Nic nie działo się bez zgody Parulskiego

Z Bogdanem Święczkowskim, byłym szefem Agencji Bezpieczeństwa
Wewnętrznego, prokuratorem Prokuratury Krajowej w stanie spoczynku, działaczem
stowarzyszenia "Ad Vocem", rozmawia Anna Ambroziak

Prokurator wojskowy płk Mikołaj Przybył, który prowadził postępowanie
związane z rzekomymi kontaktami Marka Pasionka z mediami, po tym jak bronił
decyzji procesowych podjętych w poznańskiej prokuraturze, próbował popełnić
samobójstwo.

– Nie znamy motywacji pana prokuratora Przybyła. Możemy tylko domniemywać, co
było powodem tej próby samobójczej. Niewątpliwie, moim zdaniem, było to związane
z jego funkcjonowaniem w prokuraturze poznańskiej.

Prokurator Przybył w swoim komunikacie potwierdza fakt kontaktowania
się prokuratora nadzorującego postępowanie w sprawie katastrofy z obcym
wywiadem. Oczywiście w domyśle chodzi o prokuratora Marka Pasionka.

– Mogę powiedzieć jedno: nie zgadzam się z tym stwierdzeniem pana prokuratora
Przybyła, że prokurator Pasionek działał niezgodnie z zasadami pracy
prokuratorskiej. Panu prokuratorowi Pasionkowi należą się wyrazy uznania za to,
że próbował uzyskać informacje niezbędne do postępowania przygotowawczego
związanego z katastrofą smoleńską. Ważne jest natomiast, biorąc pod uwagę to
oświadczenie prokuratora Przybyła, czy ktoś nie wpłynął na taką, a nie inną jego
decyzję. To jest osoba, która doskonale zna prokuratora szefa Naczelnej
Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztofa Parulskiego, która – jak wiemy – to
śledztwo dotyczące przecieku ze śledztwa smoleńskiego prowadziła na polecenie
właśnie pana Parulskiego. I być może w tym momencie płk Przybył uznał, że jest
kozłem ofiarnym działań podjętych przez niego w śledztwie. Tak zrozumiałem jego
oświadczenie, że m.in. informował o swoich działaniach i Parulskiego, i
prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, także w zakresie żądania treści
SMS-ów. I tu muszę powiedzieć, że nie rozumiem stanowiska pana prokuratora
Przybyła, dlatego że dotychczas wiadomym było, iż prokurator może żądać swoim
postanowieniem wykazu billingów SMS, może żądać podania wielkości pliku, ich
daty, natomiast co do treści SMS-ów – tu wymagana jest decyzja sądu. Dlatego nie
rozumiem takiego stanowiska pana prokuratora Przybyła, ale być może ktoś z jego
przełożonych go w takim przekonaniu utrzymywał. Teraz – biorąc pod uwagę wyniki
kontroli przeprowadzonych przez prokuraturę powszechną – muszę powiedzieć, że
pan prokurator Przybył mógł poczuć się ofiarą niezrozumiałych zachowań
Naczelnego Prokuratora Wojskowego. W moim najgłębszym przekonaniu, cała sprawa
przecieków, których źródłem miał być prokurator Pasionek, była całkowicie
naciągana i miała na celu pozbawienie go cywilnej kontroli nad tym śledztwem. Po
ludzku rzecz biorąc – jestem zdziwiony taką postawą prokuratora Przybyła, choć
bardzo mi przykro i życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia.Pańskim
zdaniem, mamy do czynienia z instrumentalnym użyciem prokuratury w walce
Parulskiego przeciw Pasionkowi – tak twierdzi mec. Rafał Rogalski – że wszystko
należy rozpatrywać w kontekście tej emocjonalnej walki, i tego napięcia płk
Przybył nie wytrzymał. Sam płk Przybył twierdził, że stawia się go w złym
świetle ze względu na fakt korupcji w wojsku.

– Można zgodzić się z taką tezą. W moim przekonaniu, niestety przy okazji
śledztwa smoleńskiego prokuratura wojskowa mogła zostać wykorzystana do
realizacji pewnych celów Parulskiego. To jest moje wewnętrzne przekonanie.
Chodzi o pozbycie się bezpośredniej kontroli cywilnej nad śledztwem smoleńskim.
Rozumiem, że pan prokurator Przybył mógł się czuć zaszczuty. Ale proszę
pamiętać, że również ja i wielu innych prokuratorów takiego szczucia
doświadczaliśmy przez wiele lat i nikt z nas nie podjął takiego desperackiego
kroku. Jednak jednocześnie przykro mi stwierdzić, że pan prokurator Przybył w
swoim oświadczeniu zarzucił różnego rodzaju działania m.in. pani prokurator
Bednarek czy prokuratorowi Jackowi Skale.

