Na granicy pierwszego i drugiego obiegu

Sytuacja prasy katolickiej w Polsce

Dr Hanna Karp

Informator Kościoła Katolickiego w Polsce z lat 1936-1937, podaje, że w okresie przedwojennym wydawano w kraju 199 czasopism katolickich o łącznym nakładzie 2 mln 4 tys. egzemplarzy. Stanowiło to niemal 27 proc. całego nakładu polskiego czasopiśmiennictwa. Oznacza to, że co czwarta kupowana gazeta była w tym okresie gazetą katolicką. Z danych tych wynika, że przed wojną, do roku 1939 prasa katolicka osiągnęła bardzo dobry wynik – 8 procent ogółu wydawanych na rynku tytułów.



Miesięcznik „Rycerz Niepokalanej”, ukazujący się od 1922 r. w liczbie 5 tys. egzemplarzy, w latach 1938-1939 sprzedawał się już w ilości 800 tysięcy. Ukazujący się od 1935 r. „Mały Dziennik” w szczytowym okresie osiągał 175 tys. egzemplarzy w dni powszednie i 275 tys. egzemplarzy w wydaniach sobotnio-niedzielnych. Sumaryczny nakład wszystkich wydawnictw periodycznych powstających w Niepokalanowie dochodził w 1939 r. niemal do 1,5 mln egzemplarzy. Te liczby i dane są imponujące nawet dziś.


PRL – okres cenzury i represji


Okres wojny i powojennych komunistycznych represji skutecznie zahamował nie tylko rozwój, ale i obecność mediów katolickich w świadomości Polaków. W efekcie polscy katolicy przez dziesięciolecia PRL faktycznie stracili – tak przecież utrwalony w międzywojniu – nawyk sięgania po prasę religijną. Niezwykły wzrost czytelnictwa prasy, w tym religijnej, zaznaczył się po sierpniu 1980 roku. Tendencje te zostały jednak skutecznie zablokowane w grudniu 1981 r. wprowadzonym stanem wojennym.

Do roku 1989 informacja religijna docierała do odbiorców z trudem, z powodu ograniczeń w produkcji papieru, ingerencji cenzury, braku bazy poligraficznej. Nieliczne próby wydawania prasy kościelnej, próbującej walczyć z cenzurą i innymi ograniczeniami, zwykle kończyły się fiaskiem. Spektakularnym przykładem może być reaktywacja w latach 1984-1988 tygodnika „Przegląd Katolicki”, wydawanego przez Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej. Kwerenda w Instytucie Pamięci Narodowej wykazała, że wznowiony tygodnik od początku do końca tego okresu był kontrolowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Założona na redakcję Sprawa Operacyjnego Rozpracowania (SOR) pozwalała bezpiece wpływać na politykę personalną pisma, jak również na jej linię programową. W redakcji funkcjonowała szeroka sieć agentury, w tym m.in. postaci o kryptonimach: TW „Historyk”, TW „Poeta”, TW „Doktor”, TW „Jankowiak”, TW „Leon”, TW „Ludny”, TW „Romek”, TW „Stefański”, TW „Ryszard”, TW „Ludwik”, TW „Waldek”, TW „Civis”, TW „Zenon”.

Tygodnik nasycony tak liczną agenturą nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Pismo nie rozwijało się w wyniku toczonych sporów, zakulisowych gier i intryg inspirowanych przez Służbę Bezpieczeństwa1.

Tylko ten przykład pokazuje, do jakiego stopnia inwigilacja środowisk dziennikarzy i redakcji i nieprzeprowadzona lustracja mogły wpłynąć na dalszy rozwój i budowanie prasy w Polsce po roku 1989, również prasy katolickiej. Dlatego lustracja środowisk dziennikarzy jest wciąż bardzo ważna i nie jest wcale na nią za późno.


Powolne dźwiganie się z upadku


Po okresie komunistycznych ograniczeń i represji po roku 1989 nastąpił chaotyczny rozwój rynku prasowego. Cechą charakterystyczną prasy katolickiej było jej rozdrobnienie. Dla porównania, ogólna liczba pism parafialnych w latach 1918-1939 wynosiła 200 tytułów. W latach 1990-2007 odnotowano ich trzykrotny wzrost, szacując na ok. 600 tytułów.

Obecnie prasa katolicka stanowi tylko 2 proc. rynku prasowego. Po niemal 20 latach przemian ustrojowych w Polsce stabilną sytuację na rynku katolickich tygodników utrzymały trzy tytuły: „Niedziela”, „Gość Niedzielny”, „Przewodnik Katolicki”. Bardzo źle przedstawia się sytuacja katolickiej prasy codziennej. Jedynym ogólnopolskim dziennikiem o proweniencji katolickiej jest „Nasz Dziennik”, wydawany w Warszawie od 1998 roku.

Od 1993 r. w Polsce informacja religijna dociera do redakcji, wydawnictw i osób zainteresowanych za sprawą Katolickiej Agencji Informacyjnej. Cotygodniowy biuletyn informacyjny „Wiadomości KAI” jest prenumerowany przez

4 tys. parafii w Polsce i systematycznie czytany przez ok. 20 tys. osób, przede wszystkim duchownych, i stanowi główną wewnątrzkościelną platformę informacyjną.

