie sprzedaży
udziałów Uzdrowiska Konstancin-Zdrój wybrał trzy podmioty: Nałęczowskie
Towarzystwo Inwestycyjne SA, spółkę Ordynat z Warszawy i Fundację Polsat.
Podmioty te do 14 października mają się zapoznać z walorami uzdrowiska i złożyć
w Ministerstwie Skarbu Państwa wiążące propozycje dotyczące warunków umowy kupna
spółki. Wszystko zatem wskazuje na to, że do końca tego roku znany będzie nowy
właściciel jedynej na Mazowszu spółki uzdrowiskowej.
Mariusz Kamieniecki
