Od tysiąca lat wrośnięci w Polskę

Zjazd Szlachty Podlaskiej, Narew, 3 maja
2006 roku. ks. bp Antoni Dydycz

W tym roku diecezja drohiczyńska główne uroczystości
ku czci Matki Bożej Królowej Polski i rocznicy ogłoszenia Konstytucji 3 Maja
świętowała
w Narwi, ongiś mieście
królewskim, teraz niewielkiej siedzibie gminy, położonej nad rzeką Narew,
w pobliżu Puszczy Białowieskiej. Obecnie Narew przeżywa pewien renesans, a
to
dzięki przedsiębiorstwu pana Sergiusza Martyniuka – "Pronar", dając
pracę i godziwe zarobki wszystkim, którzy znajdą w nim zatrudnienie.
Tę doroczną uroczystość połączono ze Zjazdem Szlachty Podlaskiej, której
stowarzyszenie zapewniło całą oprawę liturgiczną i organizację festynu. We
Mszy św. wzięła
udział duża liczba wiernych, w tym przedstawiciele władz samorządowych z
panem Krzysztofem Tołwińskim, wicemarszałkiem województwa podlaskiego; wicestarostą
hajnowskim i wójtem gminy Narew na czele. Przybyło wielu innych samorządowców.
W słusznej liczbie znaleźli się potomkowie herbowych rodów, łącznie z księdzem
proboszczem herbu Jastrzębiec!
Po Mszy św. został zasadzony dąb papieski.
W czasie Mszy św. okolicznościowe kazanie wygłosił ks. bp Antoni Pacyfik
Dydycz, ordynariusz drohiczyński.

Drodzy Bracia w kapłaństwie,
Szanowni Spadkobiercy tysiącletniej tradycji służby Polsce!
Ukochani Parafianie i Goście!

