Polonia za międzynarodową komisją
Polacy mieszkający w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii od pierwszego
dnia po katastrofie pod Smoleńskiem żywo interesują się śledztwem w tej sprawie.
Z reguły w dyskusjach internetowych wyrażają daleko posunięty sceptycyzm co do
jego postępów tak po stronie polskiej, jak i rosyjskiej. Stąd masowo podpisują
apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 wzywający m.in. do utworzenia
międzynarodowej komisji dla rzetelnego zbadania przyczyn śmierci prezydenta
Lecha Kaczyńskiego i 95 towarzyszących mu osób. Niektórzy poszukują i pozyskują
ekspertów na własną rękę.
Już od 10 kwietnia polskojęzyczne fora internetowe w Wielkiej Brytanii,
Niemczech i Francji wypełniały się wpisami dotyczącymi tragedii, w której śmierć
poniósł prezydent Lech Kaczyński i 95 towarzyszących mu w oficjalnej delegacji
osób.
Polacy mieszkający poza granicami kraju od pierwszych godzin po zdarzeniu
wykazywali wielkie zainteresowanie śledztwem mającym wyjaśnić przebieg i
przyczyny katastrofy. Jednak z dnia na dzień obserwowałem coraz więcej wpisów
krytycznych wobec śledztwa prowadzonego przez Rosjan. Wielu przedstawicieli
Polonii formułuje pretensje pod adresem polskiego rządu o to, że tak skwapliwie
oddał prowadzenie śledztwa w sprawie śmierci głowy państwa stronie rosyjskiej.
Małgorzata Piotrowska z Londynu powiedziała "Naszemu Dziennikowi", że wielu
naszych rodaków mieszkających w Wielkiej Brytanii postanowiło zorganizować się
za pośrednictwem m.in. portalu społecznościowego Facebook, aby nie tylko
wymieniać uwagi na temat katastrofy, ale także próbować poprzez liczne kontakty
z ekspertami badać niektóre hipotezy. – Od początku podawania zarówno przez
stronę rosyjską, jak i polską informacji na temat ewentualnych przyczyn
katastrofy zapaliła się w mojej głowie czerwona lampka. Od pierwszych godzin
winę zrzucano na pilotów. Mam bezpośredni kontakt z najstarszą londyńską
Polonią, czyli z ludźmi, którzy walcząc podczas II wojny światowej o Londyn,
znają ciągle żywe tradycje polskiego lotnictwa. Mają wiedzę, że polscy lotnicy
są jednymi z najlepszych na świecie, są klasą mistrzowską. Od razu nabrałam
podejrzeń wobec tak szybkiego i kategorycznego oskarżania ich bez dokładnego
zbadania sprawy – mówi Piotrowska. Bierność rządu zmotywowała Polaków
mieszkających w Wielkiej Brytanii, a także w innych miejscach świata do
prowadzenia czegoś w rodzaju prywatnego śledztwa w sprawie katastrofy z 10
kwietnia.
Przedstawiciele Polonii od początku usilnie apelują do społeczności
międzynarodowej o poparcie adresowanego do polskich władz wniosku o utworzenie
międzynarodowej komisji śledczej do zbadania przyczyn katastrofy pod
Smoleńskiem. Małgorzata Piotrowska zapewnia, że do tej pory grupie internautów
udało się skontaktować z dużą liczbą ekspertów różnych dziedzin (chemików,
lotników, informatyków, specjalistów od radiolokacji), którzy służą wiedzą przy
ocenie poszczególnych hipotez.
– Nasza grupa internetowa najpierw była prowadzona tylko w języku polskim, ale
wspólnie z mężem postanowiliśmy, żeby treści tłumaczyć na język angielski i w
ten sposób zwiększyć jej obszar, aby osiągnęła zasięg międzynarodowy –
relacjonuje Piotrowska. I tak się stało. Obecnie posty tłumaczone są na
wszystkie języki europejskie, nawet na gruziński.
