Pora na kontrakty
Agencja Rynku Rolnego opublikowała listę firm, które mogą skupować rośliny energetyczne
Prawie 300 przedsiębiorstw zostało już wpisanych na listę podmiotów skupujących i przetwarzających rośliny energetyczne. Teraz rolnicy mogą podpisywać z nimi umowy, co jest warunkiem otrzymania dopłat do roślin energetycznych. Lista firm ma być stopniowo uzupełniana.
Lista jest bardzo ważna, bo tylko podpisanie przez rolnika umowy z firmą, która jest w rejestrze Agencji Rynku Rolnego, pozwala na wystąpienie o dodatkowe dopłaty do obszarowego uprawiania roślin energetycznych. Do wniosków o płatności obszarowe rolnik musi dołączyć kopię umowy na odbiór roślin energetycznych. Rolnik może swoje plony sprzedawać pośrednikowi, który tylko je skupuje i potem odsprzedaje np. do zakładu produkującego brykiety opałowe lub biopaliwa. Może też podpisywać kontrakty bezpośrednio z przetwórcami roślin energetycznych. Warto pamiętać, że umowa powinna być zawarta na minimum pięć lat.
Lista rozszerzana
Pierwsza lista zakładów liczy 288 pozycji, ale jak zapewnia Agencja Rynku Rolnego, będzie ona poszerzana, bo w kolejce do rozpatrzenia czekają już następne wnioski. Jeszcze niedawno ze wstępnych analiz wynikało, że skupem lub przerobem roślin energetycznych będzie zainteresowanych nawet ponad 400 przedsiębiorstw.
ARR nie dokonuje wpisów na listę automatycznie. Sprawdza najpierw, czy dana firma spełnia warunki formalne i prawne, aby mogła działać w tej branży. Zakłady, którym najbardziej zależało na podpisywaniu umów z rolnikami, zgłaszały się w pierwszej kolejności. Kto nie zdąży zawrzeć kontraktów z dużą liczbą rolników, może mieć w przyszłości problemy z dostępem do surowca. Liczba gospodarstw, które będą uprawiać rośliny energetyczne, będzie zapewne rosła, ale ten, kto już zadomowił się na rynku, zajmie zapewne uprzywilejowaną pozycję.
Najwięcej firm skupowych i przetwórczych, jak wynika z rejestru ARR, znajduje się w zachodniej części Polski. Tam znajduje się największa liczba gospodarstw uprawiających rośliny energetyczne, głównie rzepak, ale także np. wierzbę energetyczną itd. Dla porównania, w takich rejonach jak Małopolska i Świętokrzyskie zarejestrowano zaledwie po kilka przedsiębiorstw, które mogą zawierać umowy z rolnikami. Choć z drugiej strony Podkarpacie może się pochwalić kilkunastoma przedsiębiorstwami, które mają prawo do przetwarzania roślin energetycznych. Ma to po części związek z faktem, że w tym regionie działają nieduże rafinerie i zakłady nastawione na wytwarzanie biopaliw ciekłych.
Agencja Rynku Rolnego przypomina rolnikom, że mają czas na podpisanie kontraktów z firmami tylko do połowy maja, jeśli chcą dostać dodatkowe dopłaty jeszcze za ten rok. Dlatego warto się pospieszyć i nawiązać kontakt z przedsiębiorcami. W najlepszej sytuacji są ci rolnicy, którzy zawarli już umowy kontraktacyjne, bo od dawna uprawiają rośliny energetyczne. Jeśli oczywiście ich dotychczasowy odbiorca znalazł się na liście ARR, ale tak się zazwyczaj dzieje. Nowi muszą się dopiero o takie umowy starać. Dlatego dobrze byłoby nawiązać także kontakt z innymi rolnikami, aby się przekonać, który zakład może nam zaoferować najlepsze warunki płatności i odbioru surowca.
Warto też pamiętać, że choć lista roślin, do których przysługują płatności energetyczne, jest długa, to jednak ograniczona. Pieniądze dostaną rolnicy, którzy uprawiają np. rzepak, rzepik, len, kukurydzę, soję, buraki cukrowe, wierzbę energetyczną, różę bezkolcową, robinię akacjową, malwę pensylwańską.
– Jeśli rolnik występuje o dopłaty energetyczne, to zobowiązuje się, że cały plon odsprzeda zakładowi – podkreśla Grzegorz Pietrasik, przedstawiciel jednej z firm, która będzie skupowała od rolników rośliny energetyczne. – Nie można np. nam sprzedać słomy rzepakowej, a nasion do olejarni. Każdy zakład podpisze tylko taką umowę, że rolnik sprzeda mu i jedno, i drugie.
Będą zmiany
Tymczasem w Sejmie trwają prace nad zmianami w ustawach o biopaliwach. Kilka poprawek zostało już przyjętych przez komisje sejmowe. Pierwsza mówi o tym, że dwukrotnie wzrośnie dopłata do hektara upraw energetycznych. Z kasy unijnej będzie to maksymalnie 45 euro, a rząd z budżetu państwa dołoży drugie tyle. Mają też aż dziesięciokrotnie wzrosnąć od 2008 r. kary za sprzedawanie paliw bez biokomponentów. Kara do każdej tony takiego paliwa wyniesie ponad 220 złotych. W ten sposób rząd chce przeciwdziałać importowi benzyny i oleju napędowego bez biododatków.
Rolnicy powinni być zadowoleni z jeszcze jednej zmiany. Z akcyzy mają być zwolnione samoistne biopaliwa (np. olej rzepakowy), które będą także zwolnione z opłaty paliwowej i drogowej. W ten sposób koszt produkcji oleju na własne potrzeby rolnika będzie dużo tańszy. Te poprawki musi jeszcze zatwierdzić Sejm.
KL
