Prawicowa alternatywa

VADEMECUM WYBORCZE



Liga Prawicy Rzeczypospolitej (LPR) jest porozumieniem wyborczym zawartym we wrześniu br. przez Ligę Polskich Rodzin (z nazwy Ligi Polskich Rodzin pochodzi pierwszy człon i skrót nazwy nowego porozumienia), Unię Polityki Realnej (UPR) oraz Prawicę Rzeczypospolitej (od niej pochodzą pozostałe człony nazwy nowego porozumienia). LPR jest typowym porozumieniem wyborczym obliczonym przede wszystkim na pokonanie 5-procentowego progu wyborczego: część Prawicy Rzeczypospolitej, w tym startujący do Senatu Marek Jurek, nie włączyła się w prace komitetu, UPR za obopólną zgodą zapowiada stworzenie odrębnego koła (lub klubu) parlamentarnego.



Liga Polskich Rodzin


Powstała wiosną 2001 r. jako stronnictwo jednoczące różne środowiska prawicy narodowej, m.in. Stronnictwo Narodowe (R. Giertych, M. Kotlinowski), Ruch Katolicko-Narodowy (A. Macierewicz), Porozumienie Polskie (J. Łopuszański, A. Sobecka), Przymierze dla Polski (G. Janowski). Środowiska te bądź znajdowały się w trakcie kończącej się III kadencji Sejmu RP poza parlamentem (np. Stronnictwo Narodowe), bądź weszły do niego w 1997 r. z listy rozpadającej się w 2001 r. AWS (np. Porozumienie Polskie).

W wyborach w 2001 r. lista LPR uzyskała blisko 8 proc. głosów, co w świetle części sondaży przedwyborczych okazało się sporą niespodzianką, i wprowadziła do Sejmu 38 posłów, w tym 36 z różnych organizacji wchodzących w skład Ligi i 2 posłów Ruchu Odbudowy Polski, z którym LPR zawiązała jedynie koalicję wyborczą. Zwycięzcą wewnątrz Ligi okazało się Porozumienie Polskie, które otrzymało 8 mandatów, na kolejnych miejscach były RKN (5) i SN (4). PiS wprowadziło 44 posłów, PO 65, a Samoobrona 53.

Wejście LPR do Sejmu było przełamaniem pewnej bariery, która nie pozwalała prawicy narodowej uzyskać reprezentacji parlamentarnej „pod własną chorągwią”. Stronnictwa wywodzące się z tego środowiska albo nie przekraczały progu wyborczego, albo uczestniczyły w koalicjach grupujących partie o różnym obliczu ideowym, jak wspomniana AWS. Stąd choć Liga była najmniejszym klubem Sejmu IV kadencji, jej wynik wyborczy został oceniony jako zwycięstwo nie tylko przez samych narodowców, ale i przez raczej niechętne tej formacji media. Od początku kadencji politycy LPR stanęli w awangardzie krytyków rządu SLD – UP – PSL, wskazując jednocześnie na błędy popełnione przez gabinet Jerzego Buzka, dzięki czemu okazali się dla mediów atrakcyjniejszymi bohaterami niż działacze postawuesowskich PO i PiS. W pierwszych miesiącach LPR zgłosiła m.in. wniosek o odwołanie Włodzimierza Cimoszewicza ze stanowiska ministra spraw zagranicznych po tym, jak ujawnił on zachodnim mediom propozycje zmian w prawie ułatwiające wykup polskiej ziemi, zanim te propozycje zostały przedłożone Sejmowi.

Jednocześnie LPR jako jedyna licząca się siła polityczna głosiła tezy wyraźnie sprzeczne z obowiązującymi dotychczas standardami pookrągłostołowymi, co także nie mogło pozostać niezauważone. Również w referendum akcesyjnym Liga sprzeciwiała się przystąpieniu do Wspólnot Europejskich odmiennie od większości sił politycznych. Dlatego też dużym zaskoczeniem był wywiad udzielony przez Romana Giertycha „Gazecie Wyborczej” bezpośrednio po referendum, w którym oświadczył on, że uznaje jego wynik. Pamiętajmy, że wówczas niektóre środowiska eurosceptyczne próbowały oprotestować referendum, motywując to rażącą dysproporcją w dostępie do mediów i funduszy przez zwolenników i przeciwników akcesji. Stronnicy obecnego lidera LPR wskazywali, że doprowadzenie do jego unieważnienia i tak jest nierealne, natomiast 77 proc. głosów na „tak” było przede wszystkim wyrazem rozczarowania dotychczasowymi, SLD-owskimi i AWS-owskimi rządami.

