Prawo po stronie krzyża

W ostatnich dniach opinię publiczną rozpaliła dyskusja na temat zasadności
postulatu Ruchu Palikota o konieczności usunięcia z sali obrad Sejmu RP
zawieszonego tam wiele lat temu krzyża. W tej kwestii wypowiedziano mnóstwo
różnego rodzaju argumentów za i przeciw, zarówno o charakterze politycznym,
światopoglądowym, filozoficznym, jak i socjologicznym. Natomiast znacząco mniej
poczyniono w tym zakresie komentarzy o charakterze jurydycznym, i tym kwestiom
będzie poświęcony niniejszy tekst.

I
Zwolennicy postulatu usunięcia krzyża z sali obrad sejmowych postawili tezę,
jakoby eksponowanie krzyża było sprzeczne z Konstytucją RP. Na uzasadnienie tej
tezy szczególnie mocno podnoszono argument rzekomego zawłaszczenia symbolu
krzyża łacińskiego przez jedną z formacji politycznych po katastrofie
smoleńskiej (Janusz Palikot w programie telewizyjnym pt. "Kropka nad i", 19
października 2011 r.).
Nadto przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej wskazali, że zawieszenie
krzyża w sali obrad Sejmu RP pozostaje w sprzeczności z zasadą neutralności
światopoglądowej państwa polskiego z takim oto uzasadnieniem, że mamy tu do
czynienia z abecadłem konstytucyjnym (Ryszard Kalisz w programie telewizyjnym
pt. "Rozmowa Rymanowskiego", 17 października 2011 r.).
Pierwszy z przedstawionych powyżej argumentów jest oczywiście bezzasadny już
tylko w świetle prymarnych zasad myślenia logicznego. Albowiem na uzasadnienie
tezy o niekonstytucyjności zawieszenia krzyża w sali obrad sejmowych
(październik 1997 r.) sięga do oceny zachowań politycznych, które miały miejsce
po 10 kwietnia 2010 r., tj. ponad 12 lat później. Gdzie tu logika i sens
wypowiedzi?!
Drugi argument musi budzić co najmniej uczucie niedosytu intelektualnego ze
względu na jego niezwykłą ogólnikowość, połączoną z dużą dozą kategoryczności.
Zważywszy nadto, iż został on opatrzony dodatkowo odwołaniem się do własnego
autorytetu merytorycznego p. Ryszarda Kalisza, należy go raczej ocenić jako
chwyt z zakresu erystyki, tj. sztuki doprowadzania sporów do korzystnego
rozwiązania bez względu na prawdę materialną.

II
Powyższe konstatacje w pełni pozwalałyby na zaprzestanie w tym miejscu dalszej
polemiki z tak słabymi intelektualnie argumentami. Jednakże mając na uwadze
scholastyczną zasadę prowadzenia sporu intelektualnego, zgodnie z którą w celu
przeprowadzenia rzeczowej polemiki intelektualnej najpierw trzeba z największą
atencją oraz zrozumieniem przedstawić istotę argumentacji swojego przeciwnika, w
tym miejscu chciałbym się odwołać do bardziej pogłębionego stanowiska niektórych
przedstawicieli doktryny prawa wyznaniowego. Zgodnie z tym eksponowanie
krucyfiksu w różnego rodzaju instytucjach publicznych jest co najmniej zbytnim
akcentowaniem obyczajowości i symboliki religii większościowej, o ile wręcz nie
pozostaje w sprzeczności z wyrażoną w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 17 maja 1981
roku o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, zasadą świeckości RP oraz
neutralności w sprawach religii i przekonań. Tylko państwo zachowujące przymiot
całkowitej neutralności, m.in. w sprawach przekonań religijnych, i zapewniające
swobodę w wyrażaniu różnych przekonań w życiu publicznym może być traktowane
przez wszystkich swych obywateli dla dobra wspólnego w rozumieniu art. 1
Konstytucji RP – uważają reprezentanci tezy o świeckości państwa.
Drugi argument, który można uznać za ważki po stronie zwolenników usunięcia
krzyża, sprowadza się do twierdzenia, iż eksponowanie krucyfiksu w miejscach
publicznych prowadzi u osób o odmiennych poglądach do poczucia swego rodzaju
dyskomfortu i skutkuje przechodzeniem do porządku dziennego nad przeżyciami,
uczuciami czy też obawami jednostki należącej do danej mniejszości.

