Niech nas usłyszy Europa!
W Wilnie przed gmachem parlamentu odbył się wczoraj około 10-tysięczny
wiec protestacyjny przeciw forsowanej przez rząd i parlament Litwy reformie
oświaty, która uderza w polskie szkolnictwo narodowe. Rodzice i uczniowie żądali
jej odwołania i podjęcia przez władze konsultacji społecznych. W przyjętej na
wiecu rezolucji żądano, by stało się to jeszcze podczas jesiennej sesji
parlamentu.
– Mniejszości narodowe, organizując akcje protestacyjne przeciwko ustawie o
oświacie, jedynie się bronią. Mieliśmy bardzo dobrą ustawę o oświacie, ale
została zlikwidowana. Prawa mniejszości narodowych zostały ograniczone, więc się
bronimy, tak jak bronią się inni obywatele czy grupy obywateli naszego kraju –
drobni przedsiębiorcy, właściciele ziemi i inni – powiedział przewodniczący
Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europoseł Waldemar Tomaszewski.
Protestujący zapowiadają kontynuację walki o swobodne nauczanie w języku
ojczystym, zachowanie wszystkich szkół średnich, o nieujednolicanie egzaminu
maturalnego z języka litewskiego, o przywrócenie obowiązkowego egzaminu
maturalnego z języka ojczystego i zwiększenie finansowania szkół mniejszości
narodowych. "Jeżeli w sprawie oświaty mniejszości narodowych nie rozpoczną się
negocjacje z przedstawicielami mniejszości narodowych i nie zostaną uwzględnione
nasze żądania, podtrzymamy decyzję rodziców o kontynuacji strajku" – napisano w
przyjętej rezolucji. Od początku roku szkolnego trwa strajk oświatowy,
zawieszony na czas negocjacji, jakie prowadzą przedstawiciele ministerstw
edukacji Litwy i Polski. Na razie jednak rozmowy ekspertów z obu krajów nie
przyniosły przełomowych rezultatów. Ustalenia podjęte kilka dni temu w Warszawie
nie satysfakcjonują reprezentantów polskich organizacji na Litwie, w tym głównie
rodziców dzieci uczęszczających do polskich szkół.
Wczorajszy protest rodziców został ostro zaatakowany najpierw przez litewskie
media, a potem również przez premiera Andriusa Kubiliusa, który określił tę
akcję jako "politykierstwo kosztem dzieci, uprawiane przez Akcję Wyborczą
Polaków na Litwie", które, w jego opinii, "jest absolutnie nie do przyjęcia". –
Ważą się losy tych dzieci, a protest to inicjatywa rodziców. Wielu
protestujących jest świadomych tego, co robią, mają obecnie po 17 i 18 lat. Nikt
nie wykorzystuje dzieci, ale walczy o swoje prawa – komentuje Michał Mackiewicz,
poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. – To nieprawda, ale tylko retoryka
litewskich polityków, której używają, by ukryć przed Europą i światem, że na
Litwie dzieje się źle – podkreśla Albert Narwojsz z Kowalczuk. Według jego
relacji, komitety rodzicielskie, które zdecydowały się podjąć walkę o polskie
szkoły, prowadzą regularne spotkania i nie są przez nikogo manipulowane. –
Pracowałem przez lata z młodzieżą, z harcerzami i oni dobrze wiedzą, czego chcą.
Nikt ich do tego nie zmusza – dodaje.
Tekst rezolucji ogłoszonej na wiecu 2 września został przekazany wszystkim
ambasadom państw Unii Europejskiej na Litwie, a kilka dni temu przedstawiciele
Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie wydali specjalne oświadczenie. Jak
podkreślali, dotychczas władze litewskie nie przeprowadziły z nimi żadnych
rozmów w sprawie, choć proszono o to prezydent Dalię Grybauskaite. "Zaskakuje i
niepokoi fakt, że Pani Prezydent nie inicjuje spotkania z przedstawicielami
wieców w celu rozstrzygnięcia naszych problemów (…). Nie możemy uznać za
takowe spotkania z wiceministrem oświaty i nauki Vaidasem Bacysem w dniu 14
września br." – napisali w oświadczeniu, informując, że spotkanie było
kompletnie bezowocne, a jego celem na pewno nie było rozwiązanie istniejącego
problemu. Jak relacjonują, minister nie chciał rozmawiać na temat ich wniosków
zawartych w petycji skierowanej do prezydent Litwy, a jedynie o warunkach
egzaminu z języka litewskiego. Jak mówią, ze strony ministra nastąpiła wówczas
próba wywierania na nich "nacisku i szantażu", aby treść ich rozmowy nie była
podana do publicznej wiadomości. "Mamy publiczne upoważnienie i działamy w
słusznej sprawie – w obronie prawa naszych dzieci do nauki w języku ojczystym.
Nasze stanowisko w tej sprawie nie uległo zmianie" – oświadczyli protestujący
rodzice.
Przypominają jednocześnie, że żądają cofnięcia zmian dotyczących systemu oświaty
mniejszości narodowych, które, w ich ocenie, jednoznacznie pogarszają sytuację i
zwężają możliwości prawne oświaty mniejszości narodowej na Litwie.
Maciej Walaszczyk