LPR w wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskała drugi (po Platformie Obywatelskiej) wynik: 16 proc., 10 posłów na 54 miejsca, znacznie wyższy od przewidywanego w sondażach. Wraz z brytyjską Independence Party stworzyła nową frakcję Niepodległość i Demokracja (ND), w skład której weszło również kilkunastu deputowanych z innych krajów.

Na niwie polityki wewnętrznej LPR była widoczna przede wszystkim dzięki pracy komisji orlenowskiej, której wiceprzewodniczącym został Roman Giertych.

Jednak lata 2001-2005 były dla Ligi czasem wewnętrznych konfliktów. Już w wyborach samorządowych w 2002 r. część działaczy z Antonim Macierewiczem przyłączyła się do konkurencyjnego komitetu wyborczego Razem Polsce – mimo to LPR uzyskała w wyborach do sejmików w skali kraju 14,3 proc., a więc niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. W następnych latach od Ligi odchodziły kolejne grupy. Jednym z głównych, przewijających się wciąż zarzutów był wodzowski styl kierowania partią przez Giertycha, obliczony na przejęcie całkowitej kontroli nad nią, na co wskazywał zresztą również m.in. wywodzący się z Młodzieży Wszechpolskiej eurodeputowany Bogusław Rogalski. Zresztą we wspomnianym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Roman Giertych całkiem otwarcie deklarował chęć rekrutowania przyszłych kadr LPR z szeregów MW. Rzeczywiście cel został osiągnięty, gdyż LPR została zmajoryzowana przez skupione wokół Romana Giertycha środowisko byłych działaczy MW. Działania te wpłynęły na spadek popularności i zaufania do LPR ze strony wyborców, którzy oczekiwali konsekwentnego jednoczenia mniejszych partii prawicowych w silną formację jako alternatywę dla lewicy. Rozczarowanie Ligą ujawniło się już w głosowaniu do Sejmu V kadencji. LPR uzyskała 7,97 proc. głosów: znacznie mniej niż w wyborach do PE, ale minimalnie więcej niż 4 lata wcześniej, głosy te przełożyły się na 34 mandaty w Sejmie i 7 w Senacie. Tym razem jednak większość miejsc zajmowanych wcześniej przez działaczy różnych środowisk wchodzących w skład Ligi w 2001 r. zajęli działacze Młodzieży Wszechpolskiej i dawnego Stronnictwa Narodowego.

Po wyborach, w sytuacji niepowodzenia w zawiązaniu koalicji PiS i PO, partia Jarosława Kaczyńskiego zwróciła się o wsparcie do LPR i Samoobrony. Przez kilka miesięcy Liga wspierała mniejszościowy rząd Kazimierza Marcinkiewicza, po czym podpisała formalną koalicję. W skład gabinetu weszli Roman Giertych (wicepremier i minister edukacji) oraz Rafał Wiechecki (minister gospodarki morskiej), którzy zachowali swoje stanowiska po dymisji Marcinkiewicza i objęciu stanowiska premiera przez Kaczyńskiego. Premier zdymisjonował ministrów z LPR 13 sierpnia 2007 r., wcześniej także widoczne były tarcia między PiS a Ligą, m.in. doszło do dymisji sekretarza stanu w UKIE, ministra Daniela Pawłowca – za skrytykowanie zbyt miękkiej, zdaniem LPR, postawy polskiej dyplomacji w sprawie konstytucji europejskiej. Liga wskazuje, że przy szerokim poparciu Sejmu należało twardo walczyć o pierwiastek, choćby do zerwania rozmów i powrotu do nich już za prezydencji portugalskiej, co dawałoby szanse na znacznie lepsze rozwiązania. Według niektórych działaczy Ligi, PiS złamało wówczas umowę koalicyjną.

