Najpierw zgłoszą, zdecydują później
Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości na dzisiejszym posiedzeniu
miała zdecydować, kto zostanie kandydatem tej partii w wyborach prezydenckich.
Ostateczny termin zgłaszania kandydatów upływa w poniedziałek. Rada jednak się
nie zbierze, a swój obowiązek zaakceptowania kandydata dokona post factum, czyli
po zgłoszeniu jego nazwiska do PKW. To musi oznaczać jedno: Jarosław Kaczyński
jest zdecydowany na to, by osobiście reprezentować swoją partię w wyborach
prezydenckich.
Niezależnie od ciągle trwających jeszcze uroczystości pogrzebowych ofiar
tragedii pod Katyniem terminu zgłaszania kandydatów w wyborach prezydenckich nie
można przesunąć. Jedynie do końca dnia pracy Państwowej Komisji Wyborczej, czyli
do godziny 16.15, w poniedziałek należy zarejestrować komitet wyborczy wraz z
podaniem nazwiska kandydata na prezydenta, jego zgodą i tysiącem podpisów osób
go popierających. PKW nie wymaga, oczywiście, aby komitet wyborczy i kandydat
mieli poparcie jakichś organów partyjnych. Do powstania komitetu wystarczy 15
osób. To one muszą przedłożyć odpowiednią liczbę podpisów. Dopiero później
następuje weryfikacja kandydata, który, by wystartować w wyborach, musi
zgromadzić 100 tys. podpisów. Zgodnie ze statutem PiS, to Rada Polityczna tej
partii jest organem właściwym do wskazania jej kandydata na prezydenta.
Pierwotnie posiedzenie Rady było zaplanowane na dzisiaj. Politycy PiS
zastrzegali jednak, że do kampanii przystąpią dopiero wtedy, gdy wszyscy ich
tragicznie zmarli koleżanki i koledzy parlamentarzyści zostaną
pochowani.
Wszystko więc wskazuje na to, że Rada Polityczna PiS akceptacji
swojego kandydata dokona już po jego zgłoszeniu do PKW. To tylko uprawdopodabnia
start w wyborach prezydenckich szefa tej partii, nad którego kandydaturą Rada
Polityczna na pewno nie musiałaby dyskutować, lecz jedynie przyjąć ją przez
aklamację. Politycy PiS patrzą dzisiaj na Jarosława Kaczyńskiego, wskazując, że
w obecnej sytuacji nie mają lepszego kandydata, i licząc, że po olbrzymim ciosie
dla partii, jakim była tragedia pod Smoleńskiem, weźmie na siebie ciężar
stanięcia na pierwszej linii wyborczej kampanii.
Do prezesa PiS z różnych
stron płyną zachęty do powiedzenia „tak” dla ubiegania się o prezydenturę i
kontynuowania dzieła tragicznie zmarłego brata Lecha Kaczyńskiego. Jedni,
zachęcając prezesa PiS do startu, piszą do niego wiersze, inni – listy. Pod
opublikowanym wczoraj otwartym listem do prezesa PiS z prośbą, aby zdecydował
się kandydować „w obliczu niezwykłej tragedii, która tak bardzo Pana dotknęła,
ale dotknęła też i całą Polskę, i nas wszystkich – i która stworzyła groźną dla
Państwa Polskiego sytuację”, podpisali się m.in. współzałożyciel Instytutu
Katyńskiego Adam Macedoński, profesor UJ Andrzej Nowak, ks. Tadeusz
Isakowicz-Zaleski, kompozytor Michał Kulenty, aktorka Ewa
Dałkowska.
Oficjalna decyzja o tym, kto z ramienia Prawa i Sprawiedliwości
będzie startował w wyborach prezydenckich 20 czerwca, ma zostać ogłoszona w
poniedziałek, po zakończeniu uroczystości pogrzebowej poseł Aleksandry
Natalli-Świat.
Artur Kowalski
