Pierwszy głos dzwonka po powodzi
Dorosłym trudno otrząsnąć się po traumie, jaką przeżywają po tegorocznych
powodziach i nawałnicach. Tym trudniej będzie opanować stres dzieciom i
młodzieży, którzy właśnie rozpoczęli rok szkolny. W wielu z nich wciąż tkwi
obraz tragedii, z jaką przyszło im się zmierzyć kilka tygodni temu.
W wyniku tegorocznych powodzi zniszczonych zostało w różnym stopniu ponad
osiemset szkół. Wśród nich są także placówki w dotkniętej kataklizmem na
początku sierpnia Bogatyni. To niewielkie miasto (8,5 tys. mieszkańców) na
Dolnym Śląsku niemal doszczętnie zniszczyła niewielka z pozoru rzeczka
Miedzianka. Na skutek zerwania dróg Bogatynia została odcięta od świata,
uszkodzonych bądź całkowicie zniszczonych było blisko trzysta domów. Ucierpiały
też szkoły.
– Dla mnie, podobnie jak dla wszystkich mieszkańców Bogatyni, był to ogromny
szok i ból. Kiedy zobaczyłem zalane, zniszczone doszczętnie domy, pierwsze
pytanie, jakie sobie zadałem, brzmiało: co dalej. Czy uda się doprowadzić nasze
miasto do stanu sprzed powodzi, by mogło normalnie funkcjonować? Jak długo to
może potrwać? – opowiada zastępca burmistrza Bogatyni Jerzy Stachyra,
odpowiedzialny za sprawy społeczne, edukację, kulturę i sport na terenie miasta
i gminy. Dzięki zaangażowaniu dyrektorów, nauczycieli, a także samych rodziców,
którzy mimo własnych strat pomagali przy usuwaniu szkód w szkołach, udało się
bardzo wiele zrobić. Od rezygnacji silniejsza okazała się nadzieja i wiara, że
się uda. – Te szkoły własnymi siłami starały się doprowadzić swoje obiekty do
normalności. Wszyscy związani na co dzień ze szkołą od pierwszego dnia byli na
miejscu. Usuwali szlam, osuszali mury. Mam świadomość, że wykonaliśmy ogromną
pracę – dodaje Jerzy Stachyra.
Rok szkolny z ograniczeniami
W Bogatyni, gdzie jest ponad 2,5 tysiąca uczniów, straty w placówkach
oświatowych wywołane przez powódź wyniosły ok. 3 milionów złotych. Najbardziej
ucierpiała Szkoła Podstawowa nr 1, która znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie
Miedzianki. Na skutek zalania do remontu nadaje się zarówno stołówka, jak i cały
blok żywieniowy ze sprzętem ruchomym. Tylko tu straty przekroczyły milion
złotych. Ponadto trzeba wyremontować salę gimnastyczną i zespół sanitariatów na
najniższym piętrze.
W wyniku powodzi ucierpiał też Zespół Szkół Zawodowych, tzw. Górnik, gdzie
zalane były pomieszczenia warsztatów szkolnych oraz Zespół Szkół
Ogólnokształcących, gdzie podtopione zostały niższe kondygnacje. W szkołach tych
jednak rok szkolny rozpoczął się 1 września. Straty są także w Zespole Szkół
Podstawowych i Gimnazjum w Porajowie, gdzie zostały zalane najniższe
kondygnacje, m.in. kotłownia i sala gimnastyczna. W mniejszym stopniu ucierpiały
inne placówki oświatowe, m.in. Szkoła Podstawowa w Opolnie Zdroju.
Mimo starań nowy rok szkolny rozpoczął się z pewnymi ograniczeniami. – Na
przykład w Szkole Podstawowej nr 1 zamknięty będzie blok żywieniowy, a także
sanitariaty na najniższym poziomie. Do chwili wymiany urządzeń nie będzie też
działać kotłownia w placówce w Porajowie – wyjaśnia Jerzy Stachyra. Tymczasowo
zadania żywieniowe przejmie Gimnazjum nr 1, które nie ucierpiało w wyniku
powodzi, a przygotowane posiłki będą przewożone i dostarczone dzieciom objętym
żywieniem.
Ratowali życie, uciekając oknem
Chociaż nie wszystkie szkoły w Bogatyni ucierpiały bezpośrednio w wyniku
powodzi, to jednak przygotowania do rozpoczęcia nowego roku szkolnego były
utrudnione z innych względów. Tak było chociażby w Zespole Szkół z Oddziałami
Integracyjnymi, w skład której wchodzą Oddział "0", Szkoła Podstawowa nr 3 i
Gimnazjum nr 2, gdzie po kataklizmie zorganizowano punkt ewakuacyjny. Mieszkało
tu około dwustu osób pozbawionych dachu nad głową, bo tylko tam władze mogły
zapewnić im tymczasowe schronienie. Na kilka dni przed rozpoczęciem roku
szkolnego powodzianie zostali przeniesieni do innych obiektów zastępczych, wciąż
jednak tymczasowych. W szkole stacjonowali również żołnierze i wolontariusze,
którzy nieśli pomoc Bogatyni i jej mieszkańcom niemal od pierwszych chwil po
powodzi. Mieściły się tam również magazyny i punkt wydawania darów, jakie z
całego kraju napływały do poszkodowanych.
