Nie tylko Łączka
Część żołnierzy, których nazwiska figurują na tablicach Kwatery na
Łączce na warszawskich Powązkach, w rzeczywistości może spoczywać na cmentarzu
Bródnowskim.
Takich ustaleń dokonał Tadeusz Marian Kostewicz, prezes Społecznego
Komitetu "Pamięć i Trwanie", który poświęcił się poszukiwaniom pochówków ofiar
represji komunistycznych. Historycy przyznają, że to możliwe. Źródeł
pozwalających poznać dane personalne wszystkich więźniów politycznych skrycie
pochowanych na Powązkach ciągle brakuje. Tadeuszowi Marianowi Kostewiczowi,
kombatantowi, żołnierzowi Armii Krajowej, udało się podczas wieloletnich
poszukiwań odkryć aż 220 miejsc pochówków osób zamęczonych w latach 1944-1956,
pochowanych na cmentarzu Bródnowskim. Jednym z nich jest kwatera uznana za
mogiłę wojenną, na której wzniesiono pomnik Więźniów Politycznych Straconych w
latach 1944-1956. Według Kostewicza, kilkanaście osób, których nazwiska widnieją
na tablicach Kwatery na Łączce na Powązkach Wojskowych, spoczywa w
rzeczywistości na cmentarzu Bródnowskim. Pięć było już ekshumowanych. Wyniki
badań Kostewicz opublikował w książce "Mogiły straconych na Bródnie:
przywracanie pamięci" wydanej w 2002 r. przez Społeczny Komitet Budowy na
Cmentarzu Bródnowskim Pomnika Więźniów Politycznych Straconych w latach
1944-1956.
Jego zastrzeżenia podzielają badacze miejsc polskiej martyrologii. Witold
Mieszkowski, którego ojciec, komandor Stanisław Mieszkowski, prawdopodobnie jest
pochowany na Łączce, potwierdza, że lista nazwisk na tablicach kwatery
powązkowskiej może nie odzwierciedlać precyzyjnie sytuacji. – Oczywiście jest
możliwe, że kilkanaście osób umieszczonych na tablicach pomnika na Powązkach
spoczywa na cmentarzu Bródnowskim. Przecież nie mieliśmy absolutnie żadnego
źródła, które mówiłoby, że są one pochowane właśnie na Łączce. Takich dokumentów
nie ma. Nawet nie wiemy, czy wszystkie osoby, które były rozstrzelane w
więzieniu mokotowskim, zostały pochowane na Łączce. Więc nie można tabliczek na
pomniku kojarzyć jednoznacznie z miejscem pochówku – mówi Mieszkowski. Wskazuje,
że Społeczny Komitet Budowy Pomnika Niewinnie Straconych w Warszawie 1945-1956,
którego był wiceprezesem, przy dostarczaniu nazwisk na tabliczki posłużył się
m.in. wynikami badań nieżyjącego już dr. Tadeusza Swata, historyka, który
opublikował listę w książce "Niewinnie straceni 1945-1956" wydanej przez
Fundację Ochrony Zabytków w 1991 roku. – Jej odpis musi być w więzieniu
mokotowskim. Na pewno był to spis, wedle którego wykonywano pierwszą część
tabliczek. Niestety, nie wiem, czy i gdzie zachowała się spuścizna naukowa po dr.
Swacie – tłumaczy Mieszkowski. Dodaje, że tablice nie były robione jednorazowo,
"ale od 1992 r. stale dochodziły, każdego roku w dzień Wszystkich Świętych". –
Więc musiały być sporządzone na podstawie różnych źródeł – twierdzi Mieszkowski.
Adam Siwek, naczelnik wydziału krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,
zaznacza, że lista nazwisk umieszczonych na pomniku na Łączce ma częściowo
znaczenie symboliczne. – Przy tej skali zacierania śladów i niszczenia
dokumentów zawsze pozostaje pewien margines błędu. Więc jest bardzo
prawdopodobne, że może się zdarzyć, że miejsce pochówku jest inne – przyznaje
Siwek. Jego zdaniem, upamiętnienie na Łączce ma charakter bardziej symboliczny.
– Brakuje potwierdzenia, że rzeczywiście wszystkie te osoby są tam pochowane,
dopóki nie rozpoczniemy prac czysto archeologicznych. Myślę, że są one
niezbędne, żeby zweryfikować te informacje – konkluduje.
Na terenie Kwatery na Łączce miały miejsce skryte pochówki pomordowanych przez
Informację Wojskową w latach 1945-1956. Według szacunków może tam spoczywać
blisko 250 osób, głównie wojskowych. Ich symboliczną listę, umieszczoną na
pomniku, opublikował "Nasz Dziennik" w numerze z 25-26 czerwca 2011 roku. W
żadnym wypadku nie należy utożsamiać umieszczonych tam nazwisk z miejscem
pochówku.
Jacek Dytkowski
