Odczytajmy testament katyński

Pasażerom lotu do Katynia zawdzięczamy i możemy zawdzięczać wiele
dobrych zmian w Polsce. Czy jako Naród będziemy potrafili odczytać testament
katyński, jaki pozostawił nam prezydent Lech Kaczyński?

Oddając w tych dniach hołd ofiarom katastrofy, wszyscy zastanawiamy się nad
tym, co teraz czeka Polskę. – To jest czas egzaminu dla Narodu Polskiego z
odpowiedzialności za własne losy – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”
senator Piotr Łukasz Andrzejewski.
Do Polaków powoli dociera skala
manipulacji, jakimi przez lata byli karmieni przez tych samych dziennikarzy,
którzy dziś rozpaczają nad śmiercią prezydenta. – Nie mam żadnego szacunku dla
dziennikarzy, którzy pozwalali sobie na różne obelgi pod adresem prezydenta, a
teraz płaczą nad jego śmiercią. Zauważyłem, że przeciętni ludzie zostali przez
tych dziennikarzy emocjonalnie nakręceni. Teraz ci ludzie czują, że zawinili,
ponieważ uwierzyli w to, co serwowały im niektóre media. Bo okazało się, że
prezydenta można pokazać inaczej, jako człowieka miłego i sympatycznego –
stwierdził w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Zdzisław Krasnodębski,
socjolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. – Ale jest
też sporo obłudy, widać to po tym, iż ludzie, którzy nie powiedzieli nigdy ani
jednego dobrego słowa o Lechu Kaczyńskim, teraz zapomnieli o tym, co mówili
przez ostatnie cztery lata. Często jest tak, że ci wszyscy, którzy mówią o
przebaczeniu, nie wyznają winy. Do tej pory był potworny nacisk, żeby o tym
prezydencie nie mówić dobrze – dodał.
Na wynik śledztwa w sprawie katastrofy
pod Smoleńskiem przyjdzie nam poczekać kilka miesięcy. Z każdym dniem emocje
będą opadać, a wątpliwości będzie coraz więcej. – Myślę, że nigdy się jednak nie
dowiemy, jak było naprawdę. Najpewniej podadzą nam wersję, w którą jakaś część
ludzi uwierzy. Ale tu trzeba powiedzieć, że Katyń to miejsce ukrywania prawdy
przez wiele lat – zauważył prof. Krasnodębski.
To, co się teraz dzieje,
wydaje się bardzo zastanawiające. I cokolwiek niezręczne. Marszałek Bronisław
Komorowski mógł przecież mianować innych, dotychczasowych ministrów Kancelarii
Prezydenta, np. Jacka Sasina. Nie ma też potrzeby szybkiej nominacji szefa NBP,
o czym się już zresztą mówi. Tak samo jest w przypadku BBN. – To, co się dzieje
obecnie, oceniam jako rozdzieranie dziedzictwa, które pozostało po zmarłych.
Chodzi o szybkie objęcie władzy. PO dąży do monopolizacji władzy, z tego trzeba
sobie zdawać sprawę. To, jak się Bronisław Komorowski teraz zachowuje, wskazuje
na pewien dystans z jego strony do całej tragedii. Byłoby zręczniej, gdyby to
Bogdan Borusewicz objął dotychczasową władzę w kraju, a nie Komorowski, który
już wcześniej zgłosił swoją kandydaturę na to stanowisko – dodał prof. Zdzisław
Krasnodębski.
Już dziś Bronisław Komorowski chce rozpocząć z klubami
parlamentarnymi konsultacje dotyczące ustalenia daty wyborów prezydenckich.
Wczoraj podjął kolejną decyzję personalną, wyznaczając na szefa Biura
Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisława Kozieja.
Komorowski, który jako
marszałek Sejmu przejął po śmierci prezydenta konstytucyjne obowiązki głowy
państwa, zapowiadał wcześniej, że należącą do niego decyzję o wyznaczeniu
terminu przyspieszonych wyborów prezydenckich skonsultuje ze wszystkimi klubami
parlamentarnymi. Co do daty wyborów marszałek musi zdecydować się w ciągu dwóch
tygodni od śmierci prezydenta, a wybory powinny odbyć się w ciągu kolejnych 60
dni. Oznacza to, że do urn wyborczych pójdziemy najpóźniej już 20 czerwca. Po
wyznaczeniu Jacka Michałowskiego, swojego człowieka spoza Kancelarii Prezydenta,
do kierowania kancelarią i zastąpienia tragicznie zmarłego Władysława Stasiaka,
marszałek podjął wczoraj następną decyzję personalną. A przed marszałkiem z
Platformy Obywatelskiej, który będzie kandydował w wyborach prezydenckich,
kolejne takie decyzje, zmieniające obsadę najważniejszych stanowisk w kraju, o
zastąpieniu tragicznie zmarłych, którzy sprawowali funkcje z nadania prezydenta
Lecha Kaczyńskiego i obecnej opozycji parlamentarnej.
Do nowych kompetencji
Bronisława Komorowskiego należy m.in. wskazanie kandydata na nowego prezesa
Narodowego Banku Polskiego. Kandydaturę tę musi jeszcze przegłosować Sejm.
Między rządem a zmarłym prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem toczył się w ciągu
ostatnich dni spór. Rząd chciał m.in. położyć rękę na części środków z banku
centralnego, które zgodnie z decyzją jeszcze poprzedniego prezesa NBP Leszka
Balcerowicza miały zostać przeznaczone na rezerwę. Katastrofa spór ten raczej
zakończyła. Marszałek jednak zdawał się pogrozić palcem. Zastrzegł, że nazwiska
kandydata na szefa banku centralnego możemy nie poznać natychmiast, dając jednak
do zrozumienia, iż może być inaczej, jeśli Rada Polityki Pieniężnej „nie będzie
się słuchać”. – Nie widzę w tej chwili powodu do jakiegoś szczególnego
pośpiechu, chyba że posiedzenie tej rady nie przyniosłoby spodziewanych efektów
w postaci decyzji koniecznych z punktu widzenia polityki finansowej państwa
polskiego. Jeżeli wszystko dzisiaj będzie przebiegało pomyślnie, to nie będę
chciał specjalnie przyspieszać procedur związanych z powołaniem nowego prezesa
NBP – poinformował marszałek Komorowski.
Od dziś urzędowanie rozpocząć ma
następca Aleksandra Szczygły. Na stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa
Narodowego marszałek Komorowski wyznaczył generała Stanisława Kozieja – generał
brygady w stanie spoczynku, byłego wiceministra obrony narodowej w rządzie
Kazimierza Marcinkiewicza. Przestał pełnić tę funkcję w sierpniu 2006 r., gdy
przyjęta została jego dymisja, spowodowana m.in. inną wizją dowodzenia naszymi
Siłami Zbrojnymi.
Komorowski poinformował, że do pierwszych zadań nowego
szefa BBN będzie należało zbadanie, czy procedury związane z przemieszczaniem
się wysokich rangą dowódców wojskowych są wystarczające i właściwie realizowane
oraz ewentualne zaproponowanie zmiany procedur. W katastrofie na smoleńskim
lotnisku zginęli najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego. Marszałek Sejmu zwracał
uwagę, że Koziej jest daleki od zaangażowania politycznego i „jest specjalistą
od obronności, a nie od służb specjalnych”.
Bronisław Komorowski zapewniał
już wcześniej, że stosunkowo szybko poznamy także następcę Janusza
Kochanowskiego na stanowisku rzecznika praw obywatelskich. Wybieranego przez
Sejm kandydata na RPO również ma prawo, w tej sytuacji, wskazać marszałek
Komorowski.
Niebawem możemy oczekiwać także dalszego uzupełnienia stanowisk w
Kancelarii Prezydenta po osobach, które zginęły w katastrofie. Marszałek
Komorowski poinformował, że trwają prace nad skompletowaniem jej składu.
Dziś
odbędzie się żałobne posiedzenie parlamentu. Dla uczczenia pamięci tragicznie
zmarłych parlamentarzyści przyjmą m.in. specjalną uchwałę.

Artur Kowalski

drukuj