Niech Dworak odpowie Trybunałowi
KRRiT, dopuszczając się praktyk o charakterze stronniczym, narusza
porządek demokratyczny – uzasadniają parlamentarzyści. Posłowie chcą również, by
Sejm podjął uchwałę wzywającą Najwyższą Izbę Kontroli do zbadania procedury
koncesyjnej. Przypominają, że z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia 12 lat
temu, gdy KRRiT odmówiła realizacji koncesji dla Radia Maryja. Także wówczas
Najwyższa Izba Kontroli wykazała, że decyzje Rady były dla katolickiego nadawcy
dyskryminujące.
Elżbieta Kruk, była przewodnicząca Rady i wiceszefowa sejmowej komisji
kultury, uważa, że sposób przeprowadzenia przez KRRiT procesu koncesyjnego jest
"skandaliczny". Przypomina, że został on oprotestowany nie tylko przez
bezpośrednio zainteresowaną sprawą Fundację Lux Veritatis i widzów Telewizji
Trwam, ale także przez Helsińską Fundację Praw Człowieka czy Stowarzyszenie
Dziennikarzy Polskich. Zdaniem parlamentarzystów, decyzje podejmowane przez
przewodniczącego są motywowane politycznie, a proces przyznawania prawa do
nadawania sygnału cyfrowego był nieprzejrzysty.
– Uznajemy po posiedzeniu senackiej komisji kultury, że doszło do łamania prawa
i nierealizowania obowiązków konstytucyjnych i ustawowych przez KRRiT – ocenia
Kruk, uzasadniając decyzję o złożeniu wniosku o postawienie Jana Dworaka przed
Trybunałem Stanu. Podkreśla, że w środę nie przedstawił on żadnych dostatecznych
uzasadnień i wyjaśnień w sprawie wątpliwości dotyczących procesu koncesyjnego.
– Pan Dworak nie był w stanie odpowiedzieć przekonywająco na stawiane mu pytania
i lansował tezę, jakoby Fundacja Lux Veritatis nie miała odpowiednich możliwości
finansowych, by udźwignąć taki projekt, jak nadawanie cyfrowego sygnału
naziemnego – zaznacza senator Jan Maria Jackowski. Powołując się jednak na
informacje, które w trakcie posiedzenia komisji przedstawiła reprezentująca
Fundację dyrektor finansowy Lidia Kochanowicz, przyznaje, że Fundacja wykazała
zdolność finansową do nadawania sygnału cyfrowego, a podejmowane przez KRRiT
decyzje o rozdziale miejsc na multipleksie mają charakter dyskryminacyjny. Z
analiz, które Kochanowicz przedstawiła w środę na forum komisji senackiej,
wynika, że wytknięte przez szefa KRRiT Jana Dworaka zadłużenie długoterminowe
jest rozłożone na 10 lat i jak się okazuje, jest to ciężar o wiele mniejszy od
zobowiązań finansowych m.in. krótkoterminowych, jakie mają do zapłacenia
podmioty, którym przyznano miejsce na multipleksie. W ocenie Lidii Kochanowicz,
KRRiT powinna dokonać zestawienia zadłużenia tych spółek w stosunku do
posiadanych przez nie aktywów trwałych.
– Wydaje się, że najbardziej bulwersującą sprawą jest to, że KRRiT
zakwestionowała możliwość równego konkurowania podmiotów społecznych i spółek
prawa handlowego w zakresie dostępu do koncesji na nadawanie telewizyjne –
dodaje Barbara Bubula. Zauważa, że Rada zakwestionowała przychody w postaci
darowizn, ale – jak tłumaczy – w ten sposób nigdy żadna fundacja nie będzie
mogła wygrać ze spółkami prawa handlowego, jeśli kwestia darowizn nie będzie
traktowana jak promesy pożyczek bankowych pod przyszłe przychody.
– Fundacja ma pełną zdolność do udźwignięcia tego projektu. W związku z tym
nasuwa się przypuszczenie, że chodzi o wyeliminowanie Telewizji Trwam, a ludzi
wierzących, którzy w większości są jej widzami, pozbawienie możliwości
bezpłatnego korzystania z dobra, jakim jest naziemny sposób nadawania –
podkreśla poseł PiS. Opozycyjni parlamentarzyści przypominają, że Rada przy
podejmowaniu takich decyzji jest zobowiązana do zapewnienia pluralizmu, tak by
przy okazji nie doszło do tzw. cyfrowego wykluczenia. – W wyniku tego procesu
został pogłębiony monopol tych nadawców, którzy mają na razie możliwość emisji
sygnału drogą analogową, a będą mieli ułatwioną drogę do korzystania z cyfrowego
sposobu nadawania – akcentuje Jackowski. – Wyłączono bardzo ważną grupę
społeczną z przejścia z nadawania analogowego na cyfrowe. Tym bardziej że w tym
roku będą miały miejsce pierwsze wyłączenia sygnału analogowego – wyjaśnia
Barbara Bubula. Senator Jan Maria Jackowski przypomina, że w latach 1997-2001,
gdy pełnił funkcję szefa sejmowej komisji kultury, miała miejsce bardzo podobna
sytuacja, a szykany i próba wyeliminowania z rozdziału częstotliwości dotyczyły
wówczas Radia Maryja. Toruńska rozgłośnia uzyskała wówczas możliwości nadawania
na obszarze 80. proc. kraju, ale Rada trwała przy stanowisku, że nie ma
technicznych możliwości realizacji koncesji. Na wniosek Sejmu sprawę zbadała NIK
i jak się okazało, KRRiT dopuściła się praktyk dyskryminacyjnych.
– Dlatego również teraz złożymy wniosek o przeprowadzenie kontroli – zapowiada
Jackowski, przypominając, że również 12 lat temu posłowie wnioskowali o
postawienie byłego przewodniczącego KRRiT Bolesława Sulika przed Trybunałem
stanu, ale Sejm się na to nie zgodził.
Maciej Walaszczyk