Roman Giertych jest wnukiem jednego z głównych polityków generacji „młodych” przedwojennego Stronnictwa Narodowego, Jędrzeja Giertycha, urodził się w 1971 r. w Śremie. Pod koniec lat 80. reaktywował założoną w 1922 r. Młodzież Wszechpolską i przez blisko 5 lat był pierwszym prezesem organizacji. W wyborach do Sejmu II kadencji bez powodzenia startował z listy UPR w woj. kieleckim. W 1994 r. zrezygnował z prezesury MW i zaangażował się w bezpośrednią działalność polityczną w Stronnictwie Narodowym, partii kierowanej przez jego ojca – prof. Macieja Giertycha, obecnie deputowanego do Parlamentu Europejskiego. Przez kilka lat SN pozostawało na marginesie życia politycznego, dawał się zauważyć dojmujący brak członków średniego pokolenia: obok niewielu sędziwych działaczy, którzy, jak mec. Leon Mirecki, zdołali przeżyć okupację i dotkliwe prześladowania ze strony UB, do Stronnictwa przechodzili stopniowo działacze MW, których naturalnym liderem pozostawał Roman Giertych.

W 1997 r. SN wspólnie z kilkoma innymi organizacjami wystawiło swoich kandydatów na listach Bloku dla Polski, który uzyskał 1,36 proc. głosów. Pod koniec lat 90. doszło do zbliżenia Stronnictwa Narodowego z zawiązanym z inicjatywy narodowców z Londynu Stronnictwem Narodowo-Demokratycznym, wydającym tygodnik „Myśl Polska”. 19 grudnia 1999 r. odbył się kongres zjednoczeniowy SN i SND, na którym działacze tej drugiej partii zasilili szeregi Stronnictwa Narodowego. SND nie zostało wyrejestrowane, jego nazwę zmieniono w 2001 r. na „Liga Polskich Rodzin”.

Sukces LPR dał Giertychowi nie tylko mandat poselski, ale również pozycję jednego z liderów ważnego ugrupowania opozycyjnego i możliwość stałej obecności w mediach, szczególnie po objęciu funkcji wiceszefa komisji orlenowskiej. Jednocześnie, jak już wspomniano, polityk ten stopniowo przejmował struktury LPR, stając się głównym przywódcą Ligi. Ostatecznie 11 marca 2006 r. został wybrany na prezesa tej partii.



Unia Polityki Realnej


UPR określająca się jako „partia liberalno-konserwatywna” powstała jako Ruch Polityki Realnej 14 listopada 1987 r. w Józefowie. Znaleźli się w niej: Janusz Korwin-Mikke, Stanisław Michalkiewicz, Tomasz Gabiś, Ryszard Czarnecki, Robert Smoktunowicz, Stefan Kisielewski i inni. Kilka miesięcy później nazwa została zmieniona na obecną. Początkowo określano partię jako „grupującą konserwatystów, liberałów, narodowców, ludowców, monarchistów” itd. RPR stawiał sobie za cel odbudowę podstawowych wartości polskiej kultury i cywilizacji łacińskiej, takich jak: godność, honor, prawda, wolność, własność prywatna czy odpowiedzialność. Występował również z takimi aktualnymi wówczas postulatami, jak zniesienie cenzury. Po okrągłym stole Unia Polityki Realnej zdecydowanie popierała tzw. terapię szokową Balcerowicza i prywatyzację majątku narodowego.

Kandydatom UPR udało się zdobyć mandaty sejmowe jak dotąd tylko w I kadencji Sejmu w 1991 roku. Unia uzyskała około 250 tys. głosów i wprowadziła trzech posłów: Janusza Korwina-Mikkego, Lecha Próchno-Wróblewskiego i Andrzeja Sielańczyka. Podobną liczbę głosów bezwzględnych UPR miała w każdych wyborach, z wyjątkiem głosowania do Sejmu II kadencji. W 1993 r., gdy z list UPR startował m.in. Roman Giertych, partia ta otrzymała blisko 440 tys. głosów, co zapewne w części wynikało ze zdobycia głosów sympatyków MW i SN oraz uczestnictwa tych środowisk w kampanii wyborczej, a w części być może dzięki obecności samej Unii w doniesieniach medialnych. To poparcie nie pozwoliło przekroczyć progu wyborczego, UPR z wynikiem 3,2 proc. znalazła się poza Sejmem. Przez kolejnych kilkanaście lat partia pozostawała na marginesie życia politycznego.

