Opoka Kościoła w PRL
Kościół, co już coraz powszechniej wiadomo, był jedyną trwałą siłą w
czasach PRL, która oparła się niszczącym działaniom systemu komunistycznego,
stanowiąc zarazem oparcie dla całego społeczeństwa, zapewniając ciągłość bytu
narodowego i podstawę dla przyszłej opozycji. W ciągu kilku lat po wojnie został
zniszczony cały zbrojny opór antykomunistyczny, konspiracja i ostatnie odziały
partyzanckie pozostałe po Armii Krajowej, zdławiono konkurencyjne organizacje,
partie i ugrupowania, skutecznie rozbito i sterroryzowano społeczeństwo. Jedyną
przeszkodą w komunistycznej ekspansji pozostał Kościół jako wiara i jako
organizacja. Postanowiono się z nim rozprawić już w pierwszych latach
powojennych, choć ze względu na siłę, wpływy i organizację – jednak traktowano
go jako „ekspozyturę państwa watykańskiego” – zrezygnowano z czasem ze środków
gwałtownych i postanowiono zniszczyć Kościół i duchowieństwo, ale też oderwać od
niego wiernych, stopniowo, metodycznie i podstępnie, przy zachowaniu pozorów
współżycia i dobrej woli ze strony wspaniałomyślnej władzy, co było stałą
praktyką sowiecką.
Historia tych zmagań, obrony Kościoła i komunistycznych zakusów jest już
nieźle znana, zwłaszcza dzięki licznym publikacjom Instytutu Pamięci Narodowej,
aktywności jego historyków, żmudnej pracy badawczej w archiwach. Na ten temat
liczne prace opublikowali znani już historycy Antoni Dudek i Jan Żaryn,
dołączyli do nich obecnie badacze młodszego pokolenia, tacy jak Jacek Żurek i
Bartłomiej Noszczak, spod których pióra wyszły gruntowne prace źródłowe o
dziejach Kościoła z tego pierwszego, najtrudniejszego okresu PRL. Bartłomiej
Noszczak omówił bardzo szczegółowo politykę PRL wobec Kościoła w okresie
internowania Prymasa Stefana Wyszyńskiego w latach 1953-1956, a więc w
późniejszym okresie pierwszego powojennego dziesięciolecia, choć skrótowo
przedstawił także wcześniejszy okres, natomiast Jacek Żurek zajął się
szczególnym ruchem tzw. księży patriotów, którzy zostali skaptowani przez władze
komunistyczne, skłonieni do różnych form współpracy, co było wynikiem akcji
rozbijania jedności Kościoła, dezintegracji i zastraszania jego środowisk.
Jak zniszczyć Kościół?
Już w 1947 roku na międzynarodowym
zjeździe Kominformu (następnej organizacji po Kominternie) w Szklarskiej Porębie
znany sowiecki aparatczyk i propagandysta Andriej Żdanow przekazywał wyraźne
instrukcje z Moskwy, jak władze komunistyczne mają traktować Kościół polski. Jak
podaje Bartłomiej Noszczak, „Żdanow, na podstawie walki z Kościołem prawosławnym
w ZSRS, proponował zniszczenie hierarchii poprzez masowe aresztowania najpierw
biskupów, a później wybitniejszych księży i działaczy świeckich. Jednocześnie
władze powinny przystąpić do tworzenia podporządkowanych sobie ugrupowań
„postępowych duchownych” i katolików świeckich, gotowych aktywnie wspierać
realizację polityki wyznaniowej państwa. Referat Żdanowa zawierał ponadto
wskazówki dotyczące organizacji szkolnictwa i wychowania młodzieży, zmierzające
do pogłębienia procesów ateizacji i laicyzacji”. Instrukcje te potraktowano
oczywiście bardzo poważnie, choć Gomułka starał się przystosować je do polskich
warunków, rozłożyć na etapy, zakamuflować, znając mocną pozycję Kościoła w
Polsce i stosunek społeczeństwa do nowego ustroju. Dużo bardziej radykalne,
represyjne i wiernopoddańcze wobec Moskwy było środowisko Ministerstwa
Bezpieczeństwa Publicznego z ministrem gen. Radkiewiczem na czele i Julią
Brystygierową, dyrektorem V Departamentu, zajmującego się sprawami
Kościoła.
