Nie gubić prawdy

Przed zbyt łatwym orzekaniem o nieważnie zawartym małżeństwie po raz kolejny przestrzegł sądy kościelne Ojciec Święty Benedykt XVI. – Gdy istnieje jakakolwiek nadzieja na to, aby małżonkowie żyli razem, trzeba dołożyć wszelkich starań, by małżeństwo nie zostało rozerwane – podkreślał Papież podczas spotkania z członkami Trybunału Roty Rzymskiej inaugurującego nowy rok sądowy. W swoim przesłaniu Ojciec Święty podkreślił znaczenie miłości, prawdy i sprawiedliwości w sądowym stwierdzaniu nieważności małżeństwa.

Trosce o roztropne orzekanie nieważności małżeństwa przez sądy kościelne poświęcił Ojciec Święty już ubiegłoroczne przemówienie. Problem z orzecznictwem w tego rodzaju sprawach jednak nadal istnieje, skoro także i w tym roku podczas spotkania z Rotą Rzymską Benedykt XVI powrócił do tego tematu. Papież przypomniał, że osoby uczestniczące z urzędu w takich procesach powinny kierować się poczuciem sprawiedliwości, a nie partykularnym interesem czy źle rozumianym współczuciem. Z kolei miłość, która jest „większa od sprawiedliwości”, ma przejawiać się w tworzeniu ludzkiego i chrześcijańskiego klimatu między stronami i otwarciu na prawdę, w nadziei przywrócenia pożycia małżeńskiego.

Kwestia procesów kościelnych o stwierdzenie nieważności małżeństwa w coraz większym stopniu zaczyna dotyczyć także Kościoła w Polsce. Do sądów biskupich w naszym kraju trafia rocznie 3,5 tys. takich wniosków. W roku 1999 kościelne trybunały orzekały w 1265 tego typu sprawach, w 2006 w 1961, a w 2007 roku już w 2171. Polska stała się drugim po Włoszech krajem w Europie pod względem liczby wniosków o stwierdzenie, że ich małżeństwo kościelne było zawarte nieważnie… Dlaczego?

– Dzieje się tak z różnych powodów – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. dr hab. Tomasz Rozkrut, profesor kościelnego prawa procesowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. – Na pewno wzrasta liczba rozwodów i stąd wzrasta też liczba procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Osoby, których małżeństwo się rozpadło, a które zawarły nowy związek cywilny, kierując się często wiarą, chęcią uregulowania swojego życia religijnego zgodnie z nauką Kościoła, próbują rozpocząć proces kościelny o stwierdzenie nieważności swojego małżeństwa – mówi ks. dr hab. Rozkrut. Chodzi tu przede wszystkim o pragnienie uczestnictwa w życiu sakramentalnym Kościoła. – Przychodzą różnego rodzaju sytuacje w życiu rodzinnym, jak np. śmierć kogoś bliskiego, I Komunia Święta, które często mobilizują, aby podjąć próbę uregulowania swojego życia małżeńskiego i uzyskać spokój sumienia. To jest główny motyw procesów kościelnych – dodaje.

Jednak w tym miejscu trzeba podkreślić wymaganie, jakie przed sądami kościelnymi w tego typu orzecznictwie stawia Ojciec Święty. – Należy unikać odwoływania się do pseudoduszpasterskiej argumentacji, która sytuuje sprawy na płaszczyźnie czysto horyzontalnej, gdzie liczy się tylko to, co zadowala subiektywne oczekiwania: aby za wszelką cenę otrzymać stwierdzenie nieważności. Głównym celem jest tu bowiem przezwyciężenie przeszkód w przyjmowaniu sakramentów pojednania i Eucharystii – powiedział w ostatni piątek Benedykt XVI w przemówieniu do Trybunału Roty Rzymskiej. Przypomniał również, że najwyższe dobro, jakim jest przystąpienie

– po sakramentalnym pojednaniu – do eucharystycznej Komunii, wymaga wzięcia pod uwagę autentycznego dobra osób nierozerwalnie złączonego z prawdą ich sytuacji kanonicznej. – Byłoby fałszywym dobrem, a także wielkim brakiem sprawiedliwości i miłości, szykowanie im drogi do przyjęcia sakramentów przy ryzyku pozostawania w obiektywnej sprzeczności z prawdą ich osobistej sytuacji życiowej – podkreślił Papież.

Duża liczba małżeństw rozpadających się oraz tych, które zostały zawarte w sposób nieważny, zawsze pozostanie ogromnym wyzwaniem dla duszpasterzy i doradców życia rodzinnego. – Niełatwo jest jednak dziś wytłumaczyć lub stanąć w opozycji do lansowanych w mediach poglądów i postaw. A w naszych dyskusjach podstawą jest przysięga małżeńska. Zgłębiamy jej treść i znaczenie, podkreślając szczególnie konsekwencje nierozerwalności małżeństwa – zwraca uwagę Stanisław Lech, doradca życia rodzinnego z archidiecezji krakowskiej. – Poruszamy tu bardzo ważne kwestie, jak znaczenie miłości i poczucie odpowiedzialności. Mówimy również o zagrożeniach godzących w małżonków – dodaje. Potwierdza jednak, że do trudnych problemów należy dziś często niezrozumienie celów małżeńskich, godności bycia małżonkiem, brak poczucia, że są oni dla siebie darem, a także niewiązanie poczucia odpowiedzialności za swoje małżeństwo przed Bogiem.

