Pokonać współczesny terroryzm relatywizmu
Ojciec Święty Jan Paweł II przez całe swoje życie, a w sposób szczególny
przez wszystkie lata swojego papieskiego posługiwania, uświadamiał ludzkości, że
Ewangelia jest od dwóch tysięcy lat ciągle tak samo ważnym, tak samo niedającym
się niczym zastąpić źródłem, proklamacją i strażnicą tych wartości, które są
najważniejsze dla każdego człowieka, bez względu na jego rasę, kulturę,
wyznawaną religię i epokę, w której mu przyszło żyć. Ewangelia broni bowiem
tego, co jest dla niego najważniejsze. Broni bezkompromisowo ludzkiego życia od
poczęcia do naturalnej śmierci. Broni rodziny i małżeństwa rozumianego jako
związek mężczyzny i kobiety. Domaga się chleba dla głodnych. Zabiega o pokój i
sprawiedliwość. Występuje w obronie wolności i poszanowania godności ludzkiej
osoby. Te fundamentalne dla całego świata wartości, a jednocześnie wyzwania
stojące przed ludzkością, to znaczy: troska o życie, chleb, pokój,
sprawiedliwość i wolność – były punktem centralnym w społecznym, a także
religijnym nauczaniu Jana Pawła II.
W niemal każdym swoim wystąpieniu Ojciec Święty mocno podkreślał, że nie da się
tych wartości rozwinąć i obronić bez ewangelicznej miłości bliźniego i bez
przestrzegania Bożych przykazań, które nie są spisem bezdusznych, prawniczych
nakazów i zakazów krępujących ludzką wolność, lecz są koniecznymi wskazaniami
niezbędnymi dla przetrwania, rozwoju i szczęścia obciążonego zmazą grzechu
pierworodnego rodzaju ludzkiego, w tym każdego indywidualnego człowieka.
Błogosławiony Jan Paweł II tak często przypominał w swoim nauczaniu, że niemal
całe zło, jakie dotyka nas, nasze rodziny i wszystkich naszych bliźnich pochodzi
stąd, że ktoś z nas lub ktoś z naszych bliźnich podeptał ewangeliczne
przykazanie miłości Boga i bliźniego; że ktoś kogoś zabił, poranił, okradł,
skrzywdził moralnie, zdradził, oczernił czy obmówił; że nie przebaczył wrogowi i
że nie okazał – chociaż mógł – pomocy potrzebującemu bliźniemu. Ojciec Święty
podkreślał przy tym, że najważniejszym z przykazań jest przykazanie pierwsze,
które nakazuje nam oddawanie czci jedynie Bogu i zabrania współczesnego
bałwochwalstwa, które przejawia się w tym, że dla wielu ludzi bogiem stał się
pieniądz, władza, seks, rozgłos medialny i sprzeczna z wolą Bożą dążność do
przyjemności.
Mimo że mówił swoim słuchaczom prawdę, czasami dla nich bardzo trudną do
przyjęcia, bo zupełnie nieliczącą się ze współczesnym, relatywistycznym duchem
czasu, słuchany był przez wszystkich. Głosił ją bowiem z miłością. Głosił ją
bowiem jako świadek tej prawdy, którą potwierdzał całym swoim świętym, głęboko
ewangelicznym życiem.
Sposób działania zła
Błogosławiony Jan Paweł II był pełnym najgłębszej pokory geniuszem, łączącym w
sobie najściślej najgłębszą wiarę religijną z ogromną wiedzą filozoficzną,
teologiczną i humanistyczną.
Jako wybitny myśliciel, teolog, historiozof i znawca ludzkiej natury
błogosławiony Papież znał dokładnie przyczyny i sposób działania zła
towarzyszącego człowiekowi od początku jego historii i objawiającego swoje
potworne oblicze we wszystkich czasach, a w sposób szczególny w wieku XX,
nazywanym słusznie Wielkim Piątkiem w historii ludzkości, wieku naznaczonym tak
strasznie zbrodniami hitleryzmu i bolszewizmu.
Urodzony w epoce, kiedy rozwinęły się wymienione wyżej szatańskie ideologie,
które odrzuciły Boga i Jego przykazania, Jan Paweł II obserwował ich stopniowy
rozwój. Wiedział, że zrodziły się one w umysłach bezbożnych filozofów i przejęte
zostały przez bezwzględnych polityków. Wiedział, że nie wolno lekceważyć
ludzkiej myśli. Pamiętał o słowach, które wypowiedział kiedyś Wiktor Hugo: "Nie
ma większej siły nad ideę, kiedy trafi na swój czas". Tak jest naprawdę.
Wszystko zaczyna się od zrodzonej w ludzkim umyśle idei. Dobrej lub złej.
