MSWiA cały czas szło w zaparte

Z Robertem Sobkowiczem, fotoreporterem "Naszego Dziennika", rozmawia Zenon
Baranowski

Widać, że niezmiernie ucieszył Pana ten wyrok.
– Tak, cieszę się, że sprawiedliwości stało się zadość, że jednak po tych ośmiu
latach procesu jest taki wyrok. A jeszcze zaraz po wypadku prokuratura tak
prowadziła to śledztwo przez trzy lata, żeby je umorzyć i umorzyła je. Dlatego
jestem naprawdę zachwycony, szczęśliwy, że ten proces się skończył. Niektórzy
mogą co prawda powiedzieć, że dostanę pieniądze i teraz mogę sobie – że tak
powiem – nic nie robić, ale pieniądze to nie wszystko, a zdrowia i tak mi nie
zwrócą.

Ciągle musi Pan troszczyć się o protezę oka, przechodzić serie uciążliwych
badań etc.

– Dokładnie. Te pieniądze będę musiał odkładać na coroczne wyjazdy do Włoch.
Teraz to na pewno będę jeździł każdego roku, bo będę miał na to fundusze, a do
tej pory nie zawsze mogłem pojechać. Na pewno co jakiś czas będę wymieniał tę
protezę. Sama proteza kosztuje 1,8 tys. euro, więc to nie są małe pieniądze. Nie
wiem, czy po kilku latach nie będę potrzebował jakiejś operacji, skorygowałaby
oczodół. Za to wszystko też będę musiał płacić niemałe pieniądze. W Polsce nie
ma takiej szansy, żeby zrobić takie protezowanie jak we Włoszech. U nas robią
protezy, ale są one nieporównywalne włoskimi czy niemieckimi. Mam znajomego,
który nosił polską protezę, a później pojechał do tej kliniki we Włoszech i ją
wymienił. Mówił, że jest kolosalna różnica w użytkowaniu. Niestety, u nas nie ma
takiej technologii.

Wyrok na razie jest nieprawomocny, a policja zapowiada odwołanie.
– Będą mi nadal rzucali kłody pod nogi, a miałem nadzieję, że już nie. Później
mogą jeszcze składać kasację.

Sędzia zwróciła uwagę, że ani policja, ani MSWiA cały czas nie chcieli uznać
swojej odpowiedzialności za to, co się stało.

– Po wyroku orzekającym ich winę mogli iść na ugodę, ale oni szli w zaparte.
Nikt mnie za ten wypadek oficjalnie nie przeprosił. Nie spodziewam się, żeby
przyszedł ten policjant, który do mnie strzelił, ale powinienem przynajmniej
otrzymać jakieś pismo z przeprosinami. Ale mimo że minęło ponad 10 lat, nic
takiego się nie zdarzyło.

Od wielu lat procesuje się Pan też z ZUS?
– Tak, to druga sprawa, jaką mam, która też już się ciągnie kilka lat. Byłem 9
miesięcy na zwolnieniu lekarskim, a później, po roku, ZUS stwierdził, że jestem
w 100 procentach zdrowy, i nie przedłużył mi renty. Potem, po kilku latach, sąd
mi ją przyznał także za lata zaległe. Ale wówczas ZUS stwierdził, że kilkanaście
tysięcy złotych pobrałem niesłusznie i każe mi je zwrócić.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj