Pamiętaj o Fatimie

Nigdy nie zapomnę 16 października 1978 roku – dnia wyboru ks. kard. Karola
Wojtyły na Następcę św. Piotra. Poczułem się wówczas najszczęśliwszym
człowiekiem. Do naszego kowieńskiego seminarium duchownego, gdzie się
przygotowywałem do kapłaństwa, cały dzień przychodzili ludzie i pytali, czy to
rzeczywiście prawda, że Papieżem został krakowski arcybiskup. Odpowiadałem, że
tak. Jaka wtedy była radość u wszystkich. Mówili: on jest jednym z nas, on
dobrze wie, co to znaczy wojujący ateizm, jego nie da się oszukać. Jednym
słowem, ten wybór dał nową nadzieję nawet wbrew nadziei (por. Rz 4, 18). Tę
nadzieję umocniły pierwsze słowa nowego pontyfikatu: Nie bójcie się! Otwórzcie
drzwi Chrystusowi! Tylko w Chrystusie człowiek może poznać siebie!

Podczas inauguracyjnej Mszy św. 22 października ludzie ze łzami w oczach
klęczeli przed telewizorami, wierząc, że z nowym Papieżem przyjdą nowe zmiany. I
Ojciec Święty nie zawiódł tych oczekiwań. On przemawiał, kiedy uciemiężone
narody nie mogły mówić. On stał się człowiekiem, który zmienił świat.
Pierwszy raz spotkałem się z Janem Pawłem II podczas audiencji ogólnej w środę,
28 maja 1986 roku. Bardzo dobrze pamiętam ten gorący dzień i te tłumy wpatrujące
się w Papieża i uważnie słuchające jego nauczania. On jak magnes przyciągał
wszystkich do siebie. Potem mnie przedstawiono Ojcu Świętemu. Pracowałem wówczas
na Litwie. Papież z wielkim wzruszeniem przyjął wiadomość, że są księża z Litwy,
która była znana z walki o wolność religii, i pobłogosławił nam. Byłem bardzo
szczęśliwy.
25 lipca 1989 r. Jan Paweł II mianował mnie biskupem administratorem apostolskim
dla katolików obrządku łacińskiego na Białorusi. On też udzielił mi sakry
biskupiej w Bazylice św. Piotra 20 października 1989 roku. Jeszcze przed
konsekracją zostałem zaproszony na kolację, podczas której Papież bardzo
interesował się życiem religijnym na Wschodzie, szczególnie na Białorusi.
Podczas konsekracji przemówił po białorusku, co zabrzmiało bardzo wymownie. Po
konsekracji przy słynnej Piecie w Bazylice św. Piotra podszedł do mnie i
powiedział: "Tadeuszu, nie bój się, ja się modlę za ciebie, wszystko będzie
dobrze". Jestem mu bardzo wdzięczny za te pełne otuchy słowa. Towarzyszą mi
podczas posługi biskupiej i rzeczywiście odczuwam moc jego modlitwy.
13 kwietnia 1991 r. Jan Paweł II posłał mnie do Moskwy, gdzie trzeba było
wszystko zaczynać od początku po 70 latach ateizacji. Wtedy rozpoczęły się dosyć
częste osobiste kontakty z Jego Świątobliwością. Jak się cieszył, kiedy
opowiadałem mu o otwarciu nowych parafii, kolegium teologicznego, seminarium,
wydawnictw, Caritas itd. Bardzo mocno przeżywał podział chrześcijaństwa i trudne
stosunki z prawosławiem, jednocześnie wykazywał ogromny szacunek dla Cerkwi
prawosławnej. Kiedy opowiadałem o trudnościach, to zawsze mi mówił: "Pamiętaj o
orędziu fatimskim, o słowach Maryi: "Moje Niepokalane Serce zatryumfuje i Rosja
się nawróci"". Bardzo pragnął odwiedzić Rosję i Białoruś. Przeżywał, że nie dane
mu było tego uczynić.
Podczas ponad 16 lat pracy w Rosji doświadczyłem bardzo wiele znaków ogromnej
życzliwości względem Jana Pawła II od urzędników, rosyjskiej inteligencji i
prostych ludzi różnych wyznań i nawet niewierzących. Kiedy pewnego razu
dziennikarz w Moskwie pochwalił Michaiła Gorbaczowa za to, że demontował system
komunistyczny, ten odpowiedział: "Nie, nie ja, ale Jan Paweł II".
W sobotę, 2 kwietnia 2005 r., byłem z wizytą duszpasterską w Twerze położonym
ok. 180 km od Moskwy w kierunku Sankt Petersburga. Po otrzymaniu wiadomości o
śmierci Jana Pawła II natychmiast wróciłem do Moskwy. W nabożeństwach żałobnych
przez cały tydzień brali udział przedstawiciele państwa, korpusu
dyplomatycznego, ludzie różnych wyznań, nawet żydzi i muzułmanie. Podobnie
działo się na Białorusi. W wielu wypadkach mówiono, że odszedł święty człowiek.
Dlatego słowa "Santo subito" na placu św. Piotra podczas uroczystości
pogrzebowych Jana Pawła II, zarówno na Białorusi, jak i w Rosji, i o ile wiem,
także we wszystkich krajach byłego ZSRS, były przyjęte jako należące się temu
wielkiemu Papieżowi.
Kościół katolicki na Wschodzie natychmiast włączył się w modlitwę o rychłe
wyniesienie na ołtarze Jana Pawła II. Przetłumaczono na języki narodowe modlitwy
o beatyfikację. Na Białorusi zorganizowano szereg konferencji, konkursów,
koncertów poświęconych wielkiemu Papieżowi i człowiekowi, a także postawiono ok.
15 pomników w różnych parafiach. Praktycznie na Białorusi nie znajdzie się
kościoła, w którym nie byłoby obrazu bł. Jana Pawła II. Władze Mińska oficjalnie
zarejestrowały parafię pw. bł. Jana Pawła II. A w Moskwie na dziedzińcu
Rosyjskiej Państwowej Biblioteki Literatury Zagranicznej postawiono niedawno
jego monument. Na prośbę Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi Watykan
zatwierdził jako dowolne wspomnienie bł. Jana Pawła II w Kościele Białorusi 22
października.
Wszystko to wskazuje, że kult Jana Pawła II na Wschodzie, w tym w szczególny
sposób na Białorusi, rozwija się bardzo szybko. Wierni są mu wdzięczni za daną
na czasy prześladowań nową nadzieję, za odrodzenie struktur Kościoła
katolickiego, za wielką miłość ku nim, za jego niezłomne świadectwo wiary, za
wielkie rekolekcje odchodzenia do Domu Ojca Niebieskiego…
Nasi wierni głośno i w myślach powtarzają słowa: "Janie Pawle Wielki! Nie dane
było Ci odwiedzić naszego kraju. Wierzymy mocno, że obecnie duchem jesteś z nami
w tych tak trudnych czasach, kiedy nasza Ojczyzna jest wystawiona na nowe próby.
Wyproś u Boga łaskę rozwiązania wszystkich złożonych problemów! Błogosław nam i
módl się za nami!".

Ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz,
metropolita mińsko-mohylewski

drukuj