Próbowałam przekonać posłów
Rozmowa z Maliną Świć, chorą na zespół Turnera, studentką III roku
medycyny, zaangażowaną w akcję "Stop aborcji"
Co Pani czuła, widząc wyniki głosowania, w którym większość posłów odrzuciła
ustawę całkowicie chroniącą życie człowieka od momentu poczęcia? Zabrakło
jedynie pięciu głosów…
– Rzeczywiście zabrakło tak niewiele. Muszę przyznać, że bardzo mnie to
zasmuciło, bo oznacza, iż posłowie wciąż nie uznają tego, że także dzieci chore
mają prawo do życia. Ale uważam, że nadzieja na przyjęcie ustawy całkowicie
zakazującej aborcji wciąż jest bardzo duża.
Na czym Pani ją opiera?
– Na tym, że świadomość społeczna rośnie i Sejm w następnej kadencji może być
bardziej przychylny prawu chroniącemu życie. Z badań wynika, że ponad 80 procent
Polaków opowiada się za pełną ochroną życia.
Co według Pani zadecydowało o takim, a nie innym wyniku głosowania?
– Na podstawie przebiegu głosowania dobrze widać, że z całą pewnością nie bez
znaczenia była dyscyplina wprowadzona przez Platformę Obywatelską. Myślę, że
stanowisko tej partii, mimo że wyłamało się 15 posłów, odegrało decydującą rolę
w odrzuceniu projektu obywatelskiego.
Dziwi fakt, że większość posłów głosujących za odrzuceniem tego projektu to
katolicy.
– To świadczy o tym, że są ludźmi będącymi gorliwymi obrońcami tego szkodliwego
kompromisu, którzy nie chcą w tej sprawie powiedzieć: "Tak, tak; nie, nie" (Mt
5, 37). To pokazuje również, że wpływ społeczeństwa na parlament jeszcze jest
zbyt mały.
Dlaczego Pani tak aktywnie angażuje się w obronę życia dzieci poczętych,
szczególnie tych dotkniętych wadą genetyczną, których zabijanie dopuszcza obecna
ustawa?
– Ponieważ dotyczy to mnie podwójnie. Po pierwsze: jestem kobietą z zespołem
Turnera, a z powodu wykrycia tej wady u dzieci poczętych bywają one zabijane lub
też płaci się za ich życie odszkodowanie. A po drugie, jest to niezwykle ważne
dla mnie jako dla przyszłego lekarza, ponieważ zabijanie pacjenta dlatego, że
jest chory, jest całkowicie sprzeczne z etyką lekarską. Na studiach medycznych
miałam możliwość zetknięcia się z Zakładem Genetyki Klinicznej – dzięki temu mam
dodatkową wiedzę, którą zamierzam wykorzystać w swojej działalności.
W jaki sposób przekonuje Pani rodziców, że nie powinni się bać narodzin
dziecka z wadą genetyczną?
– Niezależnie od skutków, jakie wywołuje zespół Turnera, życie dotkniętych nim
dzieci jest bezcenne. Poza tym na temat tej choroby pojawia się dużo
nieprawdziwych informacji, zwłaszcza w internecie. Rodzice boją się, gdyż opisy,
które tam znajdują, są najczęściej dość drastyczne. Bardzo często różnią się od
tego, jak naprawdę wygląda życie osoby z zespołem Turnera, i tego, jak ona
funkcjonuje. Nie jest prawdziwe twierdzenie, że w przypadku osób cierpiących na
ten zespół zawsze zaburzone są proporcje ciała, że zawsze są one bardzo niskie i
mają wady narządów wewnętrznych. Jeszcze niedawno powszechne też było
przekonanie, iż do tego wszystkiego dochodzi upośledzenie umysłowe. Tymczasem są
osoby z zespołem Turnera, które tak jak ja podejmują studia. To samo dotyczy
wzrostu – nawet bez leczenia hormonem wzrostu mierzę 150 cm, co nie jest czymś
dramatycznym. Dlatego uważam, że możliwość poznania takiej osoby jak ja rozwiewa
szereg wątpliwości i obaw u rodziców oczekujących na dziecko.
Wróćmy jeszcze do sprawy odrzucenia społecznego projektu ustawy, który
całkowicie chroniłby życie poczętych dzieci. Co chciałaby Pani powiedzieć
posłom, którzy doprowadzili do odrzucenia tej ustawy?
– Powiedziałabym im, że życie ludzkie powinno być chronione bezwarunkowo.
Przecież także dzieci chore czy też poczęte wskutek przestępstwa mają prawo do
życia. A bezzasadny przepis pozwalający na zabicie dziecka w przypadku
zagrożenia życia matki już raz doprowadził do zawstydzenia Polski w Strasburgu.
Czy Fundacja Pro – Prawo do Życia, z którą Pani współpracuje, próbowała w
jakiś sposób dotrzeć do posłów przed tym głosowaniem?
– Jak najbardziej. Byłam gościem połączonych komisji sejmowych: Zdrowia oraz
Polityki Społecznej i Rodziny. Na własnym przykładzie próbowałam przedstawić
posłom sytuację konkretnej osoby, która w świetle obecnego prawa mogłaby się nie
urodzić.
Jaka była reakcja posłów na Pani słowa?
– Od razu znaleźli się tacy, którzy próbowali podważyć to, co mówiłam.
Twierdzili, że wykryty u dziecka poczętego zespół Turnera nie jest powodem do
aborcji. Tyle tylko, że te powody nie są określone. Znany jest natomiast
przypadek kobiety, której Trybunał w Strasburgu przyznał odszkodowanie za to, że
urodziła córeczkę z zespołem Turnera. Ale byli też posłowie, którzy dziękowali
mi za moje świadectwo. Liczę na to, że przynajmniej niektórych udało mi się
przekonać.
Czy wynik głosowania mobilizuje Panią do jeszcze intensywniejszych działań na
rzecz obrony życia dzieci poczętych, szczególnie tych, których zabijanie
dopuszcza obecna ustawa?
– Oczywiście. Wraz z fundacją będziemy dążyć do informowania wyborców o sposobie
głosowania poszczególnych posłów. Polacy powinni wiedzieć, czy głosują na
przeciwników życia i obrońców obecnego kompromisu, czy też na posłów, którzy
opowiadają się za życiem. To z tego powodu niektórym parlamentarzystom
przyznawany jest certyfikat Posła Przyjaznego Życiu i Rodzinie. Jeszcze w dniu
głosowania taki certyfikat otrzymało trzech z nich. Będziemy również działali w
kierunku poszerzenia świadomości Polaków w kwestii niezasadności istnienia
wyjątków dopuszczających możliwość aborcji.
Dlaczego Pani zdaniem kwestia tak elementarna, jak obrona życia, jest słabo
obecna w większości polskich mediów?
– Mimo że jest to sprawa kluczowa, to dało się już słyszeć głosy kilku
polityków, iż w kampanii wyborczej nie czas na takie głosowania i na takie
projekty. Jeśli zaś chodzi o media, to być może większość z nich nie uważa tego
tematu za dostatecznie chwytliwy. Niewykluczone też, że unikają go, gdyż jest
niewygodny dla rządzących.
Do czego prowadzi obecny stan prawny?
– Prowadzi do tego, że jednych ludzi uznaje się za godnych życia, a innych nie.
Kogoś uważa się za gorszego i odmawia się mu prawa do życia tylko dlatego, że
jest chory albo jego ojciec jest przestępcą.
Dziękuję za rozmowę.
Bogusław Rąpała