Pochodzącej od Boga lub od szatana. Najpierw jest myśl, jest pomysł. Potem
przychodzą słowa – dobre, błogosławione lub złe, raniące jak sztylet,
pobudzające do zła, do prześladowań i do wszelkiego rodzaju zbrodni. A na koniec
następuje realizacja zamiarów, następują czyny. Dochodzi do wojen, do zakładania
obozów śmierci i do najwymyślniejszych prześladowań ludzi z powodu ich rasy,
narodowości, klasy społecznej, religii itd.
Korzenie nikczemności
W swojej książce "Pamięć i tożsamość", a także w wielu innych swoich pismach i
wystąpieniach błogosławiony Papież pytał o korzenie nowej, współczesnej
ideologii zła, relatywizującej pojęcie dobra i zła oraz prawdy i fałszu, która w
imię kompletnej samowoli moralnej, zwanej fałszywie wolnością, skazuje na śmierć
miliony ludzi nienarodzonych, starych i chorych w zagwarantowanej bezbożnym
prawem aborcji i eutanazji; która na mocy wydawanych przez współczesne
parlamenty obłędnych, sprzecznych z naturą ustaw zrównuje związki homoseksualne
z prawdziwym małżeństwem i która sankcjonuje prawnie najbardziej zbrodnicze
doświadczenia genetyczne.
Podstaw owej nowej ideologii zła, podobnie jak wcześniejszych zbrodniczych
ideologii zdaniem Jana Pawła II należy szukać w myśli filozoficznej odrzucającej
chrześcijańską historię zbawienia, w tych samych ateistycznych i
anarchistycznych poglądach Marksa, Nietzschego, Trockiego, Gramsciego, Freuda,
Sartre´a, Adorno, Horkheimera, twórców filozofii postmodernistycznej i wielu
innych. To oni ukształtowali całe pokolenie roku 1968 w Ameryce i na zachodzie
Europy, które wywołało słynną anarchistyczną rewoltę pod hasłami: "Zabrania się
zabraniać czegokolwiek", "Niszczcie to, co was niszczy, niszczcie więc obecny
porządek prawny, niszczcie państwo i religię, uniwersytety i szkoły, rodzinę i
małżeństwo. Dopiero na gruzach tego starego świata będziecie mogli zbudować
nowy, pozbawiony zakazów i nakazów świat". W imię tych haseł organizowano
niekończące się anarchistyczne manifestacje i dokonywano niezliczonej ilości
krwawych zamachów terrorystycznych. Zachodnie państwa z lat siedemdziesiątych XX
wieku, po latach trudnych zmagań uporały się z tą lewacką rewoltą, ale nie mogły
zmienić anarchistycznej mentalności ukształtowanego wówczas pokolenia, które po
kilkunastu latach, wspomagane przez potężne i bogate antychrześcijańskie siły,
doszło do władzy w demokratycznych wyborach, opanowując prawie bez reszty we
współczesnych społeczeństwach trzy zasadnicze centra, decydujące o kształtowaniu
świadomości całych narodów, a mianowicie: parlamenty, uniwersytety oraz media.
Niepotrzebne są już w tej sytuacji terrorystyczne działania i manifestacje, by
móc bez przeszkód kształtować bezbożny porządek we współczesnym świecie. Dawni
rewolucjoniści mają bowiem teraz w swoim ręku moc wydawania takich praw, które
niszczą chrześcijańską kulturę i moralność, które obalają wartości, na jakich
zbudowana została 25 wieków licząca cywilizacja euroatlantycka, odrzucając
istnienie obiektywnego dobra i obiektywnej prawdy i podważając fundamenty życia
społecznego narodów.
Bezbożni ideologowie
Współcześni bezbożni ideologowie głoszą hasło "Paradise now!". Raj na ziemi już
teraz! Ich zdaniem, ten raj nastąpi automatycznie, gdy zapanuje całkowity
pluralizm religijny, kulturowy, moralny i wszelki inny; gdy nastąpi pełna,
całkowita, dopuszczająca wszystko tolerancja. Gdy żadna religia nie będzie miała
prawa głosić, że jest prawdziwa. Gdy każde zachowanie będzie dopuszczalne. Gdy
odrzuci się wszelkie przykazania, wskazania i oceny. Gdy odrzuci się jako
całkowicie nietolerancyjne pierwsze przykazanie Dekalogu: "Ja jestem Panem i
twoim Bogiem, nie będziesz miał innych bogów poza Mną". W ślad za tym – głoszą
piewcy tej nowej bezbożnej ideologii – należy odrzucić wszelką kodeksową etykę,
wszelką hierarchię i wszelkie różnice między ludźmi, także te, które wynikają z
ich natury i wyznaczają im określone role życiowe. Należy więc zakwestionować
także różnice między kobietą i mężczyzną. Ideologowie "paradise now" zwalczają
wszelkimi sposobami tych, których uważają za przeciwników głoszonej przez siebie
"poprawności politycznej" rozpowszechniającej całkowity relatywizm, hedonizm,
sekularyzm i anarchię moralną. Wykorzystują do tego ogromne wpływy polityczne,
finansowe oraz swoje potężne libertyńskie media. Atakują w nich bezwzględnie
każdego, kto sprzeciwia się ich twierdzeniom. Używają wpływów politycznych, by
takich ludzi nie dopuścić do ważniejszych urzędów politycznych i społecznych.
