Na początek półtorej załogi
Z ppłk. Robertem Kupraczem, rzecznikiem prasowym Dowództwa Sił
Powietrznych, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Rządowym samolotem Tu-154M o numerze bocznym 102, który przeszedł w Rosji
kapitalny remont, przyleciała do Polski rosyjska załoga. Bo polska straciła
uprawnienia…
– Tak, tym tupolewem przyleciała rosyjska załoga, zgodnie zresztą z podpisaną
przez Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych umową na remont główny samolotu.
Co zostało w tej maszynie wyremontowane?
– To, co zostało wyremontowane w tym samolocie, zapisane było we wspomnianej
umowie, którą podpisywał Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych. Ogólnie
mówiąc, samolot został poddany remontowi głównemu. Wszystkie jego agregaty,
urządzenia, wyposażenie zostały zdemontowane, poddane przeglądowi, a w przypadku
gdy jakiemuś urządzeniu kończył się czas używalności, zostało one zastąpione
nowym.
Samolot ma służyć do wykonywania lotów z najważniejszymi osobami w państwie.
Po katastrofie bliźniaczego tupolewa pod Smoleńskiem uważa Pan, że jest to
bezpieczna maszyna?
– Tak, uważam, że jest to bezpieczna maszyna. I tak jak już mówiłem
wielokrotnie, nie bałbym się i nie będę się bał wsiąść na jej pokład. Jeżeli
chodzi o systemy bezpieczeństwa, nawigacji itd., jest to maszyna z górnej półki,
jedyny taki tupolew na świecie. Wszystkie inne, gdziekolwiek są używane,
występują w wersji podstawowej. Nasz jest maszyną robioną specjalnie dla VIP-ów.
Ten samolot tylko zewnętrznie podobny jest do tamtych samolotów, w
rzeczywistości jest to zupełnie inna maszyna.
Tu-154M jest samolotem przeznaczonym do przewozu ludzi, to samolot także
transportowy i Siły Powietrzne wykorzystują go w związku ze swoim
przeznaczeniem. Był już wielokrotnie wykorzystywany w akcjach humanitarnych i do
szybkiego przerzutu żołnierzy. Jednym z jego zadań jest także wożenie VIP-ów.
Maszyna zostanie w Polsce sprawdzona, aby uzyskać pewność, że jest całkowicie
sprawna. Jak długo ta kontrola potrwa?
– Nie jestem w stanie na to pytanie panu odpowiedzieć. Mogę jedynie powiedzieć,
że nie tylko Siły Powietrzne biorą w tym udział, ale również inne instytucje.
W Rosji zostało już przeprowadzonych wiele testów na tym samolocie. Po co
więc kolejne w Polsce?
– Procedura odbioru maszyny była szczegółowo zawarta w umowie, którą podpisywał
Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych. My, jako Siły Powietrzne, przyjmujemy
na stan z powrotem maszynę dopiero w Polsce.
Wiadomo, że nie tylko tupolew będzie docelowo przewoził VIP-ów, jednak mamy
poważne braki w tym obszarze…
– Byłoby trudno z jedną maszyną. Jak sam pan redaktor wie, w planach na
najbliższy okres jest rozpisanie przetargu na nowe samoloty do przewożenia
najważniejszych osób w państwie. Dziś mamy do dyspozycji tylko jednego tupolewa,
a więc samolot długodystansowy, jaki – samoloty średniego zasięgu, oraz flotę
śmigłowców przeznaczonych do przewożenia VIP-ów.
Te przetargi od lat pozostają w planach. Do dyspozycji VIP-ów są też
wyczarterowane od LOT-u dwa samoloty Embraer 175. Jest to bardziej opłacalne niż
zakup nowego samolotu?
– To pytanie wykracza poza mój zakres kompetencji. Siły Powietrzne nie posiadają
embraerów. Na ich temat trudno zatem mi się wypowiadać. Oczywiście chcielibyśmy,
żeby nowe samoloty pojawiły się u nas jak najszybciej.
Jest jeszcze inny problem: tupolew zostanie na razie uziemiony, bo nie ma kto
na nim latać.
– Jak pan wie, załoga musi wykonywać przez pewien okres loty, aby nie utracić
nawyków. Nie mieliśmy tupolewów, więc dopiero teraz rozpoczął się cykl wznowień
dla pilotów, którzy stracili uprawnienia do latania tą maszyną. Byli już na
części teoretycznej na trenażerach i od poniedziałku zaczynają szkolenie z
zakontraktowanym instruktorem.
Rosjaninem?
– Tak. Jest to jeden z najlepszych instruktorów, jeżeli nie najlepszy
specjalista od tupolewów. Dwóch dowódców załóg oraz drugi pilot, którzy są w
pełni wyszkoleni i posiadają uprawnienia do wykonywania lotów z najważniejszymi
osobami w państwie, wykona cykl lotów, podczas których wznowi swoje nawyki.
Zostało zakontraktowane 30 godzin lotów oraz zajęcia teoretyczne. Cały proces ma
zakończyć się planowo 9 października. Wtedy ci nasi piloci, którzy ponownie
zdobędą uprawnienia do lotów z VIP-ami, będą mogli wykonywać wszystkie loty.
Będzie to jedna załoga czy kilka?
– Jest trzech pilotów, dwóch dowódców załóg, w tym jeden instruktor, oraz jeden
drugi pilot. Można z nich zestawić trzy konfiguracje, bo dowódca załogi może być
jednocześnie drugim pilotem. Powiedzmy, że mamy półtorej załogi, bo drugi pilot
może lecieć z jednym albo z drugim dowódcą załogi bądź obaj dowódcy załóg mogą
razem latać. Gdy wznowią swoje uprawnienia, rozpoczniemy szkolenie,
wykorzystując do tego już naszego pilota-instruktora, pozostałych pilotów
przeznaczonych do pilotowania tupolewa, tak żeby mieć do dyspozycji trzy załogi.
Od czego będzie zależał ostateczny czas szkolenia?
– Od warunków pogodowych, bo wznowienie nawyków polega na tym, żeby wykonywać
loty w różnych warunkach. Piloci muszą nabrać uprawnień w lotach z
widzialnością, bez widzialności, w nocy, w dzień, w lotach według przyrządów, w
chmurach… To jest złożony cykl. Wszystko będziemy robić tak, żeby było
bezpiecznie, ale też żeby to szkolenie się nie ślimaczyło. Od 10 października –
jeżeli wszystko będzie szło zgodnie z planem, bo musimy tutaj brać pod uwagę
warunki atmosferyczne – piloci będą mieli pełne uprawnienia, które posiadali
wcześniej, i rozpoczną się loty tupolewem.
Dziękuję za rozmowę.
