Nie posłuchałam lekarza

Powiedzieć życiu TAK

Wiele lat temu przeżyłam taki czas, o którym chciałabym opowiedzieć innym matkom.

Miałam 33 lata, kiedy po raz trzeci byłam w stanie błogosławionym. Cieszyliśmy się wszyscy, chcieliśmy tego dziecka. Starsze dzieci miały pięć i trzy lata. Na początku czułam się dobrze, problemy zaczęły się w piątym miesiącu. Musiałam pójść do szpitala. To był problem dla naszej rodziny, gdyż mieszkaliśmy z dala od najbliższych.

Lekarze, widząc mój nienajlepszy stan zdrowia, tłumaczyli mi, że najbliższe miesiące będę musiała spędzić w łóżku. Widzieli, jak płakałam, martwiąc się, kto zaopiekuje się moimi dziećmi. Mąż musiał chodzić do pracy, by móc nas utrzymać. Wtedy przyszedł do mnie jeden z lekarzy. Byłam akurat sama, więc na pewno wybrał ten moment. Powiedział, że może pomóc mi pozbyć się „tego” problemu. Zdziwiłam się, nic nie mówiłam, a on tłumaczył mi, że wystarczy tylko wykonać prosty „zabieg” i wrócę do dzieci, do domu. Nie będę musiała martwić się o dzieci, o to, że urodzę kalekę, bo tak wszyscy przepowiadali.

Kiedy wreszcie dotarło do mnie, co mi proponuje, bardzo się zdenerwowałam. Zaczęłam krzyczeć, że kocham dzieci – nie tylko te urodzone, ale także to, które noszę pod sercem. Lekarz zmieszał się, powiedział, że chciał mi tylko pomóc i wyszedł. Od tej chwili nie wchodził do mojej sali przez całe trzy miesiące…

A ja leżałam. Do moich dzieci przyjechała moja mama i zajmowała się nimi z wielką miłością. Bardzo za mną tęskniły. Tęskniły także za swoim bratem, który już niedługo miał się urodzić. Kiedy mnie odwiedzały, zawsze przytulały się do mnie i szeptały dzidziusiowi, że bardzo go kochają…

Nie mogę powiedzieć, że się nie bałam. Kochałam jednak maleństwo. Wiedziałam, że jakiekolwiek się urodzi, zrobimy wszystko, by mu pomóc. Dużo się modliłam.

Mijały miesiące i przyszedł czas rozwiązania. Dziecko urodziło się przez cięcie cesarskie. Było zdrowe! Jakie było moje szczęście, nie muszę nikomu mówić. Szybko wróciliśmy do domu, gdzie czekała na nas cała stęskniona rodzina.

Dziś jestem starszą kobietą. To wydarzenie jednak zapisało się w mojej pamięci tak mocno, że wspominam je często, zwłaszcza wtedy, gdy wybucha kolejna dyskusja o tym, by legalnie można było zabijać dzieci. Jestem szczęśliwa, że nie posłuchałam lekarza, który wskazał pozornie bardzo dobre rozwiązanie naszych problemów. Każdej mamie, która przeżywa rozterki, mogę powiedzieć: przetrwaj, urodź, zaufaj, a na pewno nie będziesz żałować!

Katarzyna

Wysłuchała i spisała

Małgorzata Pabis

drukuj