Plaga samobójstw jak tsunami
Dwa miesiące temu potężne trzęsienie ziemi nawiedziło Japonię, wywołując
olbrzymią falę tsunami, która spustoszyła północno-wschodnie wybrzeże wyspy
Honsiu. W kataklizmie zginęło około 27 tys. osób. Jest to ogromna tragedia, o
której mówi cały świat. Tymczasem przez ten kraj – w ciszy, bez oka kamer –
przetacza się co roku także inna. Od kilku lat każdego roku w Japonii ok. 30
tys. osób popełnia samobójstwo.
Dyrektor Referatu Misyjnego Księży Werbistów o. Wiesław Dudar w rozmowie z nami
zwraca uwagę, że tragedia samobójstw w Japonii dotyka zwłaszcza ludzi młodych. –
Misjonarze, którzy pracują w Japonii, opowiadają o ogromnym wyścigu szczurów w
tym kraju. Japończycy to ludzie ogromnie honorowi, więc kosztem swojego wolnego
czasu, zdrowia chcą być jak najlepszymi pracownikami. Młodzi ludzie często nie
wytrzymują tego psychicznie. Tempo życia, wymagania, jakie się im stawia, kończą
się często w najgorszym przypadku samobójstwem, a nierzadko także – kiedy czują,
że nie spełniają pokładanych w nich nadziei – chorobami psychicznymi czy
uzależnieniami – wyjaśnia o. Dudar. Do tego dochodzi jeszcze jeden problem. Jak
przypomina ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, etyk, prodziekan Wydziału
Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, samobójstwa są
niejako wpisane w tradycję Japonii. – Wszyscy pewnie słyszeli o uświęconych
tradycją seppuku czy harakiri. To jednak nie zmienia faktu, że ta śmierć jest
tragedią, jest złem – podkreśla.
Niestety, Japonia nie jest jedynym krajem, który doświadcza plagi samobójstw. Do
państw o najwyższym wskaźniku przypadków odbierania sobie życia należą takie
bogate kraje, jak: USA, Kanada czy Szwajcaria. W Europie wysoki wskaźnik
samobójstw mają: Estonia, Łotwa, Litwa, Finlandia, Węgry oraz Rosja. W krajach
azjatyckich przodują właśnie Japonia i Chiny. Ostatnio – jak podał portal
informacyjny Yahoo Finance – pracownicy chińskich fabryk należących do firmy
Foxconn, produkujących sprzęt elektroniczny, zostali zmuszeni do złożenia
pisemnych zobowiązań, w których obiecują, że nie popełnią samobójstwa. Jest to
wynik tego, że w ciągu ostatnich 16 miesięcy co najmniej 14 pracowników fabryki
odebrało sobie życie. Najmniej samobójstw dokonują mieszkańcy Ameryki Łacińskiej
i krajów arabskich. Kraje afrykańskie nie dostarczają wystarczających danych. W
Polsce liczba samobójstw w ostatnich latach waha się w granicach 4 tys. rocznie.
Obojętność na problem
Pytany o to, dlaczego plaga samobójstw dotyka raczej krajów rozwiniętych niż
biednych, dr Piotr Szczukiewicz, psycholog, zwraca uwagę, że wiąże się to z
pojawiającymi się w pewnym momencie pytaniami o sens życia. – Dopiero kiedy
człowiek zaspokoi swoje podstawowe potrzeby, ma zapewniony byt, wówczas zaczyna
stawiać sobie pytania o sens życia – wyjaśnia. – Kiedy człowiek nie odnajduje
go, a do tego często dołączy np. tzw. kryzys pustego gniazda czy trudność ze
zdobyciem lub utrata wymarzonej pracy, staje przed pustką. Często jedynym
sposobem na rozwiązanie swojego problemu widzi właśnie w samobójstwie – wyjaśnia
psycholog. Jednocześnie podkreśla, że przyczyny samobójstw mogą być kliniczne:
ciężki przebieg depresji czy zaburzenia psychiczne, albo – jak nazywa to
psychologia – funkcje egzystencjalne, czyli po prostu brak poczucia sensu życia.
– Często dochodzi do tego brak oparcia w rodzinie czy brak więzi międzyludzkich
– zaznacza.
Według danych podawanych przez World Health Organization, każdego roku na całym
świecie wskutek samobójstwa umiera około miliona ludzi. Niestety, problem się
może pogłębiać wobec lansowania, zwłaszcza w mediach, obrazu samobójstwa jako
tzw. wolnego wyboru. Próbuje się wmówić ludziom, że każdy ma prawo zdecydować o
tym, czy chce żyć, czy woli umrzeć. Przekonanie społeczeństw do takiej postawy
rodzi obojętność wobec śmierci. Ostatecznie sprowadza się to do tego, że np.
świat płacze po śmierci 27 tys. ludzi, którzy zginęli po tsunami w Japonii, ale
zdaje się być obojętny wobec 30 tys. zgonów rocznie, do których dochodzi w
wyniku samobójstw.
Grzech ciężki
Kościół katolicki, który stoi na straży życia, jednoznacznie potępia samobójstwo
i uznaje jako grzech ciężki. – Samobójstwo jest zawsze złem, które nie ma
żadnego usprawiedliwienia – podkreśla ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.
Podkreśla jednocześnie, że w ostatnich latach Kościół zmienił swoje podejście do
osób odbierających sobie życie. – Dziś samobójcom nie odmawia się pogrzebu
katolickiego czy nie chowa się ich za murem cmentarza. Kościół zdecydowanie
potępia czyn, ale nie człowieka. Dziś uważamy akt samobójstwa za skrajnie
desperacki, wręcz za rezultat zaburzeń psychicznych. To ma wpływ na
odpowiedzialność samobójcy. Nie odmawiamy zatem dziś Mszy św. czy pogrzebu, ale
chcemy towarzyszyć i pomóc temu biednemu człowiekowi w jego ostatniej drodze na
ziemi – podkreśla ks. prof. Bortkiewicz.
Podczas spotkania kapłanów z Benedyktem XVI, które odbyło się 24 lipca 2007 r. w
Auronzo, Ojciec Święty został zapytany, co trzeba zrobić, by młodzież, która
jest przyszłością i nadzieją świata, w obliczu różnych trudności nie uciekała
się do samobójstwa. Papież odpowiedział, że każdy człowiek musi odnaleźć sens i
cel swojego życia. Pomocą w tym jest wiara w Boga i Jego nieskończona miłość.
Jak naucza Katechizm Kościoła Katolickiego, każdy jest odpowiedzialny przed
Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. "Bóg pozostaje najwyższym Panem
życia. Jesteśmy obowiązani przyjąć je z wdzięcznością i chronić je ze względu na
Jego cześć i dla zbawienia naszych dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie
właścicielami życia, które Bóg nam powierzył. Nie rozporządzamy nim" (KKK 2280).
Małgorzata Pabis