Obrzucają ich najgorszymi, niewybrednymi epitetami: "zły, niebezpieczny, homofob,
zacofany, faszysta, fundamentalista, obskurant, siewca nienawiści" itd. Jeśli
trzeba, dosłownie kamienują przez długie tygodnie i miesiące w swoich gazetach,
radiostacjach i telewizjach każdego, kogo uważają za groźnego dla głoszonej
ideologii "poprawności politycznej", by pozbawić go głosu w życiu publicznym.
Jest to zwyczajny współczesny terroryzm relatywizmu.
Dochować wierności Chrystusowi
Mając pełną świadomość, czym jest "nowa ideologia zła" i jakie zagrożenia niesie
ona dla ludzkości, Jan Paweł II wzywał nas, byśmy mimo to nie tracili nadziei,
byśmy się nie lękali. Wskazywał na to, że historię świata wyznaczają trzy
najważniejsze momenty: stworzenie, grzech i odkupienie. Głosił, że historia
ludzkości jest historią niewypowiedzianej miłości Boga, a jednocześnie Jego
nieustającej walki z mocami ciemności o życie wieczne swojego ukochanego,
chociaż uwikłanego w grzech stworzenia, na którego nawrócenie i na odrobinę
dobrej woli oraz pokory cierpliwie czeka, jak ewangeliczny ojciec na powrót
swojego marnotrawnego syna.
Jan Paweł II nieustannie nam przypominał, że pozostając w przyjaźni z Bogiem,
zdolni jesteśmy do przezwyciężenia wszelkiego zła, zdolni jesteśmy do nawrócenia
świata. Wzywał nas do misjonarskiej gorliwości w naszym codziennym życiu, w
naszej pracy zawodowej, w wychowaniu dzieci, w życiu sąsiedzkim, społecznym, a
także politycznym. Wzywał nas, byśmy byli świadkami wiary silnej i integralnej,
tzn. byśmy akceptowali wszystkie prawdy wiary i wszystkie nakazy moralności
chrześcijańskiej. Przestrzegał nas, byśmy nie ulegali współczesnej pokusie
przebierania wśród Bożych prawd i przykazań; byśmy nie szli przez życie drogą
najwygodniejszą, bagatelizując trudniejsze zasady życia chrześcijańskiego.
Wzywał nas, byśmy prowadzili autentyczne chrześcijańskie życie, wierne
wskazaniom Kościoła, by niechrześcijanie, uważnie obserwujący nasze postępowanie
i według niego oceniający całą wiarę chrześcijańską, nie mówili z pogardą – jak
dziś mówią muzułmanie o chrześcijanach Zachodu – wy zdradziliście Boga, wy
jesteście poganami, a nie ludźmi wierzącymi, skoro nie żyjecie według wymogów
waszej religii, którą rzekomo wyznajecie, skoro nie uczęszczacie na niedzielną
Mszę Świętą, skoro się nie modlicie, skoro zdradzacie swoich małżonków, skoro
się rozwodzicie i niszczycie swoje rodziny, skoro kradniecie i dokonujecie
oszustw, skoro bluźnicie i pozwalacie sobie na obrzucanie błotem waszych
największych świętości, skoro nie spełniacie praktyk religijnych, skoro
postępujecie tak jak najwygodniej, a nie tak, jak nakazuje wam wasza wiara.
Błogosławiony Papież głosił, że nie ma innego sposobu przeciwstawienia się nowej
ideologii zła, jak tylko dochowanie wierności Chrystusowi. Walka jest i będzie
trudna. Ale absurdalność, a nawet zbrodniczość zasad nowej ideologii zła zaczyna
już budzić poważny sprzeciw nawet w sekularnych społeczeństwach zachodnich.
Coraz głośniej wołają one o powrót do etyki chrześcijańskiej, ponad którą nie ma
nic piękniejszego na świecie, o powrót chrześcijańskich wartości w życiu
społecznym, w prawodawstwie i w wychowaniu młodych pokoleń. Od sekularyzmu,
erotyzmu, konsumeryzmu i ateizmu odchodzą coraz liczniej ludzie młodzi,
spragnieni prawdy i autentycznej miłości, czyli Boga. Idźmy za ich przykładem.
Żyjmy tak, by każdy widział, że mocno wierzymy w Boga, który jest Miłością,
Mądrością i Sprawiedliwością.
Ks. abp Stanisław Wielgus
