Oświadczenie płk. Mikołaja Przybyła wygłoszone podczas konferencji prasowej 9 stycznia
W dniu 16 listopada 2011 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła
śledztwo w sprawie Po Śl. PZ 86/10 dotyczącego ujawnienia tajemnicy służbowej i
rozpowszechniania bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego,
dotyczącego katastrofy smoleńskiej, tj. o przestępstwo z art. 266 par. 2 kk i
inne.
Bezpośrednią przyczyną wszczęcia śledztwa był fakt, iż w sprawie Po Śl. 54/10
dotyczącej katastrofy smoleńskiej prowadzonej przez Wojskową Prokuraturę
Okręgową w Warszawie dochodziło do nieustannego wycieku informacji i dane o
charakterze niejawnym pojawiały się w prasie lub portalach internetowych.
Naczelny Prokurator Wojskowy gen. bryg. Krzysztof Parulski, po wcześniejszej
rozmowie z Prokuratorem Generalnym Andrzejem Seremetem, polecił mi przeprowadzić
śledztwo, które miało ustalić sprawcę lub sprawców przestępstwa ujawniania
tajemnicy służbowej.
Śledztwo miało też spowodować zatamowanie przecieków prasowych.
Było to niezwykle istotne, gdyż sytuacja, w której informacje niejawne
przekazywane przez prokuratorów Federacji Rosyjskiej do Prokuratury Generalnej w
Polsce przedostawały się do mediów, powodowała utrudnienia we wzajemnej
współpracy i opóźnienia w tak istotnym śledztwie.
Z uwagi na szczególny charakter śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej
polecono mi dopełnić wszystkich obowiązków i dołożyć szczególnych starań, by
ustalić źródło przecieku.
Wszechstronne sprawdzenie okoliczności musiało obejmować również sprawdzenie
wątku ewentualnego udziału obcych służb specjalnych zainteresowanych w
podgrzewaniu atmosfery wokół katastrofy smoleńskiej i wzajemnego konfliktowania
Polaków. Zwłaszcza w perspektywie nadchodzących w 2011 r. wyborów
parlamentarnych i przewidywanej walki politycznej.
W istocie śledztwo rozpoczęło się od uzyskania notatki służbowej z dnia 10
listopada 2010 r. sporządzonej przez pełniącego obowiązki Rzecznika Prasowego
Naczelnej Prokuratury Wojskowej kpt. Marcina Maksjana.
Notatka zawierała informację o tym, że osoba, która przedstawiła się jako
redaktor Maciej Duda, zażądała odpowiedzi na pytania dotyczące materiału
opatrzonego klauzulą niejawne. Rzecznik Prasowy takiej informacji nie udzielił.
W odpowiedzi usłyszał, iż wszystkie odpowiedzi na przedmiotowy temat znajdują
się w "nadzorkach NPW" (chodzi o akta nadzoru prokuratorskiego), i aby Rzecznik
Prasowy uzyskał dla niego wiedzę od prokuratora Pasionka lub gen. bryg.
Zbigniewa Woźniaka – zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego. (Osoba ta
podała informacje przesłane pocztą elektroniczną dotyczące kontaktowych numerów
telefonicznych). Sytuacja taka, kiedy rzekomy dziennikarz ujawnia swoje źródło
informacji i wskazuje na potencjalnego sprawcę przestępstwa ujawnienia tajemnicy
służbowej, w mojej ocenie była nieprawdopodobna i na początkowym etapie śledztwa
wykluczałem możliwość, że do kpt. Maksjana dzwonił dziennikarz.
Stąd też w planie śledztwa przyjęto założenie dotyczące konieczności
weryfikacji wszystkich kontaktów telefonicznych prokuratorów posiadających
wiedzę w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Na moje polecenie kpt. Łukasz Jakuszewski, wykonujący incydentalne czynności
w sprawie, sporządził szereg postanowień o żądaniu podania danych abonentów
numerów telefonicznych, z którymi łączyli się prokuratorzy posiadający
limitowane informacje. Prokurator ten nie wiedział, do kogo w istocie należą lub
mogą należeć telefony.
