Pod czym jeszcze podpisała się komisja

Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego przygotowała dwa
dokumenty w sprawie przyczyn i okoliczności katastrofy rządowego Tu-154M. Poza
raportem końcowym opracowanym zgodnie z załącznikiem 13 konwencji chicagowskiej
sporządzony został – według zasad Instrukcji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił
Zbrojnych RP – protokół wojskowy. Treść obu dokumentów ma być tożsama, różnią
się układem.

– Nazwiska osób odpowiedzialnych za katastrofę smoleńską mogą znaleźć się w
protokole wojskowym, przygotowywanym przez komisję wojskową – ogłosił wczoraj
rano w rozmowie radiowej płk Edmund Klich, były przewodniczący KBWLLP i
przedstawiciel Polski akredytowany przy rosyjskim Międzypaństwowym Komitecie
Lotniczym.
– O ile wiem, to komisja przygotowuje dwa sprawozdania: raport końcowy, pisany
zgodnie z załącznikiem 13, i protokół według formatu wojskowego, który wydaje
zawsze komisja wojskowa, jak w przypadku CASY. Nie wiem, kto to będzie czytał,
minister [obrony narodowej – red.] czy premier. Ale mają być dwa sprawozdania z
tego badania. To jest przecież komisja lotnictwa państwowego, więc obowiązują
standardy wojskowe. W raporcie ministra Millera nie będzie nazwisk, bo taka jest
zasada. Natomiast w protokole wojskowym być może będą, ale tego nie wiem, to
kwestia decyzji – stwierdza w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Klich. Jak
zaznacza, protokół wojskowy może zostać odtajniony przez ministra obrony Bogdana
Klicha. – Tylko nie wiem, czy on także będzie opublikowany w tym tygodniu, czy
może później – zaznacza.
Klich nie wyklucza, że w protokole wojskowym mogłaby zostać poruszona kwestia
odpowiedzialności za katastrofę smoleńską. W rzeczywistości zgodnie z metodyką
pisania tego typu dokumentów podejmowana jest próba rekonstrukcji działań osób
uczestniczących w zdarzeniu lotniczym, bez wartościowania, jakim posługuje się
Edmund Klich. – To jest kwestia, jak się pisze ten raport. Kiedyś pisało się
bardzo szczegółowo: odpowiedzialny – konkretna osoba, czyli dowódca taki i taki.
Bez nazwisk, ale wiedziało się, kto jest tym dowódcą określonej organizacji.
Teraz się od tego odstępuje, ale trudno przewidzieć, jaki wariant przyjmie
komisja – zastanawia się Klich.