III
Przechodząc do polemiki z powyższymi poglądami, trzeba zacząć od prostej i
oczywistej konstatacji, że żaden przepis o randze powszechnie obowiązującego
prawa nie zawiera expressis verbis zakazu eksponowania symboli religijnych, a w
tym krucyfiksu w sferze publicznej, czy też – dokładniej rzecz ujmując – w
instytucjach publicznych. W konsekwencji zwolennicy tego rodzaju poglądu muszą
go wyinterpretować z różnego rodzaju norm o charakterze ustawowym,
konstytucyjnym czy też z norm zawartych w prawie międzynarodowym publicznym,
które wiążą Rzeczpospolitą Polską.
W tym kontekście należy wskazać na swego rodzaju merytoryczną rozbieżność między
treścią art. 10 ust. 1 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, gdzie
jest mowa o tym, że RP jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i
przekonań, a treścią art. 25 ust. 2 Konstytucji RP stanowiącym, że władze
publiczne w RP zachowują bezstronność w sprawach religijnych, światopoglądowych
i filozoficznych.
Moim zdaniem, posłużenie się innym aparatem pojęciowym przez ustawodawcę
konstytucyjnego w późniejszej od ustawy o gwarancjach Konstytucji RP nie może
być traktowane jako przypadkowe i bez znaczenia w procesie interpretacji danych
przepisów prawa, szczególnie gdy się będzie miało na uwadze brzmienie art. 25
ust. 2 in fine Konstytucji RP, gdzie jest mowa o zapewnieniu swobody wyznania i
przekonań religijnych w życiu publicznym.
Powyższe koresponduje z treścią art. 53 Konstytucji RP, odnoszącej się do
wolności sumienia i religii, gdzie jest także mowa o wolności wyznania danej
religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania tego indywidualnie lub z
innymi publicznie albo też prywatnie. W konsekwencji powyższego zasadne jest
przyjęcie wniosku, iż zawieszenie w październiku 1997 r. krucyfiksu w sali obrad
sejmowych stanowiło przejaw wolności wyrażania przekonań religijnych w życiu
publicznym.

IV
Powyższemu wnioskowi nie przeczy wyrażona również w przepisach o randze
konstytucyjnej czy też ustawowej zasada bezstronności, a nawet świeckości
Rzeczypospolitej Polskiej w sprawach religijnych.
Formuła bezstronności, a nawet świeckości państwa wobec religii może być
rozumiana dwojako: w sensie otwartym i zamkniętym. Ta pierwsza oznacza
zobowiązanie organów państwa do traktowania wszystkich obywateli jednakowo w
identycznych sytuacjach, bez względu na ich przekonania religijne i
światopoglądowe czy też filozoficzne, przy równoczesnym wstrzymaniu się od
państwowej akceptacji zasad tylko jednej religii bądź jednego światopoglądu.
Natomiast druga formuła jest utożsamiana z usunięciem ze sfery publicznej
wszelkich przejawów uzewnętrzniania przez ludzi swoich przekonań w życiu
publicznym.
Moim zdaniem, pojęcia użyte w treści art. 25 ust. 2 Konstytucji RP, a także w
treści art. 10 ust. 1 ustawy o gwarancjach należy wykładać tylko przy użyciu
pierwszej formuły rozumienia zasady neutralności państwa wobec religii już tylko
z tego powodu, iż zapewnienie, na podstawie art. 25 ust. 2 oraz art. 53 ust. 2
Konstytucji RP, swobody wyrażania przekonań religijnych w życiu publicznym musi
wykluczać przypisanie Rzeczypospolitej Polskiej formuły neutralności zamkniętej.
Innymi słowy, wyrażona w art. 25 ust. 2 Konstytucji RP zasada bezstronności
władz publicznych RP, m.in. w sprawach religijnych, oznacza zakaz działań
uniemożliwiających danym osobom korzystanie z wolności sumienia i religii. To
pozwala na wyprowadzenie zasady niedyskryminacji jakichkolwiek osób ze względu
na ich przynależność albo jej brak do konkretnego związku wyznaniowego lub ze
względu na udział albo brak udziału w konkretnych praktykach religijnych.
Bezspornym jest, iż nikt nie zmusza posłów czy też innych osób przebywających w
sali sejmowej do tego, aby w jakikolwiek sposób oddawali krzyżowi cześć, pokłon
czy też okazywali szacunek. W rzeczywistości nikt nawet nie wymaga od tych osób,
by zwracały jakąkolwiek uwagę na zawieszony krucyfiks.
Innymi słowy, określona w przepisie art. 25 ust. 2 Konstytucji RP bezstronność
światopoglądowa, religijna i filozoficzna władzy publicznej odnosi się jedynie
do wykonywania funkcji władczej przez stanowienie lub stosowanie prawa.
Natomiast nie odnosi się ta zasada do wystroju wnętrza np. pomieszczeń obrad
organów kolegialnych. Tak właśnie argumentował Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z
28 października 1998 r. w sporze z powództwa Łukasza M. przeciwko Radzie Miasta
Łódź o ochronę dóbr osobistych.