Ojciec Święty w przemówieniu do Trybunału Roty Rzymskiej podkreślił, że zarówno sprawiedliwość, jak i miłość muszą rozwijać się w stałym odniesieniu do prawdy. Przypomniał też coś bardzo istotnego: małżeństwo cieszy się przywilejem prawnym, który w przypadku wątpliwości nakazuje traktować ten związek za ważny dopóty, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.


Małgorzata Pabis

———————-


W Kościele nie ma rozwodów

Z ks. dr. hab. Tomaszem Rozkrutem, profesorem kościelnego prawa procesowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Małgorzata Pabis



Jakie warunki muszą być spełnione, aby można było mówić o małżeństwie zawartym nieważnie?

– Powody te uznane są przez prawo kanoniczne. Małżeństwo jest sakramentem, ale jest także kontraktem, i jak w każdym kontrakcie, tak i w tym małżeńskim może się zdarzyć, że będzie on zawarty nieważnie z tych powodów, które prawo uznaje za tak istotne, iż powodują one nieważność małżeństwa.

A konkretnie, jakie to są powody?

– Jest ich wiele. Powiedzmy o kilku. Jeżeli na przykład ktoś świadomie zatai przed drugą osobą bezpłodność czy chorobę psychiczną. Innym powodem może być podstępne doprowadzenie do zawarcia małżeństwa. A kiedy się tak dzieje? Na przykład wtedy, kiedy kobieta jest w ciąży, ale nie z tym mężczyzną, z którym chce zawrzeć sakramentalny związek. Swojemu przyszłemu małżonkowi wmawia, że z nim jest w ciąży, i to staje się powodem, dla którego zawierają małżeństwo. Prawo bierze pod uwagę tego typu sytuacje i jeśli taki podstęp zostanie udowodniony procesowo, to mamy do czynienia z małżeństwem zawartym nieważnie.

O tym, co powoduje nieważność małżeństwa, mówi kilkanaście kanonów prawa kościelnego. Który z nich jest dziś najczęściej wykorzystywany w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa?

– Dziś najczęściej stwierdza się nieważność małżeństwa na podstawie kan. 1095 nr 3. Mówi on, że „niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich”. Jest to kanon, który obejmuje wiele przyczyn niezdatności do małżeństwa, m.in.: zaburzenia osobowości, zaburzenia związane z chorobą alkoholową, z narkotykami, zaburzenia psychoseksualne. Jeśli któryś z tych elementów występuje w chwili zawierania małżeństwa i da się to udowodnić procesowo, to wówczas małżeństwo może być uznane za nieważnie zawarte, czyli za nieistniejące jako kontrakt od samego początku.

A jak wygląda sytuacja małżeństwa, które po latach wspólnego życia uświadomi sobie, że ich związek nie został ważnie zawarty?

– Dopóki procesowo nie udowodni się nieważności małżeństwa, dopóty istnieje domniemanie jego ważności. Wrócę do przypadku, o którym mówiłem wcześniej, czyli jeśli np. ten mężczyzna, który podstępnie został doprowadzony do małżeństwa, a nie jest ojcem dziecka, dowiedział się o tym fakcie po 5 czy 10 latach, wybacza kobiecie i chce z nią trwać w związku małżeńskim, np. dla dobra potomstwa, to obowiązuje zasada domniemania ważności, dopóki nie zostanie udowodnione procesowo, że małżeństwo to zostało nieważnie zawarte.

Coraz częściej słyszy się o „rozwodach kościelnych”. Jak Ksiądz Profesor najprościej wytłumaczyłby różnicę pomiędzy rozwodem a stwierdzeniem nieważności małżeństwa?

– Należy precyzyjnie podkreślić, że nie ma rozwodów kościelnych. Rozwód cywilny rozwiązuje małżeństwo, które faktycznie się rozpadło, ale nie przestało istnieć, natomiast kanoniczny proces małżeński stwierdza, że małżeństwo od początku nie istniało. Ani Papież, ani nikt inny nie ma takiej władzy, aby rozwiązać to, co zostało zawarte w sposób ważny. Nauka Kościoła była, jest i pozostanie niezmienna: małżeństwo – z prawa Bożego – jest nierozerwalne. W związku z tym nie można go rozerwać, można jedynie stwierdzić procesowo, czyli w oparciu o obiektywne dowody, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a to jest zupełnie coś innego niż rozwód.

Dziękuję za rozmowę.


drukuj