ABW czeka na Klicha
– Nie mogę przed publikacją dokumentu mówić, co się w nim znajduje. Jeśli pan
Klich coś wie na ten temat, to najlepiej niech się zgłosi do Agencji
Bezpieczeństwa Wewnętrznego, to oni go zapytają, skąd to wie – komentuje dr inż.
Stanisław Żurkowski, przewodniczący podkomisji technicznej KBWLLP, w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem". Jak zaznacza, komisja wojskowa pracuje na podstawie
przepisów wojskowych, które przewidują zakończenie pracy KBWLLP przez
opracowanie protokołu wraz z jego załącznikami. – I taki dokument jest
oczywiście przygotowywany, bo tego wymagają przepisy – stwierdza Żurkowski.
Jak podkreśla, protokół sporządzany według wymogów wojskowych "nieco różni się"
od raportu końcowego sporządzanego według wymogów cywilnych – chodzi o układ
dokumentu, który jest nieco inny. Treść jest ta sama. – Bo fakty są te same,
ustalenia są te same. Inny jest podział na poszczególne rozdziały, chodzi o
podział treści między poszczególnymi rozdziałami. To się różni – ocenia
Żurkowski. Przewodniczący podkomisji technicznej nie ujawnia treści obu
sprawozdań.
Jak wyjaśnia płk Mirosław Grochowski, wiceszef KBWLLP, opracowanie dokumentu
sporządzanego według procedur wojskowych wyznacza Instrukcja Bezpieczeństwa
Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP, która określa jego wzór. Grochowski nie
ujawnia żadnych szczegółów. Jak informuje Dowództwo Sił Powietrznych, autorem
tego dokumentu jest Inspektorat MON ds. Bezpieczeństwa Lotów, a ten podlega
bezpośrednio Sztabowi Generalnemu WP.
Stanisław Żurkowski zaznacza natomiast, że układ sprawozdania będzie
prawdopodobnie analogiczny do raportu z katastrofy wojskowej CASY, do której
doszło 23 stycznia 2008 roku.
Samolot ten rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku wojskowym w
Mirosławcu. Zginęło wtedy 20 osób – 16 wysokich rangą oficerów Sił Powietrznych
i czterech członków załogi. Przyczyny katastrofy badała Komisja Badania Wypadków
Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Raport w tej sprawie opublikowano pod koniec
marca 2008 roku. Jest to dokument jawny zamieszczony na stronie internetowej
Ministerstwa Obrony Narodowej. Wynika z niego, że do wypadku doszło na skutek
zbiegu kilku czynników – fatalnej pogody, błędów załogi oraz błędów obsługi
lotniska. Protokół z prac komisji wymienia m.in. nazwiska i funkcje załogi, jej
kwalifikacje, przyczyny wypadku, opis miejsca katastrofy, statku powietrznego i
– bardzo enigmatycznie – obrażenia ciał, które kwalifikuje się tu jako lekkie,
średnie i ciężkie (szczegółowy opis obrażeń i dokumentacja sądowo-medyczna
znajdują się w specjalnym utajnionym załączniku). We wnioskach komisji
odnoszących się do błędów załogi nie przytacza się natomiast żadnych nazwisk,
komisja podaje tylko funkcje jej członków, jak dowódca załogi czy drugi pilot.
Nazwiska nie padają też w zaleceniach m.in. odnośnie do szkoleń pilotów – mowa
jest tu tylko o wskazaniach dotyczących dowódcy Sił Powietrznych, szefa
Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych czy też szefa Inspektoratu Wojskowej Służby
Zdrowia i szefa Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów.
– To wystarczy. Jeśli zna się funkcje, można je kojarzyć z nazwiskiem. Poza tym
z punktu widzenia badania wypadku lotniczego nas nie interesuje, czy był to X,
czy Y. Nas interesuje, czy osoba będąca na danym stanowisku decyzyjnym podjęła
taką decyzję, a nie inną – wskazuje Żurkowski. – Nas nie interesuje wina, nas
interesuje, jak do tego doszło – dodaje.
Do protokołu KBWLLP w sprawie CASY dołączono 11 załączników, również o
charakterze jawnym. Jak zaznacza Żurkowski, oba dokumenty KBWLLP w sprawie
katastrofy smoleńskiej: sprawozdanie sporządzone według formatu wojskowego i
raport sporządzony według załącznika 13, powinni podpisać wszyscy członkowie
KBWLLP.
Edmund Klich podkreślił, że po raporcie Millera nie spodziewa się "wielkich
sensacji". Jak ocenił, dokument powinien odpowiedzieć precyzyjnie, jak wyglądała
ostatnia faza lotu, system szkolenia załogi, dlaczego po katastrofie CASY
zalecenia były nieskuteczne, a także wyjaśnić sprawę organizacji samej wizyty.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie wypowiada się na temat
treści obu dokumentów KBWLLP. – Komisja do czasu publikacji nie będzie się
wypowiadać – ucina Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy resortu. Równie
powściągliwi są członkowie komisji Millera. – 29 lipca, tak jak pan premier
powiedział, przedstawimy pełną informację. I to będzie czas, żeby zadawać nam
pytania – informuje Agata Kaczyńska, sekretarz KBWLLP.

 

Anna Ambroziak

drukuj