Powrót eksmisji na bruk

Wyższe czynsze, mniejsze grono osób uprawnionych do dodatków
mieszkaniowych, powrót eksmisji na bruk – koalicja PO – PSL chce zaostrzyć
przepisy o najmie mieszkań komunalnych. Cel: lepsze wykorzystanie komunalnych
zasobów, wyeliminowanie z nich zamożniejszych lokatorów i tych, którzy bezkarnie
uchylają się od płacenia czynszu. Środowiska lokatorskie, które najdotkliwiej
dotkną zmiany, wskazują, że to samorządy są winne kurczeniu się bazy
mieszkaniowej, zaś restrykcyjne przepisy uderzą najbardziej w normalne
niezamożne rodziny.

Czynsz w publicznym zasobie mieszkaniowym wzrośnie tak, by pokrywał co najmniej
koszty utrzymania nieruchomości, umowy najmu lokalu komunalnego będą zawierane
przez samorządy na czas oznaczony i będą wygasać z chwilą śmierci najemcy.
Skróceniu ulegnie lista osób uprawnionych ustawowo do lokalu socjalnego, dodatki
mieszkaniowe skierowane zostaną wyłącznie do najemców w zasobach komunalnych i
spółdzielczych, pozbawieni ich natomiast zostaną właściciele mieszkań i osoby
posiadające spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.
Rząd zamierza zmienić przepisy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie
gminy i dodatkach mieszkaniowych. Celem zmian – jak deklaruje w założeniach
ustawy – jest bardziej efektywne gospodarowanie zasobem mieszkaniowym oraz
skierowanie pomocy lokalowej i finansowej wyłącznie do najbardziej
potrzebujących.
Według Instytutu Rozwoju Miast w kolejce po przydział mieszkania gminnego czeka
około 125 tys. osób, z czego ponad połowa czeka na przydział lokalu socjalnego.
Tymczasem zasoby komunalne kurczą się. W latach 2001-2008 ponad 400 tys.
mieszkań samorządy sprzedały lub zwróciły byłym właścicielom w ramach
reprywatyzacji. W tym samym czasie zdołały wybudować tylko 22 tys. mieszkań
komunalnych, tj. ok. 3 tys. rocznie. Rząd zapowiedział właśnie cięcia w
budżetach samorządów z uwagi na katastrofalny stan finansów publicznych, co
oznacza, że sytuacja w mieszkalnictwie jeszcze się pogorszy.
W posiadaniu gmin znajduje się obecnie 1,1 mln mieszkań, tj. 9 procent mieszkań
w Polsce. Z założenia mają one służyć rodzinom o niskich dochodach, ale w
praktyce zdarza się, że mieszkają w nich osoby o średnim, a nawet wysokim
statusie majątkowym. Wynika to z faktu, że weryfikacja poziomu dochodu następuje
tylko w momencie przydziału mieszkania, sama zaś umowa najmu jest podpisywana na
czas nieokreślony (z wyjątkiem umów najmu mieszkań socjalnych). Problem
"zamrożenia" zasobów pogłębia stosowanie zasady kodeksu cywilnego, że w razie
śmierci najemcy jego bliscy wchodzą w stosunek najmu bez sprawdzania poziomu
dochodów. Wspomniane przepisy ochronne stabilizują sytuację aktualnych najemców,
ale – przy niedostatku mieszkań – wydłużają kolejkę oczekujących. Znaczna część
potrzebujących – z racji przykrótkiej kołdry mieszkaniowej ląduje pod mostem.
Powód? Kryterium dochodowe uprawniające do przydziału lokalu komunalnego
ustalane jest przez samorządy na zbyt niskim poziomie, bez związku z wysokością
czynszów najmu na wolnym rynku. W rezultacie takie rodziny nie mają szans na
mieszkanie komunalne, nie mogą też pozwolić sobie na prywatne wynajęcie
mieszkania. Dość powiedzieć, że w Warszawie osoba zarabiająca 1,5 tys. zł
traktowana jest jako "zamożna", chociaż wynajęcie przez nią lokalu na wolnym
rynku pochłonęłoby całość jej wynagrodzenia plus opłaty za media.