W ocenie władz miasta i samej dyrekcji szkoły taka sytuacja w dużej mierze
wpłynęła na przygotowania do nowego roku szkolnego. Jak powiedział nam Jerzy
Stachyra, powodzianie, którzy stracili dorobek życia, zostali zakwaterowani w
szkole 7 sierpnia, a ostatni wyprowadził się w piątek, 27 sierpnia. Część
poszkodowanych trafiła do lokali wynajętych od osób prywatnych. Pokrycie kosztów
wynajmu zapewni pomoc wojewody dolnośląskiego w wysokości do tysiąca złotych na
rodzinę. – Część rodzin trafiła też do budynku dawnej strażnicy Straży
Granicznej, której właścicielem jest Agencja Nieruchomości Rolnych. Oprócz tego
zakwaterowani są w Hotelu Górniczym oraz w budynku po Straży Granicznej w
Porajowie. Tymczasowe mieszkania znajdą się także w budynku po dawnym Gimnazjum
nr 2 – wylicza zastępca burmistrza Bogatyni. Osoby tam zakwaterowane będą
czekały na nowe mieszkania.
W minioną niedzielę w szkole, w której rok szkolny rozpoczęło około 930 dzieci,
zaczęło się generalne sprzątanie i przygotowywanie placówki na przyjęcie
uczniów. – Rok szkolny rozpoczął się u nas normalnie, mamy już przygotowany plan
lekcji dla uczniów – mówi dyrektor szkoły Irena Komarnicka. Podkreśla ogromne
zaangażowanie nauczycieli, którzy mając wolne, przychodzili do szkoły, by
pomagać. – Nikt się nie skarżył, wszyscy zakasali rękawy i wykonali ogromną
pracę, nawet taką, w którą trudno było jeszcze trzy tygodnie temu wierzyć, że
się uda – dodaje dyrektor Komarnicka.
Dla powodzian nowy rok szkolny oznacza kolejne problemy. Rodzin, którym powódź
zabrała wszystko i których nie stać na samodzielny zakup podręczników, jest
bardzo dużo. Bartosz, syn pani Jolanty Pieczary, rozpoczyna naukę w piątej
klasie. W powodzi stracili wszystko. – Nasz dom zalało już rano, życie
ratowaliśmy, uciekając oknem. Nic nam nie zostało – mówi rozgoryczona pani
Jolanta. Od chwili powodzi mieszka u siostry w Porajowie. – Najbardziej
potrzebny jest nam dom. Jak nie ma się własnego kąta, trudno cokolwiek budować,
a przecież wszystko musimy rozpoczynać od nowa – dodaje Jolanta Pieczara.
Opowiada, że syn na skutek przeżyć związanych z powodzią niechętnie wraca do
Bogatyni. – Bartek nie był na szczęście z nami podczas powodzi, ale kiedy
przyjechał, widział swoje rzeczy wyrzucone pod domem. W ogóle nie chciał tu
wracać. Syn jest niezwykle uczuciowym chłopcem i bardzo to przeżywa. Myślę, że
to wszystko ciągle jest w nas i tak naprawdę skutki tego, co się wydarzyło 7
sierpnia, będziemy jeszcze długo odczuwać – uważa mama Bartka. Rodziny w obecnej
sytuacji nie stać na zakup podręczników dla syna, dlatego zgłosiła ten fakt do
Urzędu Miasta i Gminy w Bogatyni. – Myślę, że nie zostawią nas samych i w jakiś
sposób nam pomogą – mówi z nadzieją Jolanta Pieczara.
Wyprawka dla ucznia
Kiedy dyrekcje szkół starają się w miarę możliwości zapewnić uczniom warunki do
nauki, rodzice głowią się, jak wyposażyć dzieci w szkolne wyprawki. Wielu z nich
w obecnej sytuacji nie stać na zakup książek, zeszytów i przyborów do nauki. Jak
powiedziała nam Joanna Iżycka-Kuś, naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu
w Urzędzie Miasta i Gminy w Bogatyni, 470 dzieci zakwalifikowano do otrzymania
wyprawki szkolnej. Praktycznie wszystkie rodziny, które otrzymały zasiłek
socjalny do sześciu tysięcy złotych (oczywiście tam, gdzie są dzieci),
kwalifikują się także do wsparcia finansowego na zakup podręczników. – Każde
dziecko, którego rodzina została poszkodowana w powodzi, otrzyma zasiłek na
zakup wyprawki szkolnej w wysokości tysiąca złotych. Monitowałam już w resorcie
oświaty i gdy tylko pieniądze nadejdą, zostaną wypłacone tym, którym się należą
– wyjaśnia Joanna Iżycka-Kuś. Niezależnie od tego będą wyprawki, które
przysługują corocznie rodzicom o niższych dochodach, a które wypłaca gmina.
