Podatnicy muszą finansować Polsat?

Totalizator
Sportowy – spółka, która jest własnością Skarbu Państwa, płaci
komercyjnej stacji telewizyjnej bajońkie sumy za transmisję na jej
antenie losowania gier liczbowych. Umowa z Polsatem ma obowiązywać do
2009 r. Czy można ją zmienić, czy MSP, które sprawuje nadzór
właścicielski nad spółką, może powtórzyć przetarg? Rzecznik resortu
Marcin Mazurek, po wielokrotnie ponawianych zapytaniach w tej sprawie,
nie był w stanie udzielić nam odpowiedzi na to pytanie. A prezesa
Totalizatora, który mógłby ustosunkować się do tej umowy, jeszcze nie
wybrano. Jednym z kandydatów na to stanowisko jest Leszek Raćkowski,
udziałowiec spółki zarządzającej zduńskowolską „Wolą”, którego nazwisko
pojawia się w niepublikowanym jeszcze raporcie NIK z kontroli
prywatyzacji przedsiębiorstw w województwie łódzkim. Izba określiła
jego działalność jako korupcjogenną.

Umowa na transmisję gier
liczbowych Totalizatora Sportowego z Polsatem ma obowiązywać do 2009 r.
Została podpisana na 10 lat po uprzednim przetargu. W konkursie
startowała też TVP S.A., jednak jej oferta była dla Totalizatora za
droga. Rzeczywiście Polsat przedstawił o wiele niższe stawki, jakie
spółka musiałaby mu płacić. – To niewątpliwie wina ówczesnego zarządu
TVP – komentuje poseł Zygmunt Wrzodak, członek komisji skarbu. – Nie
można za to obwiniać Polsatu, bo to jedynie nieudolność albo wręcz
umyślne działanie kierownictwa telewizji, by obniżyć jej rangę –
dodaje.
Totalizator Sportowy płaci Polsatowi kilkadziesiąt
milionów rocznie (umowa objęta jest tajemnicą handlową, ale są to sumy
w granicach 70-90 mln zł) za emitowanie na antenie stacji 70 proc.
swoich reklam i bezpłatne nadawanie losowań gier liczbowych.

Rocznie są to kwoty rzędu budżetu małej stacji telewizyjnej, jaką jest
np. TV Polonia – przyznaje Waldemar Gontarski, który zajmował się
sprawą umowy między spółką Skarbu Państwa a Totalizatorem Sportowym. –
Jednak ta umowa ma jedną wadę prawną. Chodzi tu o reklamy, które
Totalizator musi nadawać w Polsacie – jest to 70-75 proc. całego czasu
reklamowego, jaki spółka ma w mediach, cenę jednostkową za te reklamy
ustala stacja telewizyjna według obowiązujących w danym czasie stawek –
podkreśla Gontarski.
Czy umowę z Totalizatorem Sportowym można
zerwać? Czy Skarb Państwa nie powinien zainteresować się tym, że jego
spółka płaci komercyjnej stacji, zamiast chociażby wspierać opłacaną z
abonamentów telewizję publiczną? Nie udało nam się tego ustalić, bo po
wcześniejszej rozmowie i zapewnieniu, że udzielone nam zostaną
odpowiedzi na piśmie, rzecznik ministerstwa skarbu Marcin Mazurek nie
dotrzymał słowa. Mimo wysłania pytań mailem do dzisiaj nie dostaliśmy
na nie odpowiedzi, brak jest także jakiegokolwiek komentarza ze strony
resortu.
Umowa to także, a może przede wszystkim, sprawa
Totalizatora Sportowego, a spółka jest w trakcie zmian. – Powołano już
nową radę nadzorczą, teraz pora na prezesa, zakończono już postępowanie
kwalifikacyjne – powiedziała nam rzecznik Totalizatora Sportowego
Magdalena Wojciechowska. – Jednak nie zostali wyłonieni jeszcze na to
stanowisko kandydaci – dodała. Nieoficjalnie mówi się o Leszku
Raćkowskim jako jednym z pretendentów do tego stanowiska. Tymczasem
Raćkowski pojawia się w raporcie NIK z prywatyzacji przedsiębiorstw w
województwie łódzkim. Jego nazwisko kojarzone jest ze spółką sprawującą
zarząd komisaryczny nad zakładami Wola w Zduńskiej Woli, która źle
gospodarowała w firmie. Komentarz NIK do działalności Raćkowskiego –
korupcjogenna. Raćkowski był człowiekiem wstawionym tam przez
Krzysztofa Makowskiego, obecnie wicemarszałka województwa łódzkiego z
SLD, niegdyś bliskiego współpracownika Leszka Millera. Czy taki
człowiek może kierować spółką Skarbu Państwa? Może więc potrzeba
bardziej odpowiedzialnej osoby na to stanowisko? Czy nowy prezes zajmie
się uporządkowaniem umowy z Polsatem? – Wierzę, że wszystko zostanie
uporządkowane, bo przecież w interesie Skarbu Państwa powinno być
wspieranie stacji publicznej, a nie komercyjnej – twierdzi Zygmunt
Wrzodak z sejmowej komisji skarbu.
Anna Skopinska

drukuj