Ja zaś, jako "główny prowadzący" – jak określiły to media, miałem istotne
wątpliwości co do tożsamości osób, które próbowały uzyskać od prokuratorów
informacje o charakterze niejawnym.
Stąd też miałem pełne prawo WERYFIKOWAĆ swoją wiedzę na temat uzyskanych po
wykonaniu niezbędnych czynności w śledztwie numerów telefonicznych i dopiero po
uzyskaniu informacji od operatorów sieci telefonicznych na temat danych
abonentów mogłem określić, czy numer użytkowany jest przez policjanta, księdza,
lekarza czy też przez dziennikarza.
Zarzuty, że miałem pełną wiedzę w tym zakresie i podałem przedstawicielom
mediów informacje nieprawdziwe, są całkowicie bezpodstawne i kłamliwe. Grożenie
mi przez gazety odpowiedzialnością dyscyplinarną za rzekome wprowadzenie opinii
publicznej w błąd, uważam za jawne godzenie w zasadę niezależności prokuratora i
kneblowanie mi ust.
Jeszcze raz oświadczam, że zarówno ja, jak i prokurator kpt. Łukasz
Jakuszewski pełną wiedzę w tym zakresie posiedliśmy dopiero po uzyskaniu
wszystkich danych od operatorów. Udzielając informacji prasowej, podałem
informacje prawdziwe i rzetelne.
Postanowienia wydane w zakresie uzyskania danych personalnych, wykazu
połączeń telefonicznych, wykazu wiadomości tekstowych, a nawet te dotyczące
żądania wydania treści wiadomości tekstowych uważam za całkowicie uzasadnione i
nienaruszające obowiązującego prawa.
Moja ocena wynika wprost z zastosowania przepisu art. 236 a obowiązującego
kodeksu postępowania karnego, który umożliwia prokuratorowi sięganie po dowody
elektroniczne.
W obowiązującej doktrynie prawnej sytuacja ta nie budzi żadnych wątpliwości
(por. Lach A., Gromadzenie dowodów elektronicznych, Prokuratura i Pr.
2003/10/16, lub Witkowska K., Prok i Pr. 2011/1/98), gdzie jasno wskazano, cyt.:
"kodeks postępowania karnego nie zawiera ograniczeń ani podmiotowych, ani
przedmiotowych co do zakresu żądania określonego w art. 236 a k.p.k. Można więc
żądać wydania korespondencji lub przesyłki, której adresatem jest dowolna osoba,
lub wykazu połączeń dowolnego abonenta telefonu, jak również w każdym
postępowaniu, niezależnie od wagi przestępstwa. Rzeczy te mogą zostać poddane
oględzinom niezależnie od tego, że zostaną one w późniejszym terminie poddane
czynnościom zmierzającym do ujawnienia dowodów z ich intelektualnej zawartości".
Stąd też prokurator żądający wykazu połączeń telefonicznych, w tym treści SMS,
by wykonać oględziny i analizę – w świetle powyższego stanowiska działał
prawidłowo.
Oceniając zaistniałą sytuację – podanie informacji przez prasę, że Prokuratura
Wojskowa kilkakrotnie złamała prawo, na podstawie jakieś opinii, z którą nie
zdążył się zapoznać i ujawnić jej treści Prokurator Generalny, uważam za
skandal!!!
Do dnia dzisiejszego nie wiadomo, czy postanowienia wydane przez prokuratora
Łukasza Jakuszewskiego zostały zaskarżone, a jeżeli tak, to jakim prawem opinię
wydaje jakaś prokuratura apelacyjna przed rozstrzygnięciem sądowym!!!
Taką sytuację można nazwać "przedsądem" i próbą bezprawnego wywarcia wpływu na
niezawisły sąd, zanim jeszcze podjął decyzje.