Represje, ograniczenia działalności Kościoła, akcje jego rozbicia,
dezintegracji i inwigilacji wzmogły się po dojściu do władzy Bieruta, czyli już
w 1948 roku, zwłaszcza zaś po dekrecie watykańskiego Świętego Oficjum z 1949
roku, który groził ekskomuniką katolikom należącym do partii komunistycznej lub
współpracującym z jej władzami. Miesiąc później Bierut dostał od Stalina wyraźne
instrukcje w sprawach polityki wyznaniowej, ściślej, sposobów rozbicia i
inwigilacji duchowieństwa, wyodrębnienia w nim grup księży podległych władzom i
stanowiących swego rodzaju piątą kolumnę w Kościele. W tym celu przy
kombatanckim związku ZBoWiD powołano specjalną Komisję Księży rekrutującą
duchownych dyspozycyjnych wobec władz komunistycznych, nazywanych później
„księżmi patriotami”. Prócz duchownych, którzy szczególnie ucierpieli w czasie
wojny lub w jakiś sposób byli rozczarowani do władz kościelnych po wojnie,
„szeregi 'księży patriotów’ – pisze Bartłomiej Noszczak – zasilały też osoby
zmuszone do tego różnego rodzaju szantażami – głównie natury obyczajowej lub
politycznej. Komisja Księży przy ZBoWiD często jawnie występowała przeciw
Kościołowi i Episkopatowi, podważała jedność i karność kościelną,
donosicielstwem i fałszywymi oskarżeniami siała niezgodę między duchowieństwem,
niejednokrotnie godząc bezpośrednio w autorytet papieża”. Od 1949 roku liczba
„księży patriotów” systematycznie rosła, po czterech latach, w roku aresztowania
Prymasa Wyszyńskiego, wynosiła już prawie osiemset osób.
Wcześniej, już od
zakończenia wojny trwały represje wobec księży niegodzących się na system
komunistyczny w Polsce, związanych z konspiracją, kapelanów oddziałów
partyzanckich. Zapadały wyroki śmierci, jak na młodego kapłana Józefa Gurgacza,
kapelana oddziału na Podhalu, czy wyroki długoletniego więzienia, jak na księdza
Zatora-Przytockiego, kapelana AK. Wytaczano pokazowe procesy, oskarżając
duchownych o przestępstwa pospolite lub polityczne, szpiegostwo, dywersję,
spiski przeciw władzy, zagarnięcie mienia. Tak było w późniejszym procesie tzw.
kurii krakowskiej, ks. Lelity i innych, a także kilkunastu świeckich. Po
nasilających się represyjnych akcjach niszczenia Kościoła, odbierania mu
majątku, rozbijania zakonów, Prymas Wyszyński zdecydował się w 1950 roku na
zawarcie kompromisowego układu z władzami komunistycznymi dla ratowania
Kościoła. Nie można jednak było mieć złudzeń co do polityki państwa
komunistycznego i dobrej woli jego przedstawicieli. Już miesiąc później Bierut
donosił Stalinowi: „Na bazie tego pożytecznego dla nas kompromisu będziemy
rozwijać dalsze natarcie w celu ograniczenia wpływu Kościoła katolickiego w
naszym kraju”. Nastąpiły dalsze procesy pokazowe księży, w 1951 roku oskarżono
dwóch duchownych z Wolbromia o współpracę z organizacją konspiracyjną, a
następnie ich zwierzchnika biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. W kilka dni
po jego zasądzeniu na 12 lat więzienia po niezwykle brutalnym śledztwie
aresztowano, nie respektując podpisanego przez siebie układu, Prymasa
Wyszyńskiego.
Władze komunistyczne nieustannie ingerowały w obsadzanie
stanowisk kościelnych. W 1952 roku usunięto metropolitę katowickiego Stanisława
Adamskiego, a następnie biskupów pomocniczych Herberta Bednorza i Juliusza
Bieńka, a na ich miejsce obsadzono „księdza patriotę” Filipa Bednorza. W dalszej
kolejności aresztowano arcybiskupa Baziaka i jego sufragana Rosponda, ich
miejsce zajęli „księża patrioci”. W 1953 roku usunięto ze stanowiska i skazano
na banicję biskupa gnieźnieńskiego Lucjana Bernackiego. Represje sięgały coraz
wyżej, aż objęły krąg samego Prymasa. Po jego zatrzymaniu aresztowano biskupa
Antoniego Baraniaka, sufragana gnieźnieńskiego, prymasowskiego kapelana.
Trzymano go w więzieniu 27 miesięcy bez procesu, poddając fizycznym i
psychicznym torturom.
Władze komunistyczne wykorzystały internowanie Prymasa
do rozbijania jedności Kościoła, łamania hierarchii duchowieństwa, wprowadzania
rozdźwięków między biskupami i wiernymi, zmuszenia ich do uległości,
podpisywania wiernopoddańczych deklaracji i ślubowań księży, wzmocnienia
rozłamowego ruchu „księży patriotów”. Domagano się publicznego, ogłaszanego z
ambony odżegnania się od osoby Prymasa i Watykanu, zmuszano w istocie do
zdrady.
