Nie damy się zastraszyć
Z o. Zachariaszem Jabłońskim OSPPE, definitorem generalnym Zakonu
Paulinów, rozmawia Małgorzata Pabis
Na Jasnej Górze trwa sezon pielgrzymkowy, tysiące pątników przybywają, aby
oddać hołd Królowej Polski. Jednocześnie okazuje się, że komuś bardzo zależy,
aby zakłócić atmosferę w Częstochowie i nękać ludzi wierzących. Częstochowski
radny Łukasz Wabnic (SLD) złożył do biura rady miasta interpelację, w której
domaga się "zaprzestania puszczania katolickich modlitw przez radiowęzeł przy
al. Najświętszej Maryi Panny"…
– Przeżywamy koleją próbę sprowokowania nas. Wiemy, że tych prób było już kilka.
Przypomnijmy np., że radni miasta chcieli niedawno opodatkować pielgrzymów…
Teraz słyszymy też, że zamkniętych zostanie kilka głównych ulic prowadzących na
Jasną Górę i zostaną tam przygotowane płatne parkingi. Tych prowokacji nie
brakuje… Na razie jednak nie ma wojny… Widzimy, że są to działania
ideologiczne. Tak działo się w przeszłości, jeszcze za PRL, i tak dzieje się
dziś. Wiemy, że Częstochowa była i jest miastem bardzo zlaicyzowanym. To
częstochowskie uczelnie miały za zadanie kształcić niegdyś kadry ateistów…
Dziś nie ma komunizmu, ale jest laicyzm. Te zachowania naszych rządzących,
którzy nie chcą widzieć roli, jaką w Polsce, w Kościele pełni Jasna Góra, są
bardzo prymitywne. Oni robią wszystko, żeby umniejszyć znaczenie sanktuarium.
Radiowęzeł przy al. Najświętszej Maryi Panny wykorzystywany jest jedynie
kilka razy w roku, w czasie pielgrzymkowym dociera tam głos z nagłośnienia
jasnogórskiego i słychać śpiewy oraz modlitwę poszczególnych grup pątniczych
wchodzących na Jasną Górę. Skoro radny SLD twierdzi, że głos z radiowęzła to
"indoktrynacja, która nie powinna mieć miejsca w tak dużym mieście", to może
niedługo będzie żądał, aby w ogóle pielgrzymi w ciszy przechodzili przez
Częstochowę?
– Wiemy, że do Polski przyjeżdża wielu gości z zagranicy. Oni są zachwyceni
naszą polską wiarą, także tym pięknym świadectwem pielgrzymów, których widzą na
Jasnej Górze. Niestety, są tacy, którym to przeszkadza, i robią wszystko, żeby
to zmienić. Oni zachowują się tak, jakby się wstydzili przed Europą, światem
naszej wiary…
Trzeba podkreślić to, że Jasna Góra stała się niejako "solą w oku" obecnie
rządzących. Przecież to tu wciąż widać biało-czerwone, polskie barwy. Każdego
dnia o godz. 15.30 odprawiana jest Msza św. za Ojczyznę. Nie ma w Polsce
drugiego takiego miejsca, gdzie codziennie od wielu lat trwa modlitwa za Polskę.
Także w czasie Apelu Jasnogórskiego odwołujemy się do wartości patriotycznych,
wspominamy różne święta, rocznice narodowe, modlimy się za Polskę. Tym, którzy
chcieliby skierować życie Polaków na inne niż katolickie i narodowe tory, to się
bardzo nie podoba. Dlatego atakuje się nas, przygotowuje prowokacje. Atakującym
chodzi o to, aby umniejszyć rolę Jasnej Góry. Tak było w czasach komunizmu, gdy
np. w przewodnikach po Polsce próżno było szukać informacji o naszym
sanktuarium.
Znamienne jest także to, że retoryka tych ataków przypomina tę żywcem wyjętą
z czasów komunizmu?
– To prawda. Jednak myślę, że obecne czasy są jeszcze gorsze niż te, o których
pani wspomina. Wtedy otwarcie walczyło się z Kościołem. Dziś robi się to samo,
tylko niejako w białych rękawiczkach, przy pomocy odpowiedniego prawa,
odpowiednich ustaw czy prowokacji… Często używa się do tego także mediów.
Zobaczmy, co zrobiono niedawno z przepiękną, wzorcową pielgrzymką Rodziny Radia
Maryja na Jasną Górę. Wszyscy wiemy o prowokacji, jaka miała miejsce…
Niestety, do nas dochodziły informacje także o innych rzeczach, które miały się
wydarzyć… Wszystko to prowadziło do tego, żeby stworzyć atmosferę niepewności,
zagrożenia, by ludzie bali się przybyć, odezwać, modlić… Trzeba jednak nie dać
się zastraszyć. My się nie poddajemy i robimy swoje, służąc Bogu, Jego Matce i
ludziom, pielgrzymom przybywającym na Jasną Górę.
Dziękuję za rozmowę.