Również za skandaliczne uważam zachowanie Rzecznika Prasowego Prokuratora
Generalnego Mateusza Martyniuka, prokuratora Jacka Skały ze Związków Zawodowych
Prokuratorów i Pracowników Prokuratury oraz prokurator Małgorzaty Bednarek
reprezentującej Stowarzyszenie Ad Vocem, którzy poprzez swoje oświadczenia w
mediach wydali wyrok skazujący na śmierć zawodową prokuratora Łukasza
Jakuszewskiego, nie znając stanu faktycznego sprawy ani obowiązującego
stanowiska ekspertów z tej dziedziny prawa. Sprawdzana w toku śledztwa wersja o
udziale obcych służb specjalnych zainteresowanych sprawą katastrofy smoleńskiej
uzyskała swoje potwierdzenie w materiale dowodowym.
Prokurator nadzorujący postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej, nie
informując o tym wcześniej przełożonych, wszedł w kontakt z przedstawicielami
obcych służb specjalnych. Prokurator nie posiadał ochrony kontrwywiadowczej,
która pozwala na weryfikację, z kim się tak naprawdę kontaktuje.
Jest rzeczą oczywistą, iż przedstawiciel obcych służb specjalnych może
przykładowo twierdzić, że pracuje na rzecz zupełnie innego państwa niż to, jako
agent którego się przedstawia. Próba weryfikacji, z kim faktycznie kontaktował
się prokurator nadzorujący śledztwo smoleńskie, i zapewnienia takiej ochrony ze
strony Służby Kontrwywiadu Wojskowego podjęta przez gen. bryg. Krzysztofa
Parulskiego została w artykule autorstwa Pana Redaktora Łukasza Orłowskiego z
TVN 24 Info przedstawiona jako donosicielstwo!!!
O tym, że przedmiotem rozmowy pomiędzy prokuratorem nadzorującym "śledztwo
smoleńskie" (i jak się na szczęście okazało) funkcjonariuszami amerykańskich
służb FBI i CIA były fakty dotyczące bezpośrednio postępowania przygotowawczego,
świadczą jednoznacznie zeznania przesłuchanego przeze mnie agenta FBI.
Działania tego prokuratora oceniam jednoznacznie jako dalekie od
profesjonalizmu i obowiązujących reguł. O śledztwach prokuratorskich, z agentami
innych państw, zwykle nie rozmawia się w restauracji. Tak mnie szkolono.
Pragnę podkreślić, że w toku całego postępowania przygotowawczego
prowadzonego w sprawie ujawniania osobom nieuprawnionym informacji ze śledztwa
kilkakrotnie referowałem w szczegółach stan śledztwa Prokuratorowi Generalnemu
Andrzejowi Seremetowi. Łącznie z przesłuchaniem Pana Prokuratora Generalnego w
charakterze świadka. Pan Prokurator Generalny Andrzej Seremet miał szczegółową
wiedzę na temat stanu śledztwa i podejmowanych czynności i je akceptował.
Ostatni referat ze stanu sprawy składałem Panu Prokuratorowi Generalnemu na
odprawie służbowej Prokuratorów Wojskowych w Ryni w marcu 2011 r.
Szanowni Państwo, jesteście Dziennikarzami Rzeczypospolitej Polskiej.
W mojej ocenie zostaliście zmanipulowani. Prokuratura Wojskowa, ze
szczególnym uwzględnieniem Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Wydział
ds. Przestępczości Zorganizowanej, w chwili obecnej prowadzi najpoważniejsze
śledztwa dotyczące przestępstw gospodarczych o charakterze zorganizowanym na
szkodę Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.
Zagrożone są nie tylko setki milionów złotych pochodzące z budżetu Państwa,
ale przede wszystkim życie i zdrowie Polskiego Żołnierza, który często otrzymuje
sprzęt wadliwy lub niesprawny. W sytuacjach, gdy wysyłamy żołnierzy na misje,
jest to niedopuszczalne.
W dniu 31 grudnia 2011 r. udzieliłem pełnej informacji na temat rezultatów
prowadzonych przez mój Wydział śledztw. W sprawach dotyczących przestępczości
gospodarczej oskarżaliśmy zawsze skutecznie – bez uniewinnień.