Mniej dodatkówmieszkaniowych
Sytuację nieco łagodzi system dodatków mieszkaniowych, pokrywających koszty
użytkowania mieszkań. Korzysta z nich obecnie ok. 5 mln gospodarstw domowych, co
świadczy o skali ubóstwa polskich rodzin. Kwota rocznych wypłat sięga 800 mln zł
(średnio 160 zł na uprawnionego). Po zmianach lista uprawnionych znacząco się
skróci, znikną z niej właściciele lokali i spółdzielcy z prawem własnościowym.
Takie lokale mają dużą wartość, więc można je obciążyć hipoteką lub sprzedać –
tak wyjaśnia rząd cel zmiany. Nowe regulacje wyjdą naprzeciw przepisom
odwróconej hipoteki, która pozwoli bankom przejmować własność mieszkań w zamian
za dożywotnie świadczenia na rzecz właściciela. Konsultacje społeczne nad
założeniami do ustawy potrwają do 20 kwietnia. Polska Unia Właścicieli
Nieruchomości na razie nie wypracowała stanowiska – poinformowano nas w
sekretariacie PUWN. – Zarząd będzie dyskutował i dopiero zajmie stanowisko –
powiedziała Helena Perlicka, przewodnicząca Stowarzyszenia Właścicieli
Nieruchomości z Gdyni, kolejnej organizacji, do której rząd przesłał dokument w
celu konsultacji.
– Związek Miast Polskich jeszcze nie ma opinii. Przyjmie stanowisko na
posiedzeniu zarządu w dniu 15 kwietnia – powiedziała Joanna Proniewicz, rzecznik
ZMP.
Ze strony lokatorów opinię ma wyrazić Polskie Zrzeszenie Lokatorów Zarząd Główny
z Krakowa oraz Ogólnopolski Ruch Ochrony Interesów Lokatorów z Warszawy.
Telefony w obu organizacjach nie odpowiadały, a na stronach internetowych brak
było wzmianki na temat projektu.

Wrzenie wśród lokatorów
Już teraz jednak odzywają się głosy oddolne pochodzące z mniejszych, ale
bardziej aktywnych organizacji lokatorskich. Są one bardzo krytyczne wobec
proponowanych zmian.
– Zaproszenie do wyrażenia opinii skierowano do organizacji fasadowych, które
tak naprawdę nie angażują się w obronę praw lokatorów i "przyklepują" rządowe
propozycje – twierdzi Jakub Gawlikowski z warszawskiego Komitetu Obrony
Lokatorów. Komitet od ponad roku protestuje przeciwko proponowanym zmianom.
Akcję sprzeciwu rozpoczął już w chwili, gdy zapowiedź nowelizacji przepisów
pojawiła się w ustawie deregulacyjnej wicepremiera Pawlaka. – Zmienione przepisy
nie rozwiążą problemów mieszkaniowych, za to pogorszą sytuację najuboższych,
zwłaszcza w dużych miastach. Normalną koleją rzeczy jest, że gdy brakuje
mieszkań komunalnych, trzeba budować nowe i remontować zdewastowane zasoby, a
nie zawężać kryteria przydziału. Tymczasem tutaj wszystko postawiono na głowie –
komentuje Gawlikowski. Zwraca też uwagę na napięcia wynikające z reprywatyzacji
kamienic. – Przekazywanie przez miasto reprywatyzowanych mieszkań wraz z
lokatorami byłym właścicielom uważamy za nielegalne. Miasto wykorzystuje do tego
art. 678 kodeksu cywilnego, ale to kruczek prawny, ponieważ ten przepis nie ma
zastosowania do reprywatyzacji – podkreśla Gawlikowski. Na 29 kwietnia
warszawski Komitet Obrony Lokatorów zapowiada demonstrację przed Ministerstwem
Infrastruktury. W stanowisku opublikowanym na swoich stronach internetowych
warszawski Komitet Obrony Lokatorów ocenia, że zmiany proponowane przez rząd
pogłębią zapaść mieszkalnictwa komunalnego i skazania ludzi na bezdomność.
"Mieszkanie to podstawowa potrzeba człowieka, a nie sposób na zarabianie
pieniędzy przez samorząd" – podkreśla Komitet. Od władz stolicy domaga się
wzrostu nakładów na budownictwo komunalne i socjalne, remontów w istniejących
zasobach oraz urealnienia kryterium dochodowego warunkującego przyznanie
mieszkania czy też dodatków mieszkaniowych.