V
W ślad za częścią przedstawicieli dogmatyki teorii czy też filozofii prawa, a
także przedstawicieli nauk publicznych stoję na stanowisku, zgodnie z którym
przepisów prawa nie można jedynie analizować (wykładać) tylko z pozycji
dogmatycznie formalnoprawnej. Innymi słowy, system prawa musi odzwierciedlać
pewien system wartości i przekonań społecznych, powszechnie obowiązujących,
opierać się na pewnej aksjologii, ucieleśniając ją w poszczególnych normach,
gdyż w przeciwnym przypadku prawo nie spełni funkcji regulatora określonych
stosunków społecznych.
W powyższym kontekście należy stwierdzić, że przez ostatnie 20 lat w
społeczeństwie polskim oraz w państwie polskim dopracowano się pewnego
konsensusu co do obecności religii w życiu publicznym, a w konsekwencji
akceptowania krzyża w sferze publicznej, w tym również instytucjach publicznych.
Oczywiście krucyfiks jest symbolem, m.in. Kościoła rzymskokatolickiego, o
charakterze stricte religijnym. Jednakże też symbol posiada znacznie szerszy
zakres znaczeniowy, będąc symbolem Boga, o którym jest mowa w Preambule do
Konstytucji RP, i wartości wypływających z wiary chrześcijańskiej.
Nie można tu pominąć także tego, że w społeczeństwie polskim symbol krzyża poza
wymową religijną wyraża ład moralny, na którym opiera się polskie społeczeństwo
i jego państwo.
Innymi słowy, znak krzyża dla społeczeństwa polskiego ma wartość martyrologiczną
i historyczną, eksponującą szczególną rolę religii chrześcijańskiej w historii
państwa polskiego (patrz stanowisko sądów obu instancji w sporze z powództwa
Łukasza M. przeciwko Radzie Miasta Łódź o ochronę dóbr osobistych zakończoną ww.
wyr. SA w Łodzi z dnia 28 października 1998 r.).
Powyższe w pełni koresponduje ze stanowiskiem wyrażonym przez Wielką Izbę
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 18 marca 2011 r. w sprawie Lautsi i in.
vs. Włochy, a jeszcze mocniej podkreślonym w zdaniu odrębnym sędziego Bonellego.
Zgodnie z tym poglądem obecność symboliki chrześcijańskiej w przestrzeni
publicznej musi być interpretowana jako przejaw kulturowej i historycznej
tożsamości oraz tradycji narodów europejskich.

VI
Przechodząc do polemiki z drugim ważkim argumentem podniesionym przez
zwolenników usunięcia krucyfiksu z sali obrad sejmowych, trzeba odwołać się do
sposobu rozumowania przedstawionego w ww. wyroku Wielkiej Izby ETPC i uznać, że
nawet gdyby doszło do ewentualnego urażenia przekonań konkretnych osób w kwestii
religii wskutek eksponowania krzyża na sali sejmowej, to i tak należy raczej
pochylać się nad interesem społeczeństwa jako całości, a nie nad należącymi do
mniejszości jednostkami i ich przeżyciami czy też uczuciami lub obawami. Innymi
słowy, trzeba starać się wyważyć interesy tych jednostek w stosunku do
większościowego interesu społecznego, oczywiście w duchu wzajemnego
poszanowania. Dlatego też nieistotne jest tu to, czy dana jednostka może
odczuwać z powodu takiej ekspozycji jakikolwiek rodzaj dyskomfortu. Albowiem
istnienie "prawa do bycia niezrażonym" w sferze uczuć religijnych nigdy nie
zostało uznane na podstawie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

 

Mecenas Jacek Siński


Autor jest radcą prawnym w Warszawie.

drukuj