Obrońcy słusznego porządku

Trudno nie mieć skojarzeń z dawnymi laty, kiedy to przedstawiciele
inteligencji pracującej wspierali swymi gorliwymi apelami kierownictwo partii,
aby ta poczuła się wzmocniona w słusznej walce z ciemnym zacofanym polskim
ludem, wsłuchującym się w podszepty wrogich mediów na Zachodzie. Tuż przed
terminem rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie w sprawie
rozpatrzenia skargi Fundacji Lux Veritatis, której KRRiT odmówiła koncesji
telewizyjnej na platformie cyfrowej, odezwali się "przedstawiciele świata
kultury i nauki" (reżyserzy Agnieszka Holland i Krzysztof Krauze, prof. Maria
Janion, artystka Kora Jackowska i grafik Andrzej Mleczko). W apelu przekazanym
mediom wyrażają "zaniepokojenie narastającą falą nacisków na KRRiT wywieranych i
organizowanych przez media, partie oraz środowiska kościelne" oraz uznają za
skandaliczne "hałaśliwe domaganie się specjalnych praw i wywieranie politycznych
nacisków zarówno na niezależny organ, jakim jest KRRiT, jak i na niezawisły sąd
rozpatrujący sprawę".

Apel przedstawicieli "świata kultury i nauki" (w skrócie ŚKiN, jak dar
Stalina dla Warszawy, w skrócie PKiN) jest niestety tak lakoniczny, że musimy
się domyślać, iż tą "narastającą falą nacisków" są zapewne 2 miliony 200 tysięcy
podpisów sprzeciwiających się dyskryminacji Telewizji Trwam przez KRRiT. Ale
możemy mieć pewność, choćby ze względu na wybitnie lewicowy dorobek wymienionych
artystów, że ta "fala nacisków" musiała w nich wzbudzić autentyczne
"niezadowolenie", a może nawet i strach. Czyżby dobiegał końca lewacki monopol
ŚKiN w Polsce? Z apelu nie wynika, na czym miałyby polegać polityczne naciski
"mediów, partii i środowisk kościelnych" na niezawisły sąd. A może ŚKiN
zaniepokoiły jakieś sygnały świadczące o tym, że sąd będzie się jednak kierował
zasadą niezawisłości i dlatego postanowiono wystosować ten apel? Jeżeli tak, to
jest to właśnie próba, i to dosyć nachalna, nacisku na sąd. Tym bardziej że nikt
z zainteresowanych pozytywnym losem Telewizji Trwam nie staje w obronie, podobno
zagrożonych naciskami, niezawisłych sądów, my je po prostu za takie uważamy.
Apel ŚKiN zawiera kompletną bzdurę, mianowicie stwierdzenie, że opinia publiczna
jest dezinformowana, a ludzie "wyprowadzani na ulicę", bo "KRRiT zamyka
Telewizję Trwam", gdy tymczasem "decyzja w sprawie multipleksu nie ma związku z
prawem Telewizji Trwam do nadawania w dotychczasowej formie". Tak to właśnie, i
to wielokrotnie, powtarza członek KRRiT Krzysztof Luft, ale i on nie wziął pod
uwagę, że odbiorcy Telewizji Trwam doskonale się orientują w zagadnieniach
technicznych mediów i odróżniają cyfrowe nadawanie naziemne od kablowego i
satelitarnego. Przeciętna "babcia moherowa" wie o wiele więcej o technice
nadawania niż prof. Maria Janion i Kora łącznie, które nie słuchają Radia
Maryja, bo go nie lubią. A to tam właśnie, i to od wielu miesięcy, tłumaczy się
zawiłości techniczne cyfryzacji oraz wyjaśnia się, na czym polega jawna
dyskryminacja nadawcy katolickiego, który jest skazany na płatny odbiór
Telewizji Trwam w sieciach kablowych lub w jeszcze droższych platformach
satelitarnych, albo dzięki specjalnie zakupionemu przez siebie urządzeniu
satelitarnemu do odbioru Telewizji Trwam. Ci "wyprowadzani na ulicę", "fałszywie
informowani" doskonale wiedzą, że dzięki platformie cyfrowej, czyli
multipleksowi, będą mieli swoją telewizję wszędzie w Polsce i za darmo, no może
nie całkowicie, wszak jest jeszcze abonament RTV, ale wielu ludzi już dawno
posłuchało rad premiera Donalda Tuska i nie płaci go. Dlatego "Apel ŚKiN" należy
nazwać żałosnym głosem lizusowych dyżurnych twórców, kompletnie
niezorientowanych w temacie, ale uparcie reprezentujących to samo od lat
aroganckie przekonanie, że wiedzą więcej niż biedni, oszukiwani i "wyprowadzani"
na ulicę ludzie. Wszak "salonowi intelektualiści" III RP, jak w PRL, zawsze są
po słusznej stronie ludu i przeciwko "środowiskom kościelnym".

Wojciech Reszczyński

drukuj