Moskwa naprowadzała tupolewa
Kim była trzecia osoba obecna 10 kwietnia w budynku kontroli lotów w
Smoleńsku: wojskowym znającym lotnisko czy też przedstawicielem rosyjskich
specsłużb? I z kim konkretnie z Moskwy się kontaktowała? Komisja Jerzego Millera
nie udziela na ten temat informacji, mimo że posiada zapisy rozmów kontrolerów
lotów, w przeciwieństwie do prokuratury, która czeka na ich przekazanie.
Prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej wojskowa prokuratura wie
jedynie, że ta trzecia osoba nazywa się Nikołaj Krasnokutski i jest wojskowym
przysłanym z Tweru. W czerwcu br. wystosowany został wniosek o pomoc prawną do
rosyjskiej prokuratury o jego przesłuchanie.
Media donoszą, że płk gwardii Krasnokutski jest zastępcą dowódcy Jednostki
Wojskowej nr 21350 w Twerze. Wobec tego co robił na lotnisku w Smoleńsku?
Rzekomo miał tam występować w roli dobrze znającego lotnisko, ponieważ
poprzednio dowodził 103. Gwardyjskim Krasnosielskim Pułkiem Wojskowego
Transportu Lotniczego na Siewiernym. W czerwcu jednak także spekulowano, że
trzecia osoba w wieży (Krasnokutski?) jest oficerem rosyjskich specsłużb.
Jeszcze w kwietniu pojawiła się informacja o kontaktowaniu się kontroli lotów z
czynnikami decyzyjnymi w Moskwie. Sprawa nie jest zaskakująca dla polskiej
komisji lotniczej badającej okoliczności katastrofy, która od kilku miesięcy
posiada zapisy rozmów prowadzonych przez kontrolerów ze Smoleńska. Jej szef i
jednocześnie minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller mówi, że dla polskiej
komisji "nigdy nie było tajemnicą", z kim kontaktowali się ci kontrolerzy w dniu
katastrofy. – Ranga tej wizyty i waga przywiązywana do podejmowanych decyzji
była wystarczająco wysoka, aby osoby, które były odpowiedzialne za obsługę
lotniska, korzystały z możliwości kontaktu z osobami zewnętrznymi – podkreśla.
Jednak nie chce ujawnić, o kogo chodzi.
Bardziej rozmowny jest polski akredytowany przy rosyjskim Międzypaństwowym
Komitecie Lotniczym (MAK) badającym w Rosji katastrofę, Edmund Klich. Przyznaje,
że w stenogramach występuje kryptonim "Logika", co jest rozszyfrowane w mediach
jako operacyjny dyżurny sztabu Kierowania Lotnictwem Wojskowo-Transportowym Sił
Powietrznych Federacji Rosyjskiej w Moskwie. – Trudno to precyzyjnie określić,
bo kryptonim należy do centrali telefonicznej – mówi jednak Klich. Dodaje, że
wystąpił z pytaniem do MAK.
Według doniesień medialnych, Krasnokutski, który domagał się w Moskwie
zamknięcia lotniska, miał usłyszeć, żeby polski samolot spróbował wylądować, bo
"może im się uda".
Klich, pytany o to, czy lotnisko w Smoleńsku powinno być zamknięte, zwraca
uwagę, że należy w tym względzie poznać rosyjskie procedury. – Musielibyśmy znać
dokładnie rosyjskie przepisy dotyczące procedur na lotnisku wojskowym przy
warunkach atmosferycznych poniżej minimum tego lotniska, a tak było. Ale
jesteśmy w kropce, bo nie udostępniono mi całości przepisów. Brak tej wiedzy
rzutuje na to, iż nie możemy odpowiedzieć na pytanie, kto powinien podejmować
wówczas decyzję o lądowaniu – mówi. – To jest właśnie ten problem proceduralny.
Jeśli mówimy o lotnictwie cywilnym, to pamiętajmy, że lotnisko cywilne nieraz
może być zamknięte, np. z powodu remontu albo pogody takiej, jaka się kilka razy
w roku zdarza na Okęciu – nie ma startów ani lądowań. Natomiast jeśli chodzi o
lotnictwo wojskowe – aby się do tego odnieść, trzeba znać przepisy – stwierdza
polski ekspert.
Jak podkreśla, "kontrolerzy z wieży w Smoleńsku wiedzieli, że to był VIP",
zwracając uwagę, że w rosyjskiej procedurze istnieje odpowiednik określający
loty o statusie "head" – kategoria A.
Zenon Baranowski
