Idzie druga fala
Nasiąknięta ziemia, przepełnione koryta rzek, nadwerężone wały
przeciwpowodziowe i ciągle intensywnie padający deszcz, a miejscami także
grad. To prosta recepta na kolejną falę powodziową, która spodziewana jest
na Wiśle i Odrze. Meteorolodzy uspokajają, że fale wezbraniowe nie będą już
tak groźne jak w maju, ale doświadczeni tragedią ludzie boją się kolejnego
kataklizmu.
Burza, która przeszła nad Warszawą w środę wieczorem, pozostawiła po sobie
zalane piwnice, klatki, podziemne garaże, ulice i połamane drzewa. Woda dostała
się m.in. na oddział położniczy Szpitala Bródnowskiego, ale nie zakłóciło
to jego funkcjonowania. Jak poinformował Paweł Frątczak, rzecznik komendanta
głównego Państwowej Straży Pożarnej, po nawałnicy strażacy w Warszawie i
okolicach interweniowali ponad 550 razy. Z kolei Instytut Meteorologii i
Gospodarki Wodnej ostrzega przed intensywnymi deszczami oraz burzami na południu
i południowym wschodzie Polski. Najbardziej mogą przybrać rzeki w województwach:
podkarpackim, świętokrzyskim, śląskim i małopolskim. Fala wezbraniowa może
być o pół metra niższa niż poprzednio, ale wały są mocno nasiąknięte i
słabsze. IMiGW ostrzega, że w miejscach już raz przerwanych obwałowań
niewykluczony jest ponowny wpływ wody na tereny zalewowe. W wielu miejscach może
też dojść do lokalnych podtopień.
Na Podkarpaciu rzeki Wisłok, Wisłoka i San coraz bardziej przybierają w
dolnych odcinkach. Rośnie także poziom Wisły. Jak poinformował Stanisław
Szynalik z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie,
podtopionych zostało ponad sto gospodarstw, głównie w pow. łańcuckim.
Alarmy powodziowe obowiązywały w powiatach: mieleckim, dębickim, jasielskim,
w mieście Rzeszowie oraz w kilku miejscowościach powiatów: rzeszowskiego,
strzyżowskiego, sanockiego, przeworskiego i łańcuckiego. Woda ponownie zagraża
podkarpackim miejscowościom, które właśnie rozpoczęły porządki po fali
powodziowej sprzed dwóch tygodni.
Sytuacja na małopolskich rzekach była wczoraj stabilna, mimo iż stan alarmowy
był przekroczony w 13, a stan ostrzegawczy w 15 miejscach. Alarm
przeciwpowodziowy obowiązywał w Krakowie, czterech powiatach i pięciu
gminach. Jak powiedziała nam Joanna Sieradzka, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego,
w ciągu minionej doby w Małopolsce trwały prace polegające głównie na
zabezpieczaniu, umacnianiu i likwidacji wyrw w wałach. Kolejnym niebezpieczeństwem
wywołanym przez intensywne opady deszczu są osuwiska. W nocy ze środy na
czwartek z 38 zniszczonych domów ewakuowano 208 osób.
MaK