Były też ostre słowa pod adresem Prokuratury Generalnej, a konkretnie
prokuratora Mateusza Martyniuka, który miał utrudniać śledztwo. Jak oświadczył
Przybył, i on, i prokurator Skała, i Bednarek wydali wyrok śmierci na
prokuratora kpt. Łukasza Jakuszewskiego, który żądał wydania danych abonentów
numerów telefonicznych…

– Broniąc się, nie należy nigdy atakować innych osób, bo to może przynieść
negatywne rezultaty. W moim najgłębszym przekonaniu, są to poważne błędy
świadczące o nieznajomości w tym zakresie przepisów i procedur. Dla mnie jako
szefa ABW oraz wieloletniego prokuratora ds. zwalczania przestępczości
zorganizowanej było zawsze jasne, że o ile możemy żądać wykazu połączeń czy
SMS-ów, to nie przypominam sobie sytuacji, aby prokurator zwracał się o ich
zawartość merytoryczną. Z tego zresztą co wiem, te treści SMS-ów ani rozmowy nie
są przechowywane przez operatorów, chyba że jest postanowienie sądu o kontroli.

Próba uzyskania treści SMS-ów i billingów jest łamaniem prawa?

– W moim przekonaniu – tak. Jest art. 218 kodeksu postępowania karnego, który
mówi o pewnych sytuacjach związanych z wykazem i wielkością SMS-ów czy połączeń
telefonicznych. Natomiast w zakresie ich treści moim zdaniem ma zastosowanie
art. 241 kpk. Tak więc postanowienie prokuratora co do ich treści było niezgodne
z prawem. W tym względzie nie zaistniała jeszcze jednak żadna decyzja procesowa,
dlatego dziwię się takiej, a nie innej decyzji pana prokuratora Przybyła, jeżeli
miałaby być z tym związana. Chyba że o czymś nie wiemy i że wobec prokuratora
Przybyła zostało wszczęte jakieś postępowanie dyscyplinarne czy karne.

Seremet zaprzeczył, by zmiany strukturalne w prokuraturze wojskowej
miały na celu degradowanie pozycji wojskowych.

– Tego nie wiem. Wiem, co próbował zrobić z prokuratorami cywilnymi przy
okazji tzw. reformy prokuratury powszechnej. Z tego powodu większość przeszła w
stan spoczynku.

Mam jak najgorsze zdanie o prokuraturze wojskowej. Gdyby zależało to ode
mnie, to byłaby już dawno zlikwidowana. Chodziłoby o utworzenie wydziałów w
prokuraturach powszechnych. Proszę pamiętać, że pan prokurator generalny
Zbigniew Ziobro zmodernizował prokuraturę wojskową, wprowadził tam śledczych
cywilnych czy stworzył wydziały ds. przestępczości zorganizowanej w prokuraturze
wojskowej. Niestety, jak się zdaje, ta reforma w dużej części została przez
prokuratora Parulskiego zniweczona. W zasadzie prokuratorów cywilnych w NPW czy
też WPO już nie ma. Albo są to przypadki jednostkowe. Większość śledczych
cywilnych odchodziła do prokuratury wojskowej bardzo niechętnie.

Seremet stwierdził, że prokuratorzy nie inwigilowali dziennikarzy, a
nawet nie mieli takiego zamiaru. Stwierdził też, że cała sprawa niepotrzebnie
zyskała taki poziom emocji, z histerią włącznie.

– W zakresie żądania billingów całkowicie się z prokuratorem generalnym
zgadzam. Natomiast w zakresie treści SMS-ów to już inna sprawa, choć nie dotyczy
ona dziennikarzy, ale wszystkich obywateli.

Czy Seremet, mówiąc kolokwialnie, odgrywa się za to, że Parulski
odsunął Pasionka bez jego wiedzy?

– Tego nie wiem. Mam nadzieję, że sprawa ewentualnych konfliktów osobistych
nie przesłoni dobra państwa. Niewątpliwie, według mnie, jeśli ważyć osiągnięcia
zawodowe i osobiste Parulskiego i Pasionka, to nie ma porównania. Pasionek to
jeden z najlepszych prokuratorów w kraju, a pan Parulski… jest Naczelnym
Prokuratorem Wojskowym. Tak czy inaczej, prokuratura wojskowa musi ulec reformie
i likwidacji wcześniej czy później. Natomiast po wczorajszej konferencji
prasowej gen. Parulskiego nie wyobrażam sobie, aby prokurator generalny nie
wniósł o jego odwołanie. Przecież Parulski w zasadzie bezpardonowo zaatakował
prokuraturę cywilną. Czyżby w Polsce już obowiązywał stan wojenny?

Dziękuję za rozmowę.

drukuj