1. Apokalipsa św. Jana w dzisiejszym fragmencie jawi się nam razem z początkami
państwa polskiego. Dwa znaki ukazały się na niebie, jeden to "Niewiasta
obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd
dwunastu" i drugi – "Oto wielki Smok ognisty; ma siedem głów i dziesięć
rogów, a na głowach siedem diademów".
W pierwszym znaku odnajdujemy dzisiejszą Patronkę – Królową Korony Polskiej,
a nawet samą Polskę, Najjaśniejszą Rzeczpospolitą. Któraż bowiem królowa nie
utożsamia się ze swoim królestwem?
W drugim znaku postrzegamy to, co od początku utrudniało rozwój i byt naszego
Narodu. Jest w tym widoczna siła fizyczna i sposób na korumpowanie, o czym
mówią diademy.
Ale już w zamierzchłych czasach na widok wici któregoś z Piastów z mrocznych
puszcz i głębin borów zaczęły wyłaniać się oddziały wojów, gotowych bronić
wspólnego dobra, nieżałujących własnej krwi. A coraz wyraźniej widoczny w polskiej
rzeczywistości "znak Niewiasty obleczonej w słońce" umacnia się na
naszym horyzoncie, poczynając od dnia przyjęcia chrztu świętego. Zaczyna się
coś nowego, co będzie trwało wciąż, stale, jako nowe wyzwanie i nowa jakość,
jak poważna, ale i zdecydowana melodia "Bogurodzicy".
2. W Liście do Kolosan św. Paweł pisze: "Z radością dziękujcie Ojcu, który
was uzdolnił do uczestnictwa w dziele świętych w światłości. On uwolnił nas
spod władzy ciemności". Pojawiły się więc nowe zadania. I wojowie stopniowo
stają się rycerzami. Nie wystarczy sama walka. Ważne są pewne zasady i liczyć
się winny właściwe motywacje. Rycerstwo wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom
i podejmuje się obrony nie tylko granic, ale też pracuje ciężko nad zakorzenieniem
ewangelicznego etosu, który jest jednocześnie jakby nowym kodeksem stojącym
na straży godności człowieka.
Nasi poprzednicy poczuli się uzdolnieni – jak mówi św. Paweł – do uczestnictwa
w świętości. Dostrzegli to historycy i dlatego podkreślają, że pierwsze 500
lat dziejów Polski to sukces Piastów broniących niezależności i tożsamości,
i świadectwa świętych, jak Wojciech – patron ładu instytucjonalnego, jak Stanisław
– patron ładu moralnego, jak wielu innych. Mówi o tym hymn "Gaude, Mater
Polonia" – Raduj się, Matko Polsko, mając świętych za synów.
3. Krzyż zadomowił się na polskiej ziemi i na trwałe zagościł w sercach Polaków.
Każda z córek i każdy z synów polskiej ziemi wiedzieli, że nie są sami, że
posiadają Ojczyznę, że jest Matka. Głęboko zakorzeniły się w naszych sercach
i w sercach naszych praojców słowa Chrystusa wypowiedziane na drzewie zbawienia
do św. Jana Apostoła, ale i do nas: "Oto Matka twoja".
Krzyż zaś uszlachetnia ludzkie zachowania. Był czas wojów i były wieki rycerskie.
Nadchodzą lata troski o szlachetność; w polityce i kulturze, w obyczaju także.
A dawni wojowie, późniejsi rycerze, mocni rodowymi herbami, wierni krzyżowi
nie są zazdrośni o swoje korzenie. Chętnie przyjmują za swoich wielkolitewskich
bojarów. Z czasem zaczną do swojej wspólnoty zapraszać kmieciów i mieszczan,
Tatarów i Żydów, nie lękając się kogokolwiek z obcych, każdy bowiem obcy w
zetknięciu z urokiem szlachectwa stawał się bliskim.
Tacy ludzie, o takiej postawie, mogli decydować w wielu sprawach i bez nich "nihil
novi" było słuszne, jak i zasada "neminem captivabimus". Kulturze
natomiast polskiej dali mocny fundament, przyjmując orędzie ewangeliczne jako
najwspanialszy kodeks dla każdego twórcy, który nie lęka się prawdy i miłości.
Ale smok wielogłowy z diademami dawał o sobie znać. "Liberum veto" stało
się jego siedzibą. I szlachectwo musiało spotkać się z poważną próbą. Łańcucki
diabeł, czyli starosta Stadnicki, jest tego przykładem. A już swoiste apogeum
stanowi zachowanie się posła upickiego, głośnego Sicińskiego, który po zerwaniu
Sejmu w 1652 roku miał zginąć w starościańskim zamku grodu, z którego posłował.
Zginął od pioruna, a zamek zapadł się w bagno, jakby "poszedł wskroś ziemi".
Zwłok Sicińskiego nie chciała przyjąć ziemia. Mumią tułającą się bez pogrzebu
pijacy straszyli karczmarzy. Szła więc wieść, że nikt nie jest w stanie pogrzebać
tych zwłok, chyba że to będzie równy jemu zbrodniarz. Podobno kazał w końcu
pogrzebać mumię Murawiew.
4. Polska uratowana w swojej tożsamości przez wojów, podźwignięta cywilizacyjnie
przez rycerstwo, w szlachectwie poszukująca źródeł i zasad rozwoju, znalazła
się w nowej rzeczywistości, pozbawiona politycznego zaplecza. Nadszedł czas
ratowania ziemi, troski o nią, gdyż tylko w ten sposób można było zabezpieczyć
na przyszłość niezbędne terytorium. Zaborcy robili wszystko, aby na różne sposoby