Patrioci ze Stalinogrodu
Jacek Żurek zajął się
szczegółowo kompromitującym ruchem „księży patriotów”, które władze
komunistyczne umiejętnie wyselekcjonowały spośród duchownych metodami, z jednej
strony zachęt i pokus, z drugiej szantażem, zastraszeniem, kompromitacją. To
typowe dla tej władzy metody dzielenia, rozbijania i konfliktowania zwłaszcza
odrębnych, poniekąd zamkniętych środowisk, co umożliwiało zdobycie władzy nad
nimi, kontroli, inwigilacji, zwalczania przeciwników, manipulacji, rozkładania
od wewnątrz, wykorzystywania do własnych celów politycznych. Autor przebadał
gruntownie i opisał na podstawie danych z archiwów powstanie i działanie tego
ruchu w województwie katowickim od powstania przy miejscowym związku
kombatanckim ZBoWiD sekcji księży. W 1950 roku powołano Główną Komisję Księży
przy tymże związku, która miała być swoistym, kierowanym przez UB, pośrednikiem
między państwem a Kościołem. Wyróżnili się tam księża: kpt. Maksymilian Goszyc,
Józef Szewczyk, ks. ppłk Szemraj, Filip Bednorz. W skład zarządu Głównej Komisji
wchodzili księża: Edmund Konarski, Bonifacy Woźny, Józef Bartel, dziekan WP ks.
płk Wacław Pyszkowski, ks. płk Roman Szemraj, a także Antoni Lemparty i
Stanisław Skurski, stojący na czele przejętej przez władze komunistyczne
organizacji Caritas. Komisje te zajmowały się wszystkim, od zakupu świec i wina
mszalnego, czego, widać, brakowało, przydziałów na materiały budowlane, spraw
osobistych księży, interwencji u władz niższych i wyższych. Najważniejszy chyba
był jednak właśnie udział „księży patriotów” w zarządzaniu przejętym przez
państwo Caritasem, największą organizacją charytatywną Kościoła, mającą sieć
ośrodków pomocy w całym kraju. Księża ci pośredniczyli w różnych akcjach
wynikających z odebrania Kościołowi wielu posiadłości ziemskich (ponad 150 tys.
hektarów), w przejmowaniu instytucji i majątku zakonnego.
„Księża patrioci”
znaleźli wkrótce konkurencję w grupie „księży intelektualistów”, bardziej
wykształconych, wykładowców, teologów, którzy skłaniali się do współpracy z
władzami, zbliżonych najpierw do ugrupowania katolików świeckich „Dziś i Jutro”,
przekształconego w 1952 roku w stowarzyszenie PAX pod wodzą Bolesława
Piaseckiego. Były między nimi spory i tarcia, ale zapewne pod wpływem UB także
współpraca. Jacek Żurek przytacza dokumenty wspólnych deklaracji, krytycznych
wobec Prymasa i Episkopatu, na których prócz „księży patriotów” widnieją podpisy
także Piaseckiego, Reiffa, Mazowieckiego, Micewskiego. PAX miał wkrótce przewagę
nad „zbowidowcami”, jak nazywano „księży patriotów”, intelektualną i
propagandową jako rozwijający się szybko koncern prasowy. Znany jest fakt
przejęcia krakowskiego „Tygodnika Powszechnego” w 1953 roku, mniej znana jest
okoliczność takiegoż przejęcia katowickiego „Gościa Niedzielnego”, w którego
komitecie wydawniczym, obok „księży patriotów”, znalazł się także Tadeusz
Mazowiecki z ramienia PAX-u.
„Księża patrioci”, w przeciwieństwie do PAX-u,
stracili na znaczeniu po uwolnieniu Prymasa Wyszyńskiego, jednakże w tych bardzo
trudnych dla niego latach szkodliwą, destrukcyjną robotę zleconą wykonali. Dziś
oblicza się, że około 10 procent duchownych współpracowało mniej lub bardziej
czynnie z władzami komunistycznymi. Ale oznacza to, że aż 90 procent nie
współpracowało.
Dr Marek Klecel
———————-
Bartłomiej Noszczak, Polityka państwa wobec Kościoła rzymskokatolickiego
w Polsce w okresie internowania prymasa Stefana Wyszyńskiego 1953-1956; Jacek
Żurek, Ruch „księży patriotów” w województwie katowickim w latach 1949-1956,
Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2008.
