Potrzeba dobrych specjalistów od kompensacji przyrodniczej

Z prof. dr. hab. Janem Szyszko, kierownikiem Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW, prezesem Stowarzyszenia na rzecz Zrównoważonego Rozwoju, byłym ministrem środowiska, rozmawia Dorota Zbierzchowska

Wiele słyszymy ostatnio o kompensacji przyrodniczej. Co kryje się pod tym określeniem?

– Kompensacja jest to nic innego jak naprawianie strat. Polskę czeka burzliwy rozwój gospodarczy, musimy budować infrastrukturę, a więc także autostrady i drogi szybkiego ruchu. Musimy również rozwijać nasze miasta i w związku z tym – siłą rzeczy – zajmując powierzchnię, uszczuplamy zasoby przyrodnicze. Działalnością gospodarczą izolujemy również grupy osobników niektórych gatunków i często przeszkadzamy w przemieszczaniu się (migracjach) innym. W związku z tym w tej chwili koniecznością, również ustawową, jest to, aby każda inwestycja, która uszczupla w jakiejś mierze nasze zasoby przyrodnicze, miała program naprawczy. Utracone zasoby przyrodnicze należy odtworzyć w innym miejscu, czyli skompensować nasze straty. Jest to niezwykle ważne z punktu widzenia rozwoju gospodarczego, niezwykle ważne z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju.

A jak to wyglądało w krajach tzw. starej Unii Europejskiej?

– „Stara” Piętnastka państw UE rozwijała się bardzo burzliwie gospodarczo. Niestety, wraz z tym rozwojem nie przestrzegano podstawowych praw rządzących przyrodą i dlatego, z zasady bezwiednie, doprowadzono w wielu miejscach Europy do katastrofalnego stanu żywych zasobów przyrodniczych. Intensyfikacja rolnictwa i związane z tym coraz większe zużycie środków ochrony roślin i nawozów sztucznych, liberalizacja leśnictwa nastawionego głównie na zysk z produkcji drewna i budowa infrastruktury izolująca grupy osobników i zakłócająca migracje to główne przyczyny lawinowego zaniku rodzimych gatunków pól, lasów i wód „rozwiniętej” gospodarczo Europy. Nie spodziewano się tego, że nastąpią takie duże zakłócenia właśnie w migracji zwierząt, a więc w funkcjonowaniu przyrody w układzie przestrzennym. Cały szereg gatunków migruje, i to na duże odległości. Przykładowo nasz poczciwy biały bociek przemierza w ciągu roku ogromne odległości. Przylatuje z Afryki Środkowej do Polski wiosną, tu się rozmnaża, a późnym latem migruje z powrotem do Afryki. W okresie rozrodu wymaga miejsca do gniazdowania, najchętniej chaty wiejskiej i przestrzeni do polowania, a więc ekstensywnie zagospodarowanych pól i łąk. W okresie migracji bocian potrzebuje miejsc odpoczynku położonych w takiej odległości od siebie, aby można ją było pokonać na bazie pobranego w miejscu odpoczynku pokarmu. Brak jakiegokolwiek z tych elementów musi zakończyć się tragicznie. Osobnik, a w szerszej skali i gatunek, musi zaginąć. Aby występował dany gatunek w środowisku przyrodniczym, musi więc mieć odpowiednią „infrastrukturę przyrodniczą”. Jej brak to brak możliwości występowania i migracji. „Infrastruktura przyrodnicza” to sens Natury 2000, której koncepcja powstała w państwach „starej” Piętnastki, gdzie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zauważono zaniki występowania rodzimych gatunków i powiązano to z gospodarką człowieka.


A co ze stanem zasobów przyrodniczych w naszym kraju?


– My w Polsce mamy tę ogromną przewagę nad Zachodem, że nie zniszczyliśmy naszych zasobów przyrodniczych. To zasługa naszej mentalności, to nasze dziedzictwo kulturowe. Dzięki temu, że utrzymała się prywatna, rozdrobniona własność rolna i prowadzone tam ekstensywne rolnictwo, dzięki temu, że mieliśmy i nadal mamy wyśmienite leśnictwo, nastawione nie na zysk z produkcji drewna, ale na trwałość gospodarki leśnej, bioróżnorodność w Polsce jest bardzo duża. To my, będąc wyjątkiem w Europie, mamy pełną gamę rodzimych, dziko żyjących, gatunków roślin i zwierząt. Przyroda nie znosi demokracji, a gospodarowanie przyrodą wymaga przestrzegania praw przyrodniczych. Przestrzeganie praw przyrodniczych to świadectwo kultury społeczeństwa, a pełność składu rodzimych gatunków to miara tej kultury. Im więcej rodzimych gatunków roślin i zwierząt w terenach zagospodarowanych, tym większy poziom kultury. To z tego powodu możemy być dumni z naszego kraju i naszego Narodu. To ludziom, którzy użytkowali zasoby przyrodnicze i nie doprowadzili do ich zniszczenia, należą się szczególne słowa uznania i szczególne podziękowania. To polski rolnik, polski leśnik, polski myśliwy i generalnie polska myśl ochrony zasobów przyrodniczych poprzez ich użytkowanie, są głównymi autorami tego sukcesu.