Problemem, który jeszcze długo będzie wymagał szczególnej uwagi władz, rodziców
i samych dzieci, będzie bezpieczny transport uczniów do szkół. Trzeba bowiem
pamiętać, że ogromna część infrastruktury drogowej w Bogatyni została zniszczona
przez powódź. Naprawa może potrwać nawet rok. Są bowiem takie miejsca, które
wymagają korekcji koryta rzeki i dopóki to nie nastąpi, trudno mówić o
przywróceniu komunikacji i położeniu dróg. Tak jest np. w dzielnicy Markocice,
która – położona najbliżej rzeki Miedzianki – ucierpiała najbardziej. – Jeszcze
w niedzielę żołnierze pracowali nad udrożnieniem niektórych dróg. Z naszej
strony zrobimy wszystko, by dzieci bezpiecznie mogły dotrzeć do szkół. Jesteśmy
na to przygotowani – zapewnia naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu w
Urzędzie Miasta i Gminy w Bogatyni.
Ogromnie ważna będzie też pomoc psychologiczna dla uczniów, którzy doświadczyli
powodzi. – Już od trzeciego dnia po powodzi uruchomiliśmy stały punkt pomocy
psychologicznej. Kilku psychologów pracowało także w terenie, by pomóc ludziom,
którzy potracili domy bądź których domy na skutek zniszczeń zakwalifikowano do
rozbiórki. Zdajemy sobie sprawę z tego, że będziemy musieli pomóc także
dzieciom. W tym celu zostaną uruchomione zajęcia grupowe bądź indywidualne, w
zależności od potrzeb – zapowiada Joanna Iżycka-Kuś. Ponadto we wszystkich
szkołach zostanie wydłużony czas pracy świetlic na tyle, na ile to będzie
konieczne. Wszystko po to, by uczniowie mogli w godziwych warunkach odrobić
lekcje.
Około trzystu dzieci z Bogatyni, dzięki ofiarności osób prywatnych, instytucji,
a także Ministerstwa Edukacji Narodowej mogło wyjechać na kolonie i wczasy.
Część z nich została wyposażona w nowe ubrania i pomoc rzeczową w postaci
wyprawek. Mimo otwartego serca wielu ofiarodawców, którzy wciąż nadsyłają dary
do Bogatyni, w dalszym ciągu potrzebna jest pomoc rzeczowa.
– Apelujemy o wyprawki szkolne. Jeżeli ktoś chciałby podzielić się z dziećmi
powodzian, to bardzo o to prosimy. Mimo zaangażowania wielu instytucji i osób
prywatnych potrzeby są wciąż ogromne – apeluje Joanna Iżycka-Kuś. Blisko 40
uczniów, zwłaszcza mieszkających przy ulicach, do których z powodu zniszczeń w
jezdniach nie można dojechać, rozpoczęło rok szkolny poza Bogatynią w ramach
tzw. zielonych szkół zorganizowanych przez kuratorium oświaty.
Powrót do normalności po kataklizmie, jaki nawiedził Bogatynię, może potrwać
nawet kilka lat. Wiele zależy od wsparcia władz centralnych. Rozmiar zniszczeń
jest tak ogromny, że lokalne władze i mieszkańcy Bogatyni sami nie dadzą rady.
Dotyczy to także, a może przede wszystkim ogromnie ważnej infrastruktury
szkolnej. – Złożyliśmy już odpowiedni wniosek i mamy zapewnienie resortu
edukacji, że środki przeznaczone na remonty szkół będą w stu procentach
refundowane w ramach rezerwy oświatowej. Potwierdzili to także przedstawiciele
Ministerstwa Edukacji Narodowej, którzy ostatnio gościli w Bogatyni. Trwa
procedura wyłaniania wykonawcy, który wkrótce przystąpi do pracy – powiedział
nam Jerzy Stachyra, zastępca burmistrza Bogatyni. – Jestem zbudowany postawą
dyrektorów, nauczycieli i rodziców i wierzę, że placówki, które ucierpiały w
wyniku powodzi, za jakiś czas będą jeszcze piękniejsze niż przed powodzią –
uważa Jerzy Stachyra. Zanim to jednak nastąpi, przed społecznością i władzami
Bogatyni wiele pracy i wyrzeczeń. Oby tylko po początkowym zainteresowaniu rządu
i mediów ludzie nie zostali pozostawieni sami sobie, jak to często bywa.
Mariusz Kamieniecki