Choć jesteśmy narodem katolickim, bardziej przywiązanym do tradycji niż inne kraje Zachodu, to wykazujemy niskie zainteresowanie nie tylko prasą katolicką. Niemal połowa dorosłych Polaków w ogóle nie czyta książek. Statystyczny Polak kupuje jedną książkę rocznie (łącznie z podręcznikami szkolnymi), podczas gdy statystyczny Francuz sześć, nie licząc podręczników. Przeciętny pierwszy nakład książki w 38-milionowej Polsce wynosi 1000 egz., podczas gdy w 10-milionowych Czechach lub na 3-milionowej Litwie – 3 tys. egzemplarzy. Dane te wskazują na ogólny stan zapaści polskiego czytelnictwa.

Czytelnictwo prasy katolickiej w Polsce niekorzystnie wypada na tle zlaicyzowanego Zachodu. Nakład 350 codziennych gazet niemieckich wynosi ok. 24 mln egzemplarzy. Jeśli w Niemczech na 32 mln katolików sumaryczny nakład prasy katolickiej wynosi 9 mln egzemplarzy, we Francji – 5 mln, to w katolickiej Polsce osiąga on poziom zaledwie 2 milionów.


Postulaty i wyzwania dla prasy katolickiej


Powstaje pytanie o zasięg informacji religijnej i jej wpływ na kształtowanie opinii w Polsce. Jak atrakcyjny jest przekaz medialny Kościoła, udowodnił pontyfikat Papieża Polaka.

Jan Paweł II, który doskonale rozumiał znaczenie środków społecznej komunikacji w dobie współczesnej, stawiał dwa zasadnicze wymagania przed prasą katolicką i informacją obecną na jej łamach. Oba dotyczyły zagadnienia prawdy. Prawdy w ukazywaniu codziennej rzeczywistości oraz w świadectwie dawanym wierze. W warstwie informacyjnej Ojciec Święty postulował ukazywanie tego, co istotne, tak by uwzględniać autentyczność wydarzenia oraz jego różne aspekty. Papież nie unikał specjalnych wskazówek pod adresem dziennikarzy wierzących, zaznaczając, że będą oni służyli prawdzie tylko wtedy, gdy fakty religijne będą starali się ukazywać w ich prawdzie od wewnątrz. Gdy uwzględnią intencję wiary i odwołają się do tajemnicy, która się w niej kryje, a więc wychodząc poza proste ukazanie wyrwanego często z kontekstu wydarzenia.

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu abp John Foley podkreślał, że jeden z największych problemów w mediach stanowi fakt, iż przedstawiający i opisujący tematy religijne dziennikarze nie posiadają dostatecznego przygotowania: „Ich terminologia jest błędna i właściwie nie rozumieją, o czym mówią. Wprowadzają tym samym w błąd nieuświadomionych i denerwują tych, którzy się na tym znają” – podkreślał abp John Foley. Arcybiskup postuluje szerokie kształcenie dziennikarzy, by również tak ważna dziedzina jak religia traktowana była w massmediach w sposób profesjonalny. By dziennikarze, otwarci na czynnik zawodowego przygotowania, obiektywnie i właściwie informowali opinię publiczną o sprawach Kościoła i religii, nie redukując informacji i tematów z zakresu wiary do sensacji, ciekawostek czy marginaliów.

Informacja katolicka obecna w mediach katolickich ma szczególne znaczenie przede wszystkim dlatego, że stanowi najbardziej reprezentatywny dla opinii publicznej głos środowisk Kościoła i chrześcijan. Tymczasem istnieje poważny problem z właściwie pojętą informacją religijną. Szczególnie gdy rozpatrywana jest w kontekście tendencji do zmniejszania przeznaczonego dla niej miejsca w środkach społecznego przekazu. Jan Paweł II zwracał uwagę, że zbyt często zdarza się, iż ten rodzaj informacji jest źle traktowany i rozpatrywany w aspektach drugorzędnych lub pod kątem deformującym.

W efekcie rzetelna informacja religijna zajmuje coraz mniej miejsca w wysokonakładowych środkach społecznego przekazu, choć zapotrzebowanie na nią wcale nie maleje. Można odnieść wrażenie, że nie do końca zostało rozpoznane, w jaki sposób winna najskuteczniej do adresata docierać. Może pora pomyśleć o własnych, przyulicznych, ogólnie dostępnych punktach sprzedaży prasy i wydawnictw katolickich?

Zaistniała sytuacja wymaga poważnej refleksji, nowych działań i rozwiązań. Propozycja mediów katolickich jest wciąż dla odbiorców bardzo atrakcyjna, gdyż odbiega od panującego na medialnym rynku bezdusznego kryterium zysku i związanego z tym niebezpiecznego procesu tabloidyzacji mediów. Jednak – jak trafnie podkreśla w jednej z prac ks. prof. Andrzej Zwoliński – pozycja uprzywilejowana, związana dawniej ze specyficzną sytuacją polityczno-społeczną dla prasy katolickiej w Polsce, już dawno się skończyła. Pora więc, choć jest to bardzo trudne, nadrabiać stracony czas…

1 Wyciąg z doniesienia TW „Historyk”, z dn. 18.06.1984 (IPN, OBUiAD w Warszawie, nr syg. 01419/398): „W gronie warszawskich działaczy Znaku wypowiadane są opinie, że nowy tygodnik kościelny 'Przegląd Katolicki’ jeszcze się nie ukazał, a już rozdzierany jest sporami wewnętrznymi. Utworzyły się bowiem w redakcji dwie frakcje – „Solidarnościowa” i oportunistyczna, które się wzajemnie zwalczają. Przykładem tego ma być fakt, że są przygotowane aż 4 wersje artykułu wstępnego”.

Autorka jest wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Prowadzi zajęcia z przedmiotów: medioznawstwo i rynek medialny w Polsce.

drukuj