Główną zasługą UPR w Sejmie I kadencji było wniesienie pod obrady Izby uchwały lustracyjnej, która – zatwierdzona 28 maja 1992 r. – nakładała na ministra spraw wewnętrznych (wówczas był nim Antoni Macierewicz) ujawnienie nazwisk posłów, senatorów, ministrów, wojewodów, sędziów i prokuratorów będących tajnymi współpracownikami UB i SB. Niestety, uchwała ta wywołała kryzys parlamentarny, który doprowadził do obalenia rządu Jana Olszewskiego.

W sferze ideologicznej UPR odwołuje się do Alexisa de Tocqueville’a, teoretyka konserwatyzmu liberalnego. Partia opowiada się za konserwatyzmem w wymiarze społecznym i liberalizmem w wymiarze gospodarczym, odżegnując się jednocześnie od liberalizmu kulturowego zwanego „wolnością od pasa w dół”. W praktyce deklaracje polityków UPR obok konserwatyzmu świadczą o przywiązaniu do idei wolnego rynku – wolnego od jakiejkolwiek ingerencji państwa, również przywracającej zasady wolnorynkowe, gdy zachodzi taka konieczność. Choć UPR chętnie powołuje się na chrześcijański system wartości, to mimo szerokiej wolności, jaką Kościół katolicki daje swoim wyznawcom, jeśli chodzi o sferę polityczną, sporo tez głoszonych przez UPR wydaje się trudnych do pogodzenia z nauką Stolicy Apostolskiej.

Przede wszystkim uderzający jest radykalizm w rozumieniu pojęć wolnego rynku i „świętego” prawa własności, powierzchownie znany jedynie jako miły postulat obniżenia podatków. Z lektury dokumentów i wypowiedzi polityków UPR można odnieść wrażenie, że odrzucają oni nauczanie o powszechnym przeznaczeniu dóbr i ograniczeniach, jakim podlega prawo własności. Co więcej, wszelkie inne możliwe rozwiązania, w tym zalecane przez naukę społeczną Kościoła, są interpretowane nie tylko jako błędne w sensie ekonomicznym, ale wręcz jako złe moralnie (mówiąc wprost – „kradzież”), tożsame z „czerwonym” socjalizmem. Podobnie jest, jeśli chodzi o rolę państwa, które powinno koncentrować się na zadaniach z zakresu bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz przestrzegania prawa (w tym wolności obrotu gospodarczego), przy czym również tutaj zasady te jako „najlepsze” powinny obowiązywać nawet wtedy, gdy obywatele kraju życzą sobie rozszerzenia funkcji państwa.

Trzeba wspomnieć, że deklarując przywiązanie do chrześcijańskiej tradycji, działacze UPR chętnie powołują się na zupełnie niechrześcijańskie źródła. Jedną z chętniej cytowanych autorek jest propagująca libertarianizm Ayn Rand (Alissa Rosenbaum), która nie tylko zdecydowanie opowiadała się przeciw chrześcijaństwu, ale nawet nie pozwalała swoim współpracownikom na małżeństwa z osobami wyznającymi tę religię.

Janusz Korwin-Mikke urodził się w Warszawie w 1942 r. Mimo że od 2002 r. Janusz Korwin-Mikke nie jest prezesem UPR, nadal uznaje się go za jednego z liderów. Jeszcze w latach 80. zdobywał popularność jako publicysta tygodnika „Ład”, jednego z niewielu tytułów wydawanych w I obiegu, prezentujących odmienne od narzuconych przez władze opinii. Po Okrągłym Stole założył własne pismo, „Najwyższy Czas!”, które wydaje do dziś. Startował w wyborach prezydenckich w 1995, 2000 i 2005 r. Po tych ostatnich ogłosił odejście z polityki, ale rok później pojawił się znowu – jako kandydat na prezydenta Warszawy.

Poglądy Korwina-Mikkego znajdują odbicie w programie UPR. Jako właściciel „Najwyższego Czasu!” ma on zapewnione możliwości głoszenia swoich tez. Przy okazji wystąpień na mównicy sejmowej lub też wywiadów dla mediów niejednokrotnie używał szokujących sformułowań, które jednak dobrze ilustrują jego poglądy, takie jak darwinizm społeczny, antydemokratyzm czy właśnie liberalizm gospodarczy: „Stare powiedzenie brzmi: 'Co cię nie zabije – to cię wzmocni’. Mamy świeży dowód jego słuszności: Holokaust nie zabił narodu żydowskiego – przeciwnie, pozycja Żydów nigdy nie była tak silna! Natomiast socjalizm chroni nas przed wszystkim, co mogłoby nas zabić (pasy w samochodach, przymusowe szczepienia i miliony podobnych niańczynych działań), a więc nie pozwala nam się wzmocnić. Jesteśmy coraz słabsi i coraz głupsi. Dlatego nienawidzę socjalizmu”.