Bezdomna stolica
W stolicy sytuacja w dziedzinie mieszkalnictwa jest katastrofalna. Komunalny
zasób mieszkaniowy kurczy się w zastraszającym tempie, a potrzebujących z roku
na rok przybywa. Według danych uzyskanych przez Komitet od urzędników tylko w
latach 2007-2009 miasto zwróciło byłym właścicielom i ich spadkobiercom ponad
1900 mieszkań, a na liście do zwrotu figuruje kolejne 10 tys. lokali. W tym
samym czasie władze miejskie były w stanie przekazywać lokatorom usuwanym z
reprywatyzowanych lokali zaledwie 90 mieszkań rocznie. Dodatkowo od 2007 r.
stołeczny samorząd sprzedał w trybie bezprzetargowym niemal 8,5 tys. lokali
komunalnych i nie zanosi się, aby ich miejsce zajęły nowo wybudowane. Pogarsza
się też stan budynków komunalnych – dziesiątki starych kamienic wypadło z zasobu
na mocy decyzji powiatowego inspektoratu budowlanego z powodu braku remontów i
właściwej konserwacji ze strony gminy.
Warto przypomnieć uzasadnienie poprzedniej podwyżki czynszów z 2009 roku. Wtedy
także mówiono, że pójdzie ona na remonty, ale w wieloletnim planie
gospodarowania nieruchomościami wzrost nakładów na remonty okazał się
niewspółmierny do podwyżki czynszów. Remonty wzrosły o 20 groszy na metr
kwadratowy, a stawki czynszu 2,5-krotnie! – podlicza Komitet. Przy obecnym
tempie rozwiązanie kwestii mieszkaniowej zajmie władzom Warszawy parę tysięcy
lat – stwierdza sarkastycznie warszawski Komitet w opinii do założeń ustawy.
– W założeniach do ustawy mówi się ogólnie, że mieszkania komunalne zajmują
czasem osoby zamożne, ale brakuje jakichkolwiek badań odnośnie do skali nadużyć.
Osobiście nie znam takich osób – mówi Jakub Grzegorczyk, szef innej organizacji
pod nazwą Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów. – Problemem są nie tyle
nadużycia, ile systematyczne kurczenie się zasobu mieszkaniowego wskutek
reprywatyzacji, sprzedaży lokali i tego, że miasto za mało buduje.
Należałoby, jego zdaniem, szukać mniej restrykcyjnych rozwiązań, które nie
uderzą tak mocno w niezamożnych lokatorów. – Zamiast rozwiązania umowy najmu w
razie przekroczenia sztywnego kryterium dochodowego należałoby stosować
"drabinę" podwyżek czynszu w zależności od dochodów. To uchroniłoby rodziny,
które przekroczą kryterium dochodowe, ale których nie stać na rynkowy najem,
przed eksmisją na bruk – proponuje Grzegorczyk. Zwraca też uwagę, że rząd chce
znieść katalog uprawnionych, którym z mocy prawa przysługuje lokal socjalny w
razie eksmisji. Figurują w nim osoby obłożnie chore, niepełnosprawni, kobiety w
ciąży, bezrobotni, emeryci i renciści korzystający z pomocy społecznej. Po
zmianie przepisów te osoby utracą automatyczną ochronę, a o ewentualnym prawie
do lokalu socjalnego będzie orzekał sąd.

 

Małgorzata Goss

drukuj