Polityka sprawą wszystkich
"Rozmowy niedokończone" w Radiu Maryja od lat cieszą się niesłabnącą
popularnością wśród słuchaczy. W żadnym programie radiowym nie poświęca
się tyle czasu antenowego na publicystykę o tak szerokiej tematyce – nie tylko
religijnej, oraz na tak długie i wyczerpujące, choć przecież nigdy niedokończone,
rozmowy ze słuchaczami. Poziom telefonicznych wypowiedzi słuchaczy, trzeba to
podkreślić, jest coraz wyższy pod względem merytorycznym, i co ważne, do
audycji telefonuje coraz więcej słuchaczy młodych. Zmienia się też ton tych
antenowych wypowiedzi. Coraz mniej jest ludzi telefonujących z litanią narzekań
i pretensji, sprawiających wrażenie zagubionych w życiu czy rozczarowanych
sytuacją w kraju. Nie znaczy to, że audycja przestała być ich głosem
sprzeciwu wobec zakłamania, prywaty i bezkarności polityków, ale akcenty tej
krytyki przesunęły się w stronę bardziej racjonalnych, merytorycznych uwag,
a nawet rzeczowych propozycji. Znacznie lepiej słucha się spokojnych, wyważonych
wypowiedzi, udokumentowanych argumentów i ciekawych pomysłów w tej wielkiej
codziennej debacie publicznej, jaka toczy się w czasie "Rozmów niedokończonych".
Jest jeszcze jedna wielka zaleta tych radiowych spotkań. Otóż wymiana opinii
i poglądów pozwala nam przekonać się, że w naszym osobistym postrzeganiu świata
nie jesteśmy osamotnieni, że nasze sądy podziela wielu przeróżnych ludzi
autentycznie zatroskanych o los kraju. A są to ludzie uczciwi i mądrzy, którzy
nigdy nie pozwoliliby sobie na tak agresywne i skandaliczne uwagi, jakie padły
ze strony niektórych osób z komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego.
Warto też wrócić do sprawy konfliktu politycznego między Platformą
Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, który rozpoczął się wraz kampanią
prezydencką w 2005 r. zakończoną wyborczym zwycięstwem Lecha Kaczyńskiego.
Apogeum tego konfliktu przypadło na moment, gdy prezydent Kaczyński powołał
gabinet, na czele którego stanął jego brat Jarosław. Wówczas to dla PO
wrogiem numer jeden stał się i prezydent, i polski rząd.
Dla Platformy i wspierających ją mediów wróg został precyzyjnie
zdefiniowany i wskazany. Metodami walki stały się kłamstwo i prowokacja.
Celem zaś straszenie społeczeństwa wizją niedemokratycznego, policyjnego państwa
pod rządami Kaczyńskich, którą miała symbolizować postulowana przez nich
odnowiona moralnie IV RP. Polityczny program, jakim było rozbudzanie
negatywnych społecznych emocji w stosunku do braci Kaczyńskich i PiS, jest wciąż
jedynym programem politycznym PO. Ale to nie jest tylko sprawa emocji, którymi
zwykło się określać, tłumaczyć i usprawiedliwiać przeróżne motywy
ludzkiego zachowania. Bardzo łatwo jest udowodnić, do której strony konfliktu
należała wyrachowana, agresywna inicjatywa, a która strona była zmuszona do
obrony, polemizując z konieczności z negatywnym, fałszywym przekazem na jej
temat. To przypomina mi dylematy z czasów "Solidarności", gdy trzeba
było przeciwstawić się oszczerczej kampanii nienawiści komunistów, nie używając
stosowanych przez nich skompromitowanych niemoralnych metod walki. Mówiono
wtedy, że w tej walce nie możemy się upodabniać do przeciwnika, a będzie to
możliwe, jeżeli sięgniemy po jego podłe chwyty.
Po zwycięstwie PO w wyborach parlamentarnych trzy lata temu bezwzględne
niszczenie przeciwnika politycznego nie tylko nie ustało, ale się wzmogło. Te
wszystkie komisje sejmowe, ta nadaktywność prokuratury przesłuchującej byłych
ministrów rządu Jarosława Kaczyńskiego, te raporty o stanie państwa. Słuchacze
"Rozmów niedokończonych" nie mają żadnych problemów ze
wskazaniem, kto był i nadal jest stroną agresywną i w kogo wycelowane są
ataki. Jeden z młodych słuchaczy oryginalnie spuentował nawet te dwie
postawy. Gdy jednym przyświeca "Bóg, Honor, Ojczyzna", drugim –
"wróg, horror, obczyzna".
Podczas swoich wyborczych wystąpień Jarosław Kaczyński nawiązuje do tej
bezsensownej i szkodliwej dla kraju walki politycznej z jego obozem, wzywając
do umiarkowania i skoncentrowania się na sprawach dla Polski najważniejszych.
"Musimy skończyć raz na zawsze z tą wojną polsko-polską, która nie
przyniosła Polsce niczego dobrego, a przyniosła bardzo wiele zła, bardzo
wiele nieszczęścia" – mówił w Zakopanem. Poniedziałkowe
"Fakty" w TVN tak zaanonsowały jego apel: "Jarosław Kaczyński
zapowiada koniec retoryki wojennej w swojej kampanii wyborczej". Trudno o
prymitywniejszą manipulację. Od początku jego kampanii wyborczej nie było w
niej żadnej retoryki wojennej, wręcz przeciwnie – niezmiennie do przeciwników
politycznych kierowany jest apel o zaprzestanie brutalizowania polityki.
Obserwując te poczynania mediów, nie można się dziwić, że coraz więcej
ludzi świadomie dobiera sobie media, odrzucając te, które manipulują, kłamią
i jątrzą. Jeden ze słuchaczy z Ameryki z radością zakomunikował, że odłączył
ze swojego zestawu satelitarnego TVN i od razu w jego rodzinie zapanowała
przyjemna atmosfera.
W głosach rozmówców Radia Maryja coraz śmielej artykułowana jest potrzeba
udziału w polityce. To z pewnością wielka zasługa niektórych patriotycznych
księży, jak choćby ks. bp. Albina Małysiaka, który podczas Mszy św. z
okazji 40-lecia swojej sakry biskupiej w katedrze na Wawelu tak oto zaskoczył
uczestników: "Otóż ja postanowiłem sobie i nam przypomnieć jedną cnotę,
która niestety u Polaków nie ma dużego wzięcia. Polacy nie bardzo odmawiają
tę modlitwę, jakoś zobojętnieli. A ta modlitwa, może się nawet zdziwicie,
jak ona się nazywa, ta modlitwa nazywa się polityka".
Cała homilia ks. bp. Albina Małysiaka poświęcona była polityce, którą Kościół
zajmuje się od samego początku. To komuniści wmówili nam, że nie powinniśmy
się zajmować polityką. Ksiądz biskup przypomniał też słowa Jana Pawła II
z adhortacji apostolskiej "Christifideles laici", w której mowa jest
o tym, że każdy człowiek wierzący ma obowiązek interesować się życiem
politycznym.
I to zainteresowanie się dziś polityką coraz częściej dostrzegamy, i to nie
tylko za sprawą "Rozmów niedokończonych". U niektórych
przedstawicieli samozwańczych "elit" budzi to prawdziwy lęk. Mogliśmy
się o tym przekonać po wręcz panicznej reakcji niektórych ludzi i instytucji
na to, co mówili z głębi serca ci, którzy w dniach żałoby narodowej
zgromadzili się przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w
Warszawie. Ludzi autentycznie zainteresowanych polityką, Polską będzie coraz
więcej.
Wojciech Reszczyński