Socjalizmem zaś jest oczywiście każdy pogląd na gospodarkę różny od leseferyzmu. Hasło „pasy bezpieczeństwa” kojarzy się z Januszem Korwinem-Mikkem od wielu lat, ostatnio pojawiło się drugie podobnego kalibru: zlikwidowanie tramwajów, bo w czasie, kiedy po torach nic nie jedzie, marnuje się przestrzeń. Do tego lider UPR dodaje: „Ja mam normalne zdrowe poglądy, a wy jesteście jacyś chorzy”. „Pod władzą Unii Polityki Realnej nie mogłyby mieć miejsca żadne protesty społeczne: Blokady? Jakie blokady? Za mojej władzy żadna nie utrzymałaby się dłużej jak 5 minut. Blokadę bym rozwalił, chłopom poobijał mordy, a ciągniki spalił!”.

Być może z darwinizmu wynika również potępienie aborcji („Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje życie, wyskrobano nie tych, co trzeba”). Pozytywnie brzmią deklaracje dotyczące sfery wartości: „Jak wiadomo naczelnym – i w gruncie rzeczy jedynym – celem lewicy jest zniszczenie porządku społecznego. Utytłanie wszystkich wartości, wdeptanie w błoto i wyśmianie takich pojęć jak 'honor’, 'prawda’, zniszczenie wszystkiego, co ludzkość przez parę tysięcy lat zbudowała”.

W pewnym sensie humorystyczna okazuje się wypowiedź dla radiowej Trójki sprzed niespełna roku: „…jeżeli Państwo zagłosują na jakiegoś kandydata z tych partii, które są w Sejmie, to Państwo jesteście idioci” – powiedział wówczas Korwin-Mikke. Ponieważ wiadomo, że głosy oddane na jedną listę faktycznie się sumują, wynika z tego, że lider UPR liczy na głosy idiotów…

<br>Prawica Rzeczypospolitej

Partię o tej nazwie założyli w kwietniu 2007 r. posłowie PiS, którzy nie zgadzali się ze stanowiskiem partii wobec prób wzmocnienia konstytucyjnej obrony życia. Jej liderem został Marek Jurek. Do nowej partii przeszli posłowie najmocniej zaangażowani w prace nad nowelizacją Konstytucji: Małgorzata Bartyzel i Dariusz Kłeczek, a także Marian Piłka, Lucyna Wiśniewska oraz Artur Zawisza.

Środowisko, z którego wyłoniła się Prawica Rzeczypospolitej, wywodziło się z dawnego ZChN, a więc stronnictwa wyraźnie konkurencyjnego wobec Porozumienia Centrum braci Kaczyńskich, z której to partii rekrutuje się większość czołowych działaczy PiS. W czasach Sejmu I kadencji Jarosław Kaczyński twierdził, że „Najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski prowadzi przez Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe”.

Dla polityków, którzy utworzyli później Prawicę Rzeczypospolitej, wzmocnienie ochrony życia było kwestią zasadniczą, tym bardziej że sukces wyborczy PiS był w dużej mierze efektem poparcia ze strony elektoratu katolickiego. Negatywne stanowisko kierownictwa partii wobec prób nowelizacji Konstytucji było główną przyczyną odejścia Marka Jurka i innych działaczy. Jednocześnie okazało się, że PiS, dochodząc do władzy, dzięki głosom narodowo-katolickim jest w zasadniczej części kontynuacją chadeckiego Porozumienia Centrum: do Prawicy RP przeszło tylko kilku posłów, reszta albo została w jakiś sposób spacyfikowana (prawdopodobnie przejście do partii Marka Jurka rozważali m.in. Jerzy Polaczek i Antoni Mężydło), albo z przekonania pozostała przy Jarosławie Kaczyńskim. Mimo to pierwsze sondaże dawały Prawicy nawet dwucyfrowe poparcie. Partia deklarowała, że chce wspierać rząd i współpracować z PiS jako „naturalnym partnerem”, co jednak nie spotkało się z dobrym przyjęciem drugiej strony.

