Nie przyznaję się do winy

Z Piotrem Kownackim, byłym szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Anna Ambroziak



Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła Panu zarzuty ujawnienia tajemnicy państwowej. Twierdzi, że ujawnił Pan dziennikarzom raport ABW w sprawie ubiegłorocznego ostrzelania w Gruzji kolumny, w której jechał prezydent Lech Kaczyński.

– Na ten temat mogę powiedzieć bardzo niewiele, gdyż całe postępowanie jest objęte klauzulą niejawności, o czym poinformowano mnie w prokuraturze. Pouczono mnie, że nie wolno mi przekazywać szczegółowych informacji w tej sprawie. Mogę tylko powiedzieć, że nie przyznaję się do winy. Po wysłuchaniu postawionych mi zarzutów złożyłem w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie oświadczenie, iż zawsze przestrzegałem tajemnicy i wszelkich procedur, które są związane z dokumentami niejawnymi. W szczególności w czasie pracy w Kancelarii Prezydenta RP. Dla mnie cała ta sprawa jest prowokacją polityczną. I tak ją traktuję.

Dlaczego?

– Mam na myśli to, że zarzuty prokuratury nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Nie rozumiem, dlaczego postawiono mi takie zarzuty. Ponieważ pełniłem takie, a nie inne stanowisko polityczne, widzę w tym element brudnej walki politycznej. W moim przekonaniu, to są metody niegodne.

Jeżeli walka, to musi być też druga strona. Jest więc Pan i…

– (brak odpowiedzi)

„Gazeta Wyborcza” twierdzi, jakoby zdobyto dowody w sprawie przecieku z Kancelarii Prezydenta – że zostały zarejestrowane Pańskie rozmowy z dziennikarzami…

– (brak odpowiedzi)

Warszawska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie ujawnienia treści dokumentu w roku ubiegłym. Według doniesień „Gazety Wyborczej”, zarzuty wobec Pana były gotowe już w czerwcu tego roku.

– Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego zrobiono właśnie to w tej chwili. Nie we wszystkim jednak trzeba się dopatrywać jakiegoś zamiaru. Czasami jest tak, że ktoś na przykład zachorował i sprawa się odkłada.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj