Policja chroniła willę Jaruzelskiego
To prywatna ulica? pytali demonstrujący. Ktoś tak sobie wymyślił
stwierdzali inni z dezaprobatą. Konne patrole, ulokowane w bocznych uliczkach
policyjne pojazdy i szpaler barierek przegrodził całą ul. Ikara, gdzie mieszka
gen. Jaruzelski. Protestujący podzielili się na dwie grupy. Od strony ul.
Idzikowskiego skupiły się grupy narodowe i KPN-OP. Jego lider Adam Słomka
wskazywał, że gen. Jaruzelski wciąż jest bezkarny. Ta bezkarność jest
spowodowana tym, że nie ma w Polsce ani dekomunizacji, ani rozliczenia
zbrodniarzy komunistycznych, ani elementarnego mechanizmu działania wymiaru
sprawiedliwości. To znaczy nadal policją, prokuraturą i sądami kierują
zbrodniarze komunistyczni podkreślił.
"Precz z komuną", "Norymberga dla komuny", "Wyłaź, szczurze", "Znajdzie się
pała na d… generała" skandowali zgromadzeni w tym miejscu, wymachując
flagami narodowymi. Pilnie obserwowali ich funkcjonariusze policji. Kilka osób
założyło kominiarki, słychać było komunikaty policjantów podawane przez
krótkofalówki.
W ustawionych namiotach grano muzykę rockową, słychać było też pieśni
patriotyczne. Uwagę przykuwał oświetlony lampkami duży, drewniany krzyż i
koksownik.
Po drugiej stronie od ul. Puławskiej zgromadzili się demonstranci z wiecu
organizowanego przez Społeczny Komitet Upamiętnienia Ofiar Stanu Wojennego.
Odczytano m.in. nazwiska ofiar stanu wojennego. Ta krew obciąża generała
Jaruzelskiego i jego pomocników stwierdził Andrzej Gwiazda. Zapominamy, że
była to wojna wydana nie "Solidarności", ale całemu Narodowi mówił. Dodał, że
Jaruzelski godził w Polaków systemem kartkowym w czasie, kiedy Polska miała
ogromną nadprodukcję żywności. Świadczy to tylko o jednym, że stan wojenny
miał nas zgnębić i miał nas zgnębić do tego stopnia, żebyśmy nie zaprotestowali,
co nam zaproponowano przy Okrągłym Stole i po nim ocenił Gwiazda.
Na jezdni przed barierkami młodzi ludzie ustawili znak krzyża z zapalonych
białych i czerwonych zniczy.
Stan wojenny był polityczną zbrodnią, godził w Polskę, we wszystkich nas
podkreślił Kornel Morawiecki. 30 lat temu zmarnowano szanse na nowy ład
społeczny, lepszy ład społeczny, generał Jaruzelski atakiem na polski Naród
zaszkodził i Polsce, i Europie. Tej szkody ani nie wyznał, ani nie odpokutował,
a my ani symbolicznie nie wymierzyliśmy mu sprawiedliwości dodał.
Zgromadzeni odczytali apel do prezydenta Bronisława Komorowskiego o niezwłoczne
zdegradowanie Wojciecha Jaruzelskiego do stopnia szeregowca i pozbawienie go
orderów z uwagi na jego odpowiedzialność za stan wojenny.
Jaruzelskiego w tym czasie nie było w domu. Został w poniedziałek przyjęty na
oddział Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Powodem hospitalizacji jest
planowa chemioterapia.
Zenon Baranowski
****
Chcemy Orła, a nie euro
"Jaruzelski zdrajca", "Chcemy prawdy o Smoleńsku", "Chcemy Orła, a
nie euro" – to niektóre z okrzyków, jakie skandowali uczestnicy Marszu
Niepodległości i Solidarności w Warszawie. Jego uczestnicy podkreślali wczoraj,
że chcieli w ten sposób upamiętnić ofiary stanu wojennego i zaprotestować
przeciwko planom rządowym ograniczenia suwerenności Polski na rzecz Unii
Europejskiej.
Marsz rozpoczął się na placu Trzech Krzyży, gdzie Jarosław Kaczyński złożył
wieniec pod pomnikiem Wincentego Witosa, działacza ludowego, jednego z
budowniczych II Rzeczypospolitej. Wcześniej jednak odśpiewano hymn państwowy i
odczytano apel poległych. Wymieniono nazwiska tych, którzy "zginęli za wolną
Polskę" podczas stanu wojennego. – Marcin Antonowicz – lat 19, Piotr Bartoszcze
– lat 34, Wojciech Cieślewicz – lat 29… – rozlegały się z głośników nazwiska
osób, które utraciły życie 30 lat temu. Zgromadzony tłum wtórował: "Zginął za
wolną Polskę". Marsz ruszył następnie Alejami Ujazdowskimi w kierunku Belwederu.
"Sikorski precz", "Prawdy o 10 kwietnia 2010 r." – to tylko niektóre z
transparentów, jakie trzymali protestujący. Jednak największy był napis "Nie ma
Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej, Jan Paweł II", który był niesiony
na czele manifestacji.
Organizatorzy marszu wynajęli dla przedstawicieli mediów specjalny piętrowy
autobus. Gdy pojazd mijał manifestujących, podniosły się okrzyki: "Piszcie
prawdę". Podążając wzdłuż ulicy, składano kolejno wieńce pod pomnikami osób
zasłużonych dla polskiej niepodległości: Ronalda Reagana, prezydenta Stanów
Zjednoczonych, gen. Stefana Grota-Roweckiego, komendanta głównego Armii
Krajowej, oraz Romana Dmowskiego, współtwórcy II Rzeczypospolitej.
Pochodowi wtórowały okrzyki: "Tu jest Polska", "Bohaterom część i chwała", "Bóg,
Honor i Ojczyzna", "Solidarność i niepodległość", "Stan wojenny pamiętamy",
"Jaruzelski zdrajca", "Chcemy prawdy o Smoleńsku", "Chcemy Orła, a nie euro".
Odśpiewano również piosenkę Jana Pietrzaka: "Żeby Polska była Polską".
Uczestnicy marszu deklarowali w rozmowie z dziennikarzami, że biorą w nim udział
głównie ze względu na 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Ich sprzeciw
wywołuje również polityka obecnego rządu, szczególnie zagraniczna, i działania
Radosława Sikorskiego, obecnego ministra spraw zagranicznych. Potwierdził to
Jarosław Kaczyński w swoim przemówieniu. – Trudno sobie wyobrazić sytuację
groźniejszą niż ta, kiedy przedstawiciele władz demokratycznego państwa
zaczynają składać hołdy innym państwom. Gdy dochodzi do tego, co polska
publicystyka słusznie nazwała hołdem berlińskim, hołdem, do którego minister
Sikorski nie miał żadnego prawa – powiedział prezes PiS w czasie marszu. Odniósł
się w ten sposób do słów Sikorskiego w Berlinie 28 listopada na forum
Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. Szef MSZ zaproponował wówczas
m.in. zmniejszenie i jednoczesne wzmocnienie Komisji Europejskiej,
ogólnoeuropejską listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego oraz połączenie
stanowisk szefa KE i prezydenta UE.
Jacek Dytkowski
