Platforma na to czekała

Wszystkie działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego były legalne, a prokuratura przed sądem się ośmieszy – oświadczył szef CBA Mariusz Kamiński po przesłuchaniu w rzeszowskiej prokuraturze okręgowej. Kamiński, który usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień, kierowania niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi dotyczącymi wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom publicznym oraz kierowania podrobieniem dokumentów w związku z tzw. aferą gruntową, wziął całą odpowiedzialność na siebie. Podkreślił, że korupcja nie ma barw politycznych, a zadaniem funkcjonariuszy państwowych jest ujawnianie i przeciwdziałanie podobnym patologiom.

Zarzuty, jakie rzeszowska prokuratura okręgowa postawiła Mariuszowi Kamińskiemu, sprowadzają się głównie do przekroczenia uprawnień, nadużycia władzy i niezgodnych z prawem działań CBA w sprawie odrolnienia gruntów na Mazurach. Ponadto prokuratura zarzuciła szefowi CBA fałszowanie dokumentów przy czynnościach operacyjno-rozpoznawczych dotyczących afery. Uznała też, że CBA dopuściło się niezgodnego z prawem stworzenia fikcyjnej sprawy dotyczącej ziemi w Mutowie k. Mrągowa. – Podejrzany miał pełną świadomość tego, że w oparciu o podrobione dokumenty zostanie podjęte postępowanie administracyjne i może być wydana decyzja naruszająca prawa osób trzecich – właścicieli tych nieruchomości – stwierdziła Mariola Zarzycka-Rzucidło, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Prokuratura uznała również za niezgodne z prawem działania operacyjne CBA, które polegały na wręczeniu łapówki Andrzejowi K., za co odpowiada Mariusz Kamiński. – Mimo uzasadnienia podejrzenia popełnienia przestępstwa podjął on decyzję o przeprowadzeniu operacji specjalnej, co spowodowało, że działania operacyjne podległych mu funkcjonariuszy były podżeganiem do przestępstwa – komentowała Zarzycka-Rzucidło.
– Uważam, że zarzuty, jakie zostały mi postawione, nie mają żadnych podstaw faktycznych ani prawnych, co więcej, uważam, że zostały mi one postawione w sposób bezprawny – stwierdził Kamiński. Zdaniem szefa CBA, większość z nich dotyczy faktu składania wniosków np. o kontrole operacyjne, tj. podsłuchy. – Jeżeli ktoś składa wniosek, to ktoś ten wniosek rozpatruje i zatwierdza. Jeżeli ja jestem dzisiaj podejrzany, że złożyłem wniosek, to ława oskarżonych będzie bardzo długa i Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie będzie miała ogromny problem, bo obok mnie będą musieli zasiąść również ci, którzy ten wniosek zatwierdzali – zaznaczył Kamiński. Wyjaśnił, że chodzi nie tylko o prokuratorów, ale również o sędziów, którzy wyrażali zgodę na przeprowadzenie kontroli operacyjnej.
– Działania antykorupcyjne, jakie prowadzimy, często dotyczą ludzi establishmentu, ludzi niezwykle wpływowych. Dla nas korupcja nie ma barw politycznych i przestępcy korupcyjni tych barw nie mają, są to po prostu przestępcy – zaznaczył Kamiński. Przypomniał, że osobiście podejmuje decyzje i osobiście kieruje działaniami biura, tak też było w przypadku prowokacji CBA i działań w sprawie odrolnienia gruntów na Mazurach. Jego zdaniem, cała ta sprawa jest odwetem za wykrycie afery hazardowej.


Mariusz Kamieniecki
drukuj