Pożegnanie strażnika pamięci narodowej
Bliscy, znajomi, współpracownicy i wiele osób wdzięcznych sędzi Marii
Trzcińskiej za ujawnienie i nagłośnienie przez nią prawdy o niemieckich
zbrodniach na Polakach popełnianych w obozie koncentracyjnym KL Warschau oddało
jej wczoraj ostatni hołd. Pogrzeb odbył się w kościele pw. św. Katarzyny na
warszawskim Służewie. Urna z prochami śp. Marii Trzcińskiej spoczęła na
cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.
Pogrzebową Mszę św. odprawił proboszcz miejscowej parafii ks. prałat Józef
Maj. Eucharystię koncelebrował ks. Stanisław Małkowski, znany zwłaszcza z czasów
PRL niezłomny kapelan "Solidarności", a homilię wygłosił ks. Janusz Godzisz,
były proboszcz parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Woli.
Kaznodzieja nazwał sędzię Trzcińską bohaterką naszych czasów i "niezłomnym
strażnikiem pamięci narodowej".
Sędzia Maria Trzcińska zmarła w grudniu ubiegłego roku w swoim mieszkaniu w
Warszawie. Podczas wieloletniej pracy w Głównej Komisji Badania Zbrodni
Hitlerowskich w Polsce odkryła materiały i relacje Polaków świadczące o
utrzymywaniu przez Niemców na terenie Warszawy obozu koncentracyjnego. Podczas
II wojny światowej hitlerowcy zamordowali w nim co najmniej 200 tys. naszych
rodaków. W 1995 r. przekazała wyniki swoich badań do niemieckiej prokuratury w
Monachium, która prowadziła własne dochodzenie w tej sprawie.
– Sędzia Maria Trzcińska to warszawska Antygona – rozerwała zasłonę
milczenia, która okrywała potworną zbrodnię dokonaną na Polakach – podkreślał
wczoraj Władysław Terlecki, przewodniczący Komitetu Upamiętnienia Ofiar Obozu
Zagłady KL Warschau. Podkreślał też, że prawda odkryta przez śp. sędzię
Trzcińską jest do tej pory niewygodna, zwłaszcza dla rządzących. – Główna
Komisja nie wydała komunikatu o zakończeniu śledztwa. Dopiero po latach
zrozumieliśmy, o co chodzi. Brak oficjalnego komunikatu umożliwiał
"kontynuowanie" śledztwa, skoro nie zostało ono rzekomo zakończone. Prowadzili
je potem różni prokuratorzy, którzy opierając się na tym samym zasobie
dokumentów, dochodzili jednak do zupełnie innych wniosków. Była to próba cichego
podważenia śledztwa sędzi Trzcińskiej – podkreślił Terlecki. Zaznaczył, że dziś
widoczne są już skutki takich działań. Obecnie sugeruje się, że KL Warschau to
nie był obóz zagłady, ale obóz pracy. Do tej pory nie udało się zbudować nawet
pomnika ofiar, a najważniejsze świadectwo zbrodni hitlerowskich – komora gazowa,
w której uśmiercano Polaków pod Dworcem Zachodnim, została w latach 90.
zniszczona. Sędzia Trzcińska czyniła starania na rzecz upamiętnienia Polaków
wymordowanych w KL Warschau.
Władysław Terlecki zaznaczył, że przyczyną tej niechęci do odsłaniania prawdy
o KL Warschau jest fakt, że zaraz po II wojnie światowej Sowieci na tym miejscu
kaźni utworzyli obóz NKWD i SB dla Polaków walczących z czerwonym zniewoleniem.
Dlatego, jak podkreślił, ignorowano i ośmieszano również sędzię Trzcińską. –
Usiłowano jej głos zagłuszyć. Jedynie Telewizja Trwam i Radio Maryja miały
odwagę dać możliwość głoszenia prawdy – przypomniał przewodniczący Komitetu
Upamiętnienia Ofiar Obozu Zagłady KL Warschau.
Mariusz Bober