Nasze śledztwa obejmują coraz większy zakres i prowadzą do ujawniania nowych
nieprawidłowości oraz systemu przestępczych powiązań, na styku działania
prywatnej przedsiębiorczości i funkcjonariuszy państwowych decydujących o
dystrybucji środków finansowych. Ujawniliśmy przestępstwa korupcyjne, mechanizmy
ustawiania przetargów i wyłudzania ogromnych kwot z budżetu Wojska Polskiego.
Moim zdaniem to właśnie z tego powodu jesteśmy bezpodstawnie atakowani.
W tej chwili jesteście używani do kampanii mającej przekonać ośrodki
decyzyjne o nieprzydatności i archaiczności systemu wojskowego wymiaru
sprawiedliwości.
Pisząc nieprawdziwe i nieprzemyślane słowa o łamaniu prawa przez Wojskową
Prokuraturę Okręgową w Poznaniu Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej,
zostaliście włączeni w kampanię zmierzającą do jak najszybszego zlikwidowania
tej ostatniej zapory przed systemem zorganizowanej przestępczości pozwalającej
na całkowite i bezkarne okradanie Wojska Polskiego.
Proponowane przejście prokuratorów wojskowych do cywilnych struktur
prokuratury jest rozwiązaniem nieprawidłowym. Sprawy karne dotyczące wojska
rozmyją się w setkach innych i nie będzie już możliwości prowadzenia śledztw z
taką dokładnością i skrupulatnością jak dotychczas. Jako Prokuratorzy Wojskowi
prosimy o poszerzenie kompetencji umożliwiającej nam ściganie wszystkich
przestępstw popełnianych na szkodę Wojska Polskiego. To rozwiąże problem
równomiernego obciążenia sprawami z Prokuratorami Powszechnymi.
W dniu dzisiejszym staję w obronie honoru Prokuratorów Wojskowych i Sędziów
Wojskowych, których określa się jako nieprzydatnych i anachronicznych. W mojej
ocenie należy odejść od systemu statystyki i liczenia spraw przypadających "na
głowę" prokuratora czy sędziego, a zacząć liczyć pieniądze, jakie traciło i
traci Państwo Polskie na skutek przestępstw popełnianych przez zorganizowaną
przestępczość o charakterze gospodarczym żerującą na budżecie Wojska Polskiego i
w tym zakresie rozliczać z działalności Wojskowy Wymiar Sprawiedliwości.
Dlatego też stanowczo protestuję przeciwko prowadzeniu zorganizowanej negatywnej
kampanii medialnej, w toku której padają nieprawdziwe oskarżenia pod adresem
Prokuratury Wojskowej.
Szanowni Państwo, w sprawie Po Śl. PZ 86/10 nikogo nie podsłuchiwaliśmy. Nie
łamaliśmy prawa. Dążyliśmy do ustalenia prawdy w ramach obowiązujących przepisów
prawa karnego.
Protestuję przeciwko wypowiadaniu słów przesądzających o rozstrzygnięciu
skomplikowanej kwestii prawnej, zanim zrobił to niezawisły sąd przez media i
"kolegów" prokuratorów.
Protestuję przeciwko produkowaniu kolejnych bubli prawnych, jakimi będą
proponowane przez urzędników Prokuratora Generalnego zmiany ustawowe dotyczące
likwidacji Sądów i Prokuratorów Wojskowych. Takie niedbalstwo prawne narazi
Skarb Państwa na olbrzymie koszty oraz szereg kompromitujących procesów z
Sędziami i Prokuratorami.
Na zakończenie podkreślam, że w toku mojej całej służby jako prokurator
prokuratury powszechnej, a potem prokurator prokuratury wojskowej nigdy nie
przyniosłem ujmy Rzeczypospolitej Polskiej i będę bronić z całą stanowczością
honoru oficera Wojska Polskiego i Prokuratora.
płk Mikołaj Przybył,
Zastępca Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Poznaniu ds. Przestępczości
Zorganizowanej,
prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej
