Niemca będzie uczył Polak?
W niemieckich szkołach sytuacja kadrowa jest najgorsza od kilkudziesięciu lat – do obsady pozostaje aż 40 tys. etatów. To znacznie więcej niż jeszcze rok temu, gdy podnoszono alarm, że nie ma kto uczyć dzieci. Dlatego nawet związki nauczycielskie popierają postulat ściągania do Niemiec pedagogów z Europy Wschodniej, głównie z Polski. W efekcie nasze szkoły może opuścić spora grupa przede wszystkim nauczycieli przedmiotów ścisłych, skuszona wysokimi zarobkami w Niemczech. Ten exodus już się powoli rozpoczyna.
Związek Nauczycieli i Związek Niemieckich Filologów (DPhV) twierdzą, że już na jesieni tego roku w niemieckich szkołach zabraknie ponad 40 tys. nauczycieli różnych przedmiotów, to jest aż o 15 tys. więcej niż przed rokiem. Szczególny brak kadry nauczycielskiej odczuwają szkoły zawodowe, gimnazja i szkoły realne (Realschule), w których najbardziej brakuje nauczycieli matematyki, fizyki, informatyki i chemii.
Powodem tak olbrzymiego deficyty kadrowego jest przede wszystkim masowe odchodzenie starszych nauczycieli na emerytury i zdecydowanie zbyt mały nabór nowej, młodej kadry pedagogicznej. Według DPhV, w ciągu najbliższych dziesięciu lat aż 300 tys. z 770 tys. nauczycieli uczących w Niemczech uda się na emeryturę, a chętnych do zawodu jest coraz mniej. Aby zapełnić tę lukę, związki zawodowe nauczycieli proponują sięgnąć po pomoc na wschodzie Europy i ściągnąć do niemieckich szkół nauczycieli z Bułgarii, Rumunii, Czech i oczywiście z Polski.
Heinz Peter Meidinger, przewodniczący Związku Nauczycieli, przyznał, że w tak trudnej sytuacji jedynym ratunkiem dla niemieckich szkół jest zatrudnianie nauczycieli z innych krajów. – Są oni dobrze wykształceni i należałoby tylko ich przeszkolić. Takie dokształcające kursy powinny zorganizować władze poszczególnych landów – powiedział Meidinger, dodając, że obecną sytuację kadrową w szkołach można już nazwać tragiczną.
Aby umożliwić przyjazd nauczycieli z Polski, Niemcy planują zniesienie wszelkich barier ograniczających im dostęp do tutejszego rynku pracy. Taki krok miałby chociaż częściowo załatać braki kadrowe w niemieckich szkołach, lecz – co przy okazji zauważają polscy fachowcy – może bardzo negatywnie odbić się na polskim szkolnictwie. Warunki, jakie przedstawiają Niemcy, są niebywale kuszące w porównaniu z polskimi i niewykluczone, że wielu wykwalifikowanych i doświadczonych matematyków, fizyków, a także informatyków, pomimo ciągłego ich niedoboru w naszym kraju, pojedzie do Niemiec. W efekcie nad Wisłą bardzo szybko może zabraknąć nauczycieli przedmiotów ścisłych.
Brandenburgia już planuje zatrudnienie nowych nauczycieli z Polski, Rumunii i Bułgarii. Według informacji Związku Nauczycieli Języka Polskiego i Pedagogów w Niemczech, tylko na terenie Nadrenii Północnej-Westfalii obecnie pracuje w różnych szkołach 40 polskich nauczycieli.
Waldemar Maszewski, Hamburg