Jaka jest w takim razie rola specjalistów od kompensacji przyrodniczej?


– Specjalista od kompensacji winien wiedzieć, budując na przykład drogi, w jaki sposób je budować i równocześnie nie niszczyć tych zasobów przyrodniczych, które tam występują. Winien również mieć świadomość i wiedzę o tym, że można również naprawiać to, co zniszczono w przeszłości. Zasadniczo specjalista od kompensacji to specjalista od budowy „infrastruktury środowiskowej” współdziałającej z infrastrukturą techniczną. Specjalista od kompensacji to specjalista od tworzenia krajobrazów, w których żyje człowiek, użytkuje te krajobrazy. Sprawdzianem prawidłowości tego użytkowania jest nie tylko brak zaniku, a wręcz odwrotnie – powrót, o ile to konieczne, rodzimych gatunków roślin i zwierząt. W Polsce głównym problemem jest to, jak nie zniszczyć zasobów przyrodniczych, czyli jak nie popełnić błędów państw wysoko rozwiniętych wraz z czekającym nas nieuchronnym, szybkim rozwojem gospodarczym. I tych specjalistów, specjalistów od niepopełniania błędów, musimy jak najszybciej wykształcić. Z drugiej strony, najwyższy czas, by ci wykształceni absolwenci od kompensacji zaczęli wchodzić na rynek europejski i pomagać tamtym państwom odtwarzać zniszczone nierozsądną gospodarką zasoby przyrodnicze. Któż ma to robić, jak nie Polacy, którzy mają jak gdyby genetycznie zakodowane to, że potrafią te zasoby dobrze użytkować. Bardzo mi na tym zależało, jako ministrowi środowiska, aby Polska nie popełniła tych błędów i promowała naszą wiedzę, nasze osiągnięcia również w „starej” Piętnastce. Cieszę się, że właśnie Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej uruchomiła taki kierunek, którego absolwenci będą wysokiej klasy specjalistami znającymi istotę funkcjonowania zasobów przyrodniczych, wiedzącymi, jak posługiwać się inżynierią ekologiczną i potrafiącymi tak projektować „infrastrukturę przyrodniczą” przy koniecznych inwestycjach, aby nie zginął ani jeden z występujących tam rodzimych gatunków roślin i zwierząt. Moje serdeczne gratulacje dla ośrodka toruńskiego. Naprawdę ci specjaliści są potrzebni i dla naszego kraju, i dla całej Unii Europejskiej. U nas – tworzyć, aby nie niszczyć, tam – naprawiać.


Panie Profesorze, zajęcia na studiach podyplomowych z zakresu polityki ochrony środowiska – kompensacji przyrodniczej w WSKSiM to nie tylko wykłady, ale również warsztaty terenowe. Dlaczego tak istotne jest kształcenie praktyczne przyszłych specjalistów od kompensacji przyrodniczej?


– Specjalista od kompensacji to człowiek potrafiący rozpoznać co najmniej kilkadziesiąt środowisk i co najmniej kilkaset gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które wymienione są w załącznikach do dyrektywy ptasiej i habitatowej, a więc tych, które są istotne z punktu widzenia Natury 2000. To w stosunku do tych siedlisk i gatunków będzie konieczność wykonywania działań kompensacyjnych w wypadku budowania infrastruktury w „obszarach naturowych”. Trzeba znać więc i biologię, i ekologię tych gatunków, nie mówiąc już o rozpoznawaniu i gatunków, i siedlisk. Przyswojenie tej wiedzy nie jest możliwe tylko na sali wykładowej. Wykłady mogą dotyczyć teorii, prawa oraz zasad projektowania i modelowania. Wiedzę praktyczną trzeba pobrać w terenie, i to w takich obiektach, gdzie najwyższej klasy specjaliści od ekologii teoretycznej i stosowanej, na bazie wieloletnich danych terenowych, nauczą uczestników studiów rozpoznawać środowiska i gatunki oraz reakcje tych środowisk i gatunków na różnego rodzaju działalność gospodarczą. Specjalista od kompensacji to również człowiek znający życie, szanujący lokalną społeczność, potrafiący wyczytać w krajobrazie historię użytkowania. Tego można nauczyć się jedynie w terenie.


Bardzo dziękuję za rozmowę.
drukuj