wydziedziczać Polaków. Nadszedł więc czas ziemiaństwa.
Jan Paweł II w encyklice "Centesimus annus" pisze: "Człowiek
dąży do dobra, ale jest również zdolny do zła; potrafi wznieść się ponad swoją
doraźną korzyść, pozostając jednak do niej przywiązany. Porządek społeczny
będzie tym trwalszy, im w większej mierze będzie uwzględniał ten fakt i nie
będzie przeciwstawiał korzyści osobistych interesowi społeczeństwa, jako całości,
a raczej szukać będzie sposobów ich owocnej koordynacji" (Centesimus annus,
48).
Takiej postawy od polskiego ziemiaństwa wymagał wiek XIX i pierwsza połowa
wieku XX. Nie było to łatwe. Tendencje w polskim społeczeństwie były różne,
różne też orientacje dotyczące odzyskania niepodległości. Na szczęście jedno
było wspólne: zdecydowana większość zawsze była za niepodległością. Ziemiaństwo
zaś polskie starało się bronić stanu polskiego posiadania. Zaborcy wykorzystywali
każdy zryw powstańczy, każdy rodzaj protestu, aby wydzierać ziemię Polakom
i przekazywać Rosjanom, Niemcom, Austriakom, a nawet Węgrom!
Trzeba było temu jakoś przeciwdziałać. I tak, zwłaszcza na Kresach, szukano
sposobów na uśpienie wroga. Udało się powołać do istnienia Towarzystwo Rolnicze,
które miało podobne możliwości do zaistnienia w Królestwie i w Wielkopolsce,
choćby pod inną nazwą. Wiedziano dobrze, że ziemi nie da się utrzymać bez finansowego
zaplecza, skoro zaborcy powoływali do istnienia specjalne banki, których naczelnym
zadaniem było udzielanie tanich kredytów na wykup polskiej ziemi. W odpowiedzi
powstają Banki Ziemiańskie.
To dzięki temu było stać hrabiego Zamoyskiego, aby wykupić Zakopane wraz z
okolicą i przekazać na własność Rzeczypospolitej. Przedziwne są nasze dzieje
i szczególna daje się zauważyć opieka Opatrzności, a zwłaszcza pomoc naszej
Królowej z Jasnej Góry!
5. Tego rodzaju instytucje mogły powstać dzięki poczuciu wspólnoty przez polską
własność ziemską. Towarzystwa Rolnicze czy Banki Ziemskie były zewnętrznym
przejawem niepisanego dziedzictwa wspólnoty rodów, które w ten sposób były
jakby kontynuacją Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej, zachowując głęboko w sercach
dążenie do niepodległości. Ta wspólnota to było coś bardzo zwartego, bardziej
niż jakakolwiek organizacja, niż związek lub partia – to była świadoma siebie
warstwa społeczna o starej tradycji, mająca w posiadaniu ziemię (por. ks. Walerian
Meysztowicz, Gawędy o czasach i ludziach, Londyn 1983, s. 25).
Zdawali sobie z tego sprawę bolszewicy. I z tego to względu za wszelką cenę
usiłowali oderwać ludzi od ziemi, zniechęcić do niej i niestety – trzeba to
z bólem powiedzieć – coś się im udało. W gruzach legło wiele dóbr kulturowych,
zhańbiono ziemię byle jaką uprawą, obrzydzano ją wobec młodego pokolenia.
Ale historia zna różne tendencje. Coś się zaczyna zmieniać. Zamordowano wielu,
upokorzono jeszcze więcej, etos jednakże wojów i rycerzy, szlachty i ziemiaństwa
okazał się trwalszy od komunistycznej nienawiści. Świadomość wielkiej odpowiedzialności
za jakże wspaniałe dziedzictwo rozszerza się coraz bardziej i pogłębia. Dzisiaj
nie ma miejsca na różnice klasowe. Dzisiaj odczuwamy rosnącą potrzebę powrotu
do tego etosu, który od ponad tysiąca lat stał na straży dobra wspólnego, czyli
Rzeczypospolitej.
6. Polska jest w tym względzie szczególnym krajem, gdyż wyjątkowo swojskim
z całą wielonarodową kulturą. Polskość, zwłaszcza u nas, była zawsze swoistą
federacją sąsiedzką wspólnot różniących się w wielu sprawach, ale zawsze sobie
równych. Szlachcic na zagrodzie był równy wojewodzie. Nie była to równość materialna,
nawet znaczenie polityczne było złożone. Ale była to równość w poczuciu odpowiedzialności
za dobro wspólne. Taka Rzeczpospolita, oparta na równości i równym prawie,
daje zawsze prawo do bycia u siebie, do bycia w domu! Taka Rzeczpospolita dzisiaj
puka do naszych okien. Duch zaś Konstytucji 3 Maja przedziera się przez medialny
szum i przekrzykiwania się politycznych spryciarzy. Ufajmy, że w końcu dotrze
do większości naszych rodaków.
O jedno wszakże zabiegajmy usilnie. Nie liczmy, że to uczyni ktoś za nas. Powracajmy
ciągle do tego znaku, jaki został nam dany na chrzcie świętym, u początków
naszego publicznego zaistnienia. A tym znakiem jest "Niewiasta obleczona
w słońce", nasza Pani i Królowa, która ozdobiona dwunastoma gwiazdami,
jakby chce nas uspokoić. Pozostaje z nami i w nowej rzeczywistości. Mówią o
tym Jej gwiazdy.
Tej Królowej bądźmy wierni jak nasi pradziadowie i dziadowie. Jest Ona bowiem
znakiem naszego być, naszego trwania i rozwoju, Królowa Korony Polskiej! Amen.

drukuj