Wobec zbliżających się przedterminowych wyborów Prawica RP zawarła alians z LPR i UPR, jednak nie jest to pełna współpraca. Kandydaci na posłów startują z list LPR, natomiast kandydaci do Senatu, w tym sam lider, z listy Komitetu Wyborczego Wyborców Prawicy Marka Jurka. W ten sposób były marszałek Sejmu uniknął ściślejszego współdziałania z Romanem Giertychem. Między obydwoma bliskimi ideowo politykami narosło wiele nieporozumień. Lider LPR zarzucał byłemu marszałkowi Sejmu obstrukcję przy głosowaniu budżetu na 2006 r., co miało być pierwszą próbą doprowadzenia do przedterminowych wyborów. Zdaniem Jurka, Giertych starał się wykorzystać prace nad nowelizacją Konstytucji raczej do wzmocnienia notowań LPR, przez co zniechęcił do współpracy znaczną liczbę posłów PO, oddalając tym samym szansę wzmocnienia ochrony życia.

<br>Program wyborczy

W trakcie kampanii wyborczej Liga Prawicy Rzeczypospolitej stara się nagłaśniać pozytywne, nośne społecznie elementy programu poszczególnych koalicjantów. Obietnice obniżki podatków łączy się z polityką prorodzinną, wskazując, że posłowie LPR i PR głosowali za ulgą podatkową w wysokości 1200 zł na każde dziecko. Podkreśla się sprzeciw wobec wprowadzenia euro, a także ratyfikacji eurokonstytucji: eurosceptycyzm jest jedną z idei, które łączą koalicjantów, w tym UPR uznającą Wspólnoty Europejskie za twór „socjalistyczny”. Obronę praw rodziny łączy się z obroną cywilizacji życia. Program nawiązuje też do efektów piastowania przez Giertycha stanowiska ministra edukacji i obiecuje poprawę pracy tego sektora, co jest nie do końca zgodne z programem UPR zakładającym likwidację MEN, podobnie jak wielu innych ministerstw.

Z punktu widzenia całości sceny politycznej utrata miejsc w parlamencie przez stronnictwa katolicko-narodowe byłaby niekorzystna, choć może nie przez wszystkich od razu odczuwalna. Istnienie prawicowej alternatywy dla PiS wymusza przynajmniej częściowe uwzględnianie potrzeb elektoratu katolickiego przez główną partię prawicy. Brak takiej alternatywy spowodowałby, że PiS miałoby te głosy zapewnione, jednocześnie musiałoby walczyć o wyborców skłaniających się ku centrum, co oznaczałoby powolne oddalanie się od faktycznych zasad, jakie powinna wyznawać prawica. Takie zjawisko obserwowane jest w niektórych krajach, gdzie – głównie w celu „niemarnowania głosów” – namawiano wyborców o podobnych zapatrywaniach do popierania centroprawicowej chadecji. W przypadku nadchodzących wyborów LPR proponuje wyborcom sprzedaż wiązaną: poparcie narodowców oznacza również poparcie dla UPR. Będzie to transakcja sprawiedliwa, o ile każda ze stron, we własnym dobrze pojętym interesie, zadbała o sprawiedliwe parytety na listach wyborczych. Wówczas i UPR, i stronnictwa katolicko-narodowe „wezmą swoje” – pod warunkiem przekroczenia progu wyborczego, co wydaje się jednak dość prawdopodobne.

<b

>Krzysztof Jasiński

Wybrane głosowania:

– „Becikowe” – wszyscy posłowie LPR i posłowie PiS, którzy utworzyli później PR, poparli całość ustawy. Marek Jurek, Małgorzata Bartyzel, Dariusz Kłeczek, Lucyna Wiśniewska i Artur Zawisza (wszyscy PiS, później PR) zgodnie z dyscypliną partyjną głosowali przeciw wnioskowi o przyznanie becikowego wszystkim matkom niezależnie od dochodu;

– Obrona życia: za wzmocnieniem konstytucyjnej obrony życia głosowali wszyscy posłowie LPR i PR z wyjątkiem Artura Zawiszy (nieobecny);

– Ulga podatkowa na dzieci: wszyscy posłowie LPR i PR „za”.

drukuj