Niepodległość Ojczyzny jako dar i zadanie
Homilia ks. bp. Ignacego Deca wygłoszona w katedrze świdnickiej 11 listopada 2008 roku
W Ewangelii dzisiejszej Chrystus Pan przenosi nas w przyszłość, ku spotkaniu z nami, z całą ludzkością, w dniu Sądu Ostatecznego. Nastąpi wtedy odłączenie nieprzyjaciół Pana Boga od tych, którzy na ziemi wypełniali Jego przykazania, przede wszystkim, którzy spieszyli z pomocą znajdującym się w potrzebie, którzy darzyli bliźnich miłością. Jezus dziś przypomina, że każde dobro wyświadczone bliźniemu jest dobrem Jemu wyświadczonym. „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).
Takie ważne słowa są nam dziś przypominane, gdy obchodzimy Święto Niepodległości, gdy modlimy się za naszą Ojczyznę. Ojczyznę buduje się i kształtuje miłością. Kto służy drugim, kto żyje dla drugich, a nie dla siebie, ten jest nie tylko dobrym dzieckiem Bożym, ale jest także dobrym synem lub córką Ojczyzny.
W dniu dzisiejszym przypominamy sobie, czym jest Ojczyzna, którą winniśmy kochać, dla której winniśmy żyć. Ojczyzna to konkretna ziemia wypełniona polami, łąkami, lasami, jeziorami, rzekami, dolinami i górami. Ojczyzna to groby poprzedników, groby ojców. Ojczyzna to wielkie dziedzictwo narodowej kultury: literatury, sztuki, nauki, religii, obyczajów. Ojczyzna to przede wszystkim naród, mówiący tym samym językiem, odwołujący się do swojej historii, w której są święci, narodowi bohaterowie, ludzie kultury i nauki, ludzie oręża i cierpienia, walczący o wolność naszą i waszą.
Czym jest niepodległość?
Spotykamy się dziś na modlitwie w Święto Niepodległości. Nie od rzeczy jest zapytać, czym jest owa niepodległość. Niepodległość to tyle co suwerenność, wolność. Kto jest niepodległy, to znaczy, że nikomu nie podlega, nikt nad nim nie panuje, nikt nim nie rządzi, nikt go nie uciska. Sam decyduje o sobie. Niepodległa Ojczyzna to naród, który sam u siebie jest gospodarzem, sam stanowi prawa, sam dba o pomyślność swoich obywateli, sam kształtuje swoją kulturę, sam wybiera swoją religię. Ojczyzna niepodległa to naród, który nie podlega obcym naciskom, obcej administracji, obcym rządom, to naród, który jest suwerenny, wolny w swoim własnym domu.
Mówiąc o niepodległości, suwerenności czy wolności, musimy odróżnić wolność, niepodległość zewnętrzną i niepodległość duchową, wewnętrzną. Gdy dokonamy tego odróżnienia, to powiemy, że Naród Polski stracił wolność, niepodległość zewnętrzną, polityczną. Stało się to pod koniec osiemnastego wieku. Cztery pokolenia Narodu przeżyły w niewoli zewnętrznej, pod rządami zaborców. Trzeba jednakże zauważyć, że Naród w tym czasie nie stracił wolności wewnętrznej, duchowej. Nie utracił swojego myślenia, swoich przekonań, swojej wiary i religii, pragnień i wartości, które nosił w sercu. Wyrazem tego były zrywy powstańcze, a także wspaniałe dzieła narodowej kultury: z dziedziny literatury, architektury, malarstwa, rzeźby, muzyki. W Kościele polskim powstało wtedy najwięcej rodzimych zgromadzeń zakonnych żeńskich i męskich.
W sektorze ducha Naród nie dał się zniewolić, był po prostu niepodległy, wolny wewnętrznie.
Dar i zadanie
W dzisiejszy uroczysty dzień chcemy sobie przypomnieć, że niepodległość Ojczyzny, ta zewnętrzna, była i jest wielkim darem i wielkim zadaniem. Przypominał nam o tym tak często wielki syn naszej Ojczyzny Sługa Boży Jan Paweł II. Przemawiając 3 maja 1981 r. na placu św. Piotra w Rzymie, Papież powiedział do Polaków: „Ojczyzna jest darem i jest równocześnie zadaniem”. Jan Paweł II zawsze się przyznawał, że jest synem polskiego Narodu. Przed wielkimi tego świata mówił o trudnej historii naszej Ojczyzny, która przetrwała dziejowe burze i zawieruchy dzięki kulturze, dziełom ludzkiego ducha.
Wielka niepodległość roku 1918
Wspominamy dziś jesień 1918 roku, konkretnie dzień 11 listopada, czas odzyskania niepodległości. Ta niepodległość była wielkim darem Bożej Opatrzności. Na początku I wojny światowej nikt nie przypuszczał, że zmiecie ona trzy państwa, których sumienie obciążała zbrodnia rozbiorów Polski. Gdy stało wtedy pod bronią kilka milionów żołnierzy, nikt z zaborców nie chciał słyszeć o odbudowie choćby maleńkiego państewka polskiego. Odzyskana niepodległość była dla nas darem niebios i aktem sprawiedliwości dziejowej. Była odpowiedzią Pana Boga na wielką modlitwę XIX stulecia: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Była znakiem opieki Matki Najświętszej, do której zwracał się Naród słowami wieszcza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie… Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono”.
Ta odzyskana niepodległość była także wielkim zadaniem, które podjęli i wypełniali wielcy Polacy. Pan Bóg zawsze posługiwał się i posługuje się ludźmi. Patrząc na to, co ludzkie, co widzialne, potrafimy wskazać na ojców tamtej wielkiej niepodległości z roku 1918. Byli to: Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński. Historycy tego okresu zgodnie stwierdzają, że rywalizacja między tymi politykami schodziła na dalszy plan, gdy w grę wchodziły ważne interesy kraju. W sprawach ważnych zawsze mówili jednym głosem. Oto jeden z przykładów. Gdy na szefa polskiej delegacji na konferencję w Wersalu został wybrany Roman Dmowski, czyli przeciwnik polityczny naczelnika państwa, Piłsudski zaakceptował go bez wahania, gdyż był on najlepszy w gabinetowych rokowaniach. Napisał do lidera Narodowej Demokracji list zaczynający się od słów: „Drogi Panie Romanie”. Dmowski zaś zachował się jak wybitny mąż stanu. Nie odrzucił propozycji i w Wersalu walczył o Polskę jak lew. Podobnie Ignacy Paderewski potrafił przekonać prezydenta Stanów Zjednoczonych, że nie może być Europy po I wojnie światowej bez Polski.
Jesteśmy pełni podziwu dla budowniczych Drugiej Rzeczypospolitej. Zadania wtedy były ogromne i trudne. Trzeba było wszystko budować od podstaw, scalać tradycje narzucone przez zaborców. W roku 1918 mieliśmy kilka tysięcy żołnierzy. Dwa lata później, gdy trzeba było bronić niepodległości i Europy Zachodniej przed bolszewikami, było już około miliona żołnierzy. Trzeba było walczyć o granicę na wschodzie i zachodzie, stworzyć parlament, uchwalić konstytucję, ukształtować nową administrację, przeprowadzić reformę rolną, ujednolicić system podatkowy, rozwinąć gospodarkę itd. Osiągnięcia były duże. Udało się zbudować nowy port w Gdyni i powołać Centralny Okręg Przemysłowy.
Jednakże ów zryw budowania i umacniania Drugiej Rzeczypospolitej przerwała II wojna światowa. Nastąpił czwarty rozbiór Polski. Potomkowie carycy Katarzyny i cesarza Wilhelma zadali kolejny cios naszemu Narodowi. Od wielu lat każdego roku wspominamy masowe wywózki na Sybir, począwszy od lutego 1940 roku. Wspominamy zbrodnię katyńską, mordy na Wołyniu, deptanie i niszczenie ludzi w niemieckich obozach śmierci. Naród złożył wielką daninę krwi i cierpienia.
Cierpienie Narodu przedłużyło się na lata po zakończeniu II wojny światowej. Wiedzą o tym dobrze więźniowie okresu stalinowskiego, nasi kombatanci i sybiracy. Ileż wydano i wykonano wyroków śmierci na synach naszej Ojczyzny, którzy w latach okupacji walczyli o jej wolność i niepodległość.
I oto wydarzyła się nam wolność na naszych oczach. Przyszła nowa, wolnościowa jesień roku 1989, poprzedzona wyborem ks. kard. Karola Wojtyły na Papieża i powstaniem „Solidarności”.
Nowa niepodległość z roku 1989
W roku 1989 otrzymaliśmy dar wolności, tym razem bez rozlewu krwi, chociaż nie obyło się bez ofiar, czego przykładem jest śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. Ta nowa wolność była także darem niebios. Bóg również i tym razem posłużył się ludźmi. Możemy wskazać na patronów tej nowej wolności i niepodległości. Ojcem tej wolności był na pewno wielki Polak i zarazem wielki syn Kościoła Papież Jan Paweł II, a matką tej nowej wolności była „Solidarność”.
Ta nowa wolność, jak nas uczył Jan Paweł II, została nam podarowana jako zadanie. Porównujemy dziś dwudziestolecie międzywojenne, lata po pierwszym wielkim darze niepodległości, z dwudziestoleciem ostatnim, po nowym, ostatnim odzyskaniu suwerenności narodowej. Niektórzy mówią, że naszym poprzednikom poszło lepiej. Mieli o wiele trudniejszą sytuację i tak wiele dokonali. A obecni budowniczowie wolności i demokracji spisują się jakby nieco gorzej. Oto poszczególne ekipy rządowe ostatnich lat w procesie tzw. prywatyzacji sukcesywnie sprzedawały – niekiedy za bezcen – majątek narodowy, nie swój, ale majątek całego Narodu, wypracowany także w trudnych czasach komunistycznych. Wielu postkomunistów obłowiło się niemałymi majętnościami. Tak wyszło, że dawniejsi kaci mają dziś o wiele wyższe emerytury od swoich ofiar. Wielu szlachetnych ludzi próbują dziś niszczyć liberalne, opłacane przez obcych finansistów media. Okazuje się, że nie wszyscy wzięli solidarnie brzemiona podjętych reform. Ciężary codziennego życia dźwiga znowu zwykłe społeczeństwo. Papież przypominał słowa św. Pawła: „Jedni drugich brzemiona noście”. Niektórzy zrzucili brzemiona na ramiona drugich. Trwają kłótnie partyjne w parlamencie. Nie klei się gospodarka. Upadają stocznie. Nie widać zapowiadanej wielkiej budowy autostrad. Co jakiś czas wychodzą na jaw oszustwa i skandale.
Siostry i bracia, w takiej sytuacji Ojczyzna nasza potrzebuje wielkiej modlitwy. Wierzymy, że przez naszą modlitwę możemy wiele jej pomóc, że będzie mniej kłótni, mniej prywaty, mniej zabiegania o osobiste korzyści, a więcej troski o dobro drugich. Będziemy nadal modlić się za parlament, za rząd, za prezydenta, za premiera, za ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach, by z Bożą pomocą troszczyli się o prawdziwe dobro wszystkich Polaków.
Zakończmy naszą modlitwę słowami ks. Piotra Skargi, autora „Kazań sejmowych”: „Boże, Rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości. Wszechmogący wieczny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy kraju naszego sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
