Naszym narzędziem będzie dobra wola i ciężka praca
Z Antonim Macierewiczem, przewodniczącym Zespołu Parlamentarnego ds. Wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej, rozmawia Anna Ambroziak
Na
początku zajmą się Państwo wynikami prac komisji Millera? To jednak
dość dziwne, że właściwie nic nie wiemy o jej pracach, choć dysponuje
tzw. polską czarną skrzynką.
– Będzie to jeden z pierwszych
kroków, jakie podejmie zespół. Zwrócimy się do komisji o wszystkie
informacje, materiały i oceny, jakie dotychczas zebrała. Jestem bardzo
zdziwiony, iż o pracach tej komisji właściwie nic nie wiadomo. Tak samo
jestem zdziwiony tym, że ze strony rządu nie ma żadnej reakcji na
deklaracje wicepremiera i wiceprzewodniczącego komisji rosyjskiej
Siergieja Iwanowa, który powiedział, że wszystkie materiały już
przekazał i że strona polska więcej materiałów dotyczących katastrofy
smoleńskiej już nie otrzyma. Do dziś nie możemy doczekać się reakcji
pana premiera Tuska na to bezprecedensowe oświadczenie. Do dziś nie ma
żadnej reakcji ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego
Millera, który stoi na czele Państwowej Komisji Badania Wypadków
Lotniczych. Będziemy się tej reakcji domagali zarówno ze strony pana
Millera, jak i ze strony pana Tuska. Komisja rosyjska de facto wyznacza
kierunek działania państwa rosyjskiego w tej sprawie – nie jest to
jeden z wielu organów zajmujących się tą problematyką, tak jak dzieje
się to w Polsce, gdzie prokuratura działa niezależnie od komisji
Millera.
Niepokoi mnie to, że Rosjanie de facto wypowiadają
porozumienie zobowiązujące ich do przekazywania wszystkich wiadomości.
Wiemy (mówił o tym prokurator Seremet), że nie otrzymaliśmy nawet jednej
piątej akt, a przewodniczący polskiej komisji milczy. To kompromitujący
stan rzeczy, który nie może dłużej trwać.
Zanim jeszcze zespół się zebrał, sformułowano pod jego adresem listę zarzutów, m.in. ten o jego omnipotencji.
–
Mam nadzieję, że wola pracy i współdziałania z innymi instytucjami
będzie naszą najlepszą legitymacją. Ustawa sejmowa o prawach i
obowiązkach posłów pozwala nam na uzyskiwanie informacji i obliguje
wszystkie instytucje do ich udzielania na żądanie posła oraz do podjęcia
wszystkich działań na skutek interwencji posła. Prawdopodobnie jeszcze w
tym tygodniu zwrócimy się do NIK o przebadanie sposobu działania
instytucji odpowiedzialnych za przygotowanie wizyty prezydenta Lecha
Kaczyńskiego w Katyniu. Naszą metodą jest dobra wola i ciężka praca.
Jesteśmy zdeterminowani do wyjaśnienia i ujawnienia prawdy. To najlepsze
narzędzie. Niestety, często brakuje go instytucjom państwowym.
Ale jak dotąd nikt spoza PiS do zespołu się nie zgłosił…
–
Zapewne więc będą musieli odpowiedzieć kiedyś wyborcom, co
parlamentarzyści zrobili, by wyjaśnić tę katastrofę. Chcę też
powiedzieć, że jest wiele zagranicznych instytucji, które czekały na
taką inicjatywę, jak powołanie zespołu, i które chcą z nami
współdziałać. Będziemy współdziałali także z tymi senatorami i
kongresmenami ze Stanów Zjednoczonych, którzy taką wolę deklarowali.
Liczymy też na współpracę z posłami Parlamentu Europejskiego.
Czy może Pan zdradzić jakieś szczegóły?
– Dopiero po ukonstytuowaniu się władz zespołu.
Dziękuję za rozmowę.
