Nasz młodszy brat: Platforma

Janusz Piechociński (PSL): Platforma obywatelska wie, iż ze względu na prezydenturę Lecha Kaczyńskiego bez PSL niczego nie dokona w tym Sejmie. Mamy tuzy, PO – „pierwszoklasistów”

Po ośmiu miesiącach koalicji PO – PSL przyszedł czas na ocenę wzajemnej współpracy – twierdzą ludowcy. – Myślę, że po tych pierwszych paru miesiącach działania są plusy i minusy. Więcej jest niewątpliwie plusów – powiedział nam poseł Eugeniusz Kłopotek (PSL).

Posłowie PSL lubują się w porównaniach obecnej koalicji z poprzednią: PiS – LPR – Samoobrona, z wyraźną korzyścią dla siebie. – Myślę, że nasza współpraca wygląda diametralnie inaczej od koalicji ostatnich dwóch lat. Jesteśmy zupełnym zaprzeczeniem tamtego stylu, bo w sposób zgodny, a jednak z pewną różnicą programową, dochodzimy do pewnych kwestii, które rozwiązujemy na zasadzie, o której umówiliśmy się na wstępie. Umowa koalicyjna zakładała, że partner wbrew drugiemu nie będzie forsował rozwiązań – mówi poseł Eugeniusz Grzeszczak (PSL).

Podobny kontrast pomiędzy funkcjonowaniem koalicji ubiegłej kadencji Sejmu a obecnej przypomina poseł Jan Łopata (PSL). Przyznaje jednak, że wcześniej trudno mu było wyobrazić sobie współpracę z Platformą. – Powiem z własnego przekonania i doświadczenia życiowego. Jestem ludowcem – tak jak my to pojmujemy – i koalicja z PO nie za bardzo mieściła mi się w pewnych kategoriach oczekiwania przedwyborczego. Ale dzisiaj mogę powiedzieć, że kontakty międzyludzkie – a one są jakimś obrazem, również współpracy politycznej – są wzorowe – zapewnia.

Ludowcy dostrzegają już jednak pewne newralgiczne miejsca we współpracy z PO, które są przyczyną napięć między partnerami koalicyjnymi. – Myślę, że po tych pierwszych paru miesiącach są plusy i minusy. Więcej jest niewątpliwie plusów. Gdybym miał mówić o pewnych sprawach, które wymagają tzw. dotarcia się, to niewątpliwie prosimy naszych partnerów koalicyjnych, żeby nas nie zaskakiwali, ale z nami wcześniej przedyskutowali, byśmy mieli mniej więcej uzgodnione zdanie, zanim wystąpią z kolejną, często medialną, mocno nagłośnioną, propozycją zmian określonych projektów ustaw – zaznacza poseł Eugeniusz Kłopotek (PSL). Według niego, chodzi o umożliwienie ludowcom poznania argumentów partnera, aby można było do proponowanych projektów legislacyjnych odnieść się w sposób merytoryczny. – Często do tej pory bywało tak, że koledzy z czymś „wyskoczyli”, my byliśmy tym zaskoczeni, trochę w ciemno próbowaliśmy to oceniać, tłumaczyć, a później, ku naszemu zdziwieniu, koledzy po takim nieraz i ataku opozycji wycofywali się ze swojej propozycji „rakiem” – dodaje poseł.

Janusz Piechociński (PSL) zwraca uwagę, że na stabilność koalicji ma również wpływ sytuacja, iż Platforma wie, że ze względu na prezydenturę Lecha Kaczyńskiego bez PSL niczego nie dokona w tym Sejmie. – Istotne jest również to, że jako PSL zgromadziliśmy w tym Sejmie, w tym trzydziestojednoosobowym klubie, naprawdę tuzy legislacji i ludzi, którzy znają się na rzemiośle poselskim i merytorycznym, a PO ma sporo „pierwszoklasistów”. Oni okrzepną w trzecim lub czwartym roku kadencji, jeśli chodzi o pociągnięcie procesu legislacyjnego itd. Trochę to potrwa, tym bardziej że znaczna część polityków PO znalazła się w strukturach władzy. W związku z tym w parlamencie widać wyraźnie, że nawet więcej mamy jakby „do powiedzenia, niż wynika to z proporcji siły głosów wewnątrz koalicji” – zaznacza Piechociński.


Jacek Dytkowski
drukuj