Grupa "Polish plane crash should be investigated by The International Commission
– polska katastrofa w Smoleńsku powinna być badana przez międzynarodową komisję"
liczy już 6 tys. 197 członków. – Już teraz możemy chyba mówić o powstaniu czegoś
w rodzaju społecznej komisji śledczej badającej lub próbującej badać przyczyny
smoleńskiej katastrofy – zauważa Piotrowska. I dodaje, że społeczność ta popiera
także apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, który dotyczy m.in. powołania
międzynarodowej komisji technicznej, zwrócenia Polsce oryginalnych czarnych
skrzynek i wraku samolotu jako własności polskiej i bardzo ważnych dowodów w
sprawie.
Niemcy nie oddaliby śledztwa Rosjanom
Pełni wątpliwości co do przebiegu śledztwa są też liczni Polacy mieszkający w
Niemczech. Broker ubezpieczeniowy z Hamburga Dariusz Juskowski stwierdził w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że gdy dowiedział się o oddaniu śledztwa w ręce
rosyjskie, był tym faktem zszokowany. – Jak polski rząd mógł tak szybko i tak
łatwo oddać prowadzenie śledztwa w sprawie być może największej polskiej
tragedii? To pozostanie dla mnie do końca życia tajemnicą. Jestem pewien, że
żaden inny demokratyczny i niepodległy kraj tak by nie postąpił, a już na pewno
nie Niemcy – uważa Juskowski. Z niepokojem obserwuję, jak mozolnie i tajemniczo
postępuje śledztwo. – Odnoszę niestety wrażenie, że ten rząd z niezrozumiałych
dla mnie powodów nie dąży do rozwiązania i ujawniania prawdy o katastrofie pod
Smoleńskiem – mówi Dariusz Juskowski. I dodaje, że cała jego rodzina i wielu
znajomych popiera apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 o powołanie
międzynarodowej komisji dla zbadania tej sprawy.
Mieszkający w Monachium prof. dr hab. Piotr Małoszewski, wiceprzewodniczący
Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, także zapewnia o poparciu dla tego
przedsięwzięcia. – Oczywiście, że popieram tę inicjatywę. Dodam, że w imieniu
swoim, a także tych wszystkich, dla których ujawnienie prawdy o katastrofie jest
rzeczą najważniejszą, wysłałem list z podziękowaniem do znanego republikańskiego
kongresmana Petera T. Kinga, który przedstawiając projekt rezolucji dotyczącej
katastrofy smoleńskiej, także domaga się międzynarodowego śledztwa – podkreśla.
Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 za wartościowy uważa też Marek Wójcicki,
przewodniczący Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła. – Prywatnie powiem,
że moim zdaniem śledztwo prowadzone jest zarówno przez Rosjan, jak i przez
polskich śledczych ślamazarnie, co nie służy szybkiemu wyjaśnieniu sprawy –
zaznacza Wójcicki, oceniający poczynania polskiego rządu w tej sprawie jako
"nieudolne". Prezes Stowarzyszenia Kulturalno-Sportowego Pol-Union w Hamburgu
Konrad Matyskiewicz także nie ma zaufania do jakości pracy zwłaszcza rosyjskich
śledczych.
Międzynarodowe poparcie dla apelu rodzin smoleńskich cieszy berlińskiego
adwokata Stefana Hamburę, pełnomocnika dwóch rodzin ofiar katastrofy. Prawnik
stwierdził, że jest rzeczą dość niezwykłą, aby rodziny ofiar katastrofy musiały
na własną rękę szukać pomocy i wparcia wśród społeczności międzynarodowej. –
Moim zdaniem, w przypadku takiej tragedii, jaka wydarzyła się 10 kwietnia pod
Smoleńskiem, to polskie władze każdego szczebla powinny wziąć na siebie pełny
obowiązek dogłębnego wyjaśnienia przyczyn tej tragedii. A czy tak jest w
istocie, mam pewne wątpliwości – kwituje mecenas Hambura.
Waldemar Maszewski